Jeden z najtrudniejszych wywiadów jaki przyszło mi zrobić w ostatnim czasie. Wywiad z Renatą Jankowiak z Szamotuł, osobą niszczoną przez wiele ostatnich lat za odważne wyrażanie poglądów, piętnowanie patologii oraz za pomoc najsłabszym.

Agnieszka Białek: Witam pani Renato, proszę o kilka zdań o sobie.

Renata Jankowiak: Jestem Polką, która doświadczyła chyba najwięcej poznawania patologii polskiego systemu i to w najróżniejszych dziedzinach: najpierw walka o prawa pracownicze pracowników Poczty Polskiej – wtedy zwolniono mnie z pracy na ochronie związkowej (jedynego żywiciela rodziny z najmłodszym dzieckiem karmionym z piersią). Potem wielokrotnie występowałam w obronie praw do godnego życia polskich rodzi ( happeningi i pisanie do przedstawicieli rządu o uregulowania w sprawie polityki społecznej i prorodzinnej). Wielokrotnie ratowałam i pomagałam wielu rodzinom stając w obronie ich praw, przeprowadzałam różne akcje społeczne.W zeszłym miesiącu doczekałam się uhonorowania za tę działalność społeczną przez Burmistrza Miasta i Gminy Szamotuły.

AB: Ostatnie lata to trudne lata, nie tylko ze względu na utratę pracy, ale utratę zdrowia?

Renata Jankowiak: Tak. Cztery lata temu zaczęłam chorować i przyszło mi zmierzyć się nie tylko z chorobą, ale z „king-kongiem” zwanym ZUS i patologiami tego systemu w kontakcie z : lekarzami, orzecznikami ZUS, sędziami. To była trudna walka. Rozpoczęła się już podczas rządów PO, które mnie bardzo nie lubiło i z wzajemnością – mam świadomość, że rządy PO to były najgorsze rządy, pod którymi przyszło mi wegetować, bo tego nazwać życiem nie mogę. Wieczna walka o przetrwanie!  Zwolniono mnie z pracy, bo zdolności do pracy nie miałam, ale kiedy stanęłam na komisji (kilka dni po próbie samobójczej mojej córki z zaburzeniami Borderline), to troje „cudotwórców” z ZUS nie widziało depresji i chorych jelit. Odrębną sprawą jest to, że tych troje „cudotwórców” nie miało pojęcia, co robi życie z człowiekiem z Borderline, a ja tak żyłam 18 lat. Wtedy jeszcze naiwnie wierzyłam w formułkę magiczną ZUS: brzmiącą: „Ma pani prawo do odwołania”. Teraz już wiem ze te odwołania, zażalenia to jedynie gra na przedłużenie i zwłokę. 

AB: Czyli walka o udowodnienie, że choroba istnieje faktycznie. Walka z ZUS. Jak to przebiegało?

Renata Jankowiak: ZUS wysyłał mnie coraz do innych biegłych, którzy bez badania i zaglądania nawet w dokumenty w przysłowiowe 3 minuty mnie uzdrawiali. Przez 4 lata desperacko walczyłam o prawo do renty, która w mojej opinii miała być przeznaczona na leczenie i poprawę bytu. Renta miała być świadczeniem dla mnie na moje leczenie.

AB: Z tego co wiem, nie skończyło się na ZUS?

Renata Jankowiak: Tak. Sprawa trafiła do sądu i tu toczyła się 4 lata i tak naprawdę to następna fikcja oraz utrzymywanie tworu zwanego orzecznicy. Ci ludzie orzekają o rzeczach, o których pojęcia nie maja, ale z tego co powszechnie wiadomo to orzecznik czy biegły ma premie od odrzuconych ludzi. Jak on może orzekać obligowany faktem, iż od uzdrowienia chorego człowieka otrzymuje premie?

AB: To bardzo poważny zarzut w kierunku ZUS.

Renata Jankowiak: Procesy sądowe z ZUS to następna farsa. Żaden sędzia nie wyda pozytywnego wyroku dla rencisty jeśli orzecznik wyda złą i niezgodną ze stanem rzeczywistym opinię. Oddałam orzeczników ZUS do prokuratury z art. 160 kk, ale że wtedy prokuratury były platformerskie, no to poznałam tylko umorzenia lub odmowy wszczęcia postępowania. To był czteroletni proces, w którym musiałam się nawet posuwać do niekonwencjonalnych metod. Jeden z biegłych stwierdził na przykład, że od samego początku byłam źle leczona. Cztery lata tak naprawdę żaden lekarz mnie nie leczył. Traciłam pieniądze na dojazdy i uczestniczyłam w tzw. spychologii. W zasadzie tak bez diagnozy do dziś:  4 lata walki o rentę, 4 lata stresu, 4 lata pożyczania pieniędzy na leki (którymi mnie faszerowali na jelita).

AB: Ta historia ma jednak finał?

Renata Jankowiak: No tak, ale nie jest to finał z happy endem. 19 maja tego roku sprawę o rentę z ZUS „niby wygrałam”. Radość ogromna, bo nadzieja, że z renty będę mogła pójść może prywatnie się leczyć, skoro przez NFZ nie da rady. Jeszcze jedna istotna kwestia w tej sprawie z ZUS. Do sprawy o rentę miałam adwokata z urzędu.W trakcie rozpraw miałam aż 3-y zmiany składu sędziowskiego i Uwaga:  ni razu nikt ze składu adwokat, sędziowie, OPS, nikt nie wspomniał o haku. W OPS za każdym za to razem w dokumenty wpisywano, że jestem w trakcie starania się o rentę. Na wniosku u adwokata z urzędu składałam oświadczenie, że pobieram świadczenie pielęgnacyjne. Nikt mnie nie poinformował, że jeśli wygram rentę będę musiała zwrócić świadczenie, całe wypłacone wstecz. Mało tego, że kwota renty na pewno będzie niższa niż świadczenie. Nikt nie poradzi, że jest to z ogromną stratą dla mnie i mojego syna. Od 19 maja do końca lipca tego roku ZUS nie potrafił przysłać ani decyzji o rencie, ani jej wyliczenia, ani kwoty jej wysokości. Za to potrafił wystąpić do OPS, by mi zablokować wypłatę świadczenia na dziecko. Tym samym pozbawiono nas oboje środków do życia. Nie miałam jeszcze renty a już żądano zwrotu świadczenia w całości! Ponieważ prócz alimentów i zasiłku pielęgnacyjnego nie miałam niczego zabrakło pieniędzy na czynsz, prąd, telefon. Obcy ludzie z Facebooka przysłali mi pożyczki, żebyśmy mieli co jeść.

AB: Co teraz Pani Renato?

Renata Jankowiak: Nie mam takich pieniędzy jakich żądają. Renta jest mniejsza niż było świadczenie na chore dziecko i chyba znowu czeka mnie walka. Walka, do której nie mam już sił ze względów zdrowotnych. Moje jelita uniemożliwiają mi wiele rzeczy, w tym wychodzenie z domu i wyjazdy do urzędów, sądów. System mnie wykończył.

AB: Po tak długiej przeprawie z ZUS, sądami jakie wg Pani powinny nastąpić zmiany w tym systemie?

Renata Jankowiak: Zwolnić powinno się tysiące orzeczników i urzędników ZUS. Ci ludzie utrzymywani są z naszych pieniędzy i tak naprawdę to ci ludzie, ich decyzje, ich błędy wpływają na nasze życie. Ja walkę z ZUS wygrałam, ale SYSTEM MNIE WYKOŃCZYŁ, bo nie mam z czego oddać tak bajońskiej sumy! Uważam ponadto, że powinno się zmienić system orzeczniczy ZUS: bez biegłych i orzeczników! Jeśli lekarz kieruje człowiek na rentę, to ten lekarz wie czy ten człowiek jest chory, a nie jakiś starzec dorabiający do emerytury zatrudniony w ZUS jako orzecznik. Minister Polityki Społecznej powinna spotkać się z tymi ofiarami systemu ZUS i zmienić system orzekania. Moja walka pokazała, że orzecznicy byli niekompetentni, „przeczołgano” mnie przez cztery lata. Tak naprawdę w mojej ocenie to powinnam dostać od Państwa odszkodowanie za złe leczenie i narażanie zdrowia a nawet życia. Te czteroletnie „cyrki” z ZUS jeszcze bardziej pogorszyły moje zdrowie. Do stanu takiego, że uznano moją niezdolność do pracy.

AB: Wracając do Pani stanu zdrowia, co dziś oferuje Pani nasza służba zdrowia?

Renata Jankowiak: Oferuje mi bardzo trudną i poważną operację rekonstrukcji dna miednicy i laparotomii, a ja teraz mam mieszane uczucia co do operacji i lekarzy. Pytam czy ta operacja ma służyć uzdrowieniu mnie na dokumentach czy może stanę się ofiarą następnego błędu lekarskiego.

AB: Pani Renato, jakie ma Pani teraz refleksje? Sprawa się przecież nie skończyła? Co dalej?

Renata Jankowiak: Żałuję, że kiedy byłam zdrowa nie wyjechałam z kraju, bo wtedy mogłam pracować za granicą i żyć normalnie, godnie z synem. Teraz z chorymi jelitami mam problemy z wychodzeniem z domu. Boję się, co dalej będzie. Jeszcze trochę a nie dojadę na żadną komisję poza domem i system mnie wykończy. Żal mi tylko dziecka bo system wyniszczając mu matkę niszczy też jego. Gdzie pomoc rodzinie? Gdzie wsparcie?
AB: Dziękuję za rozmowę.
Słowo dziennikarskie: Kilkanaście dni temu wystąpiłam do kilku Posłów Kukiz’15 z prośbą o zainteresowanie się sprawą Pani Renaty Jankowiak. Nie chodziło o pomoc finansową, ale interwencję i wyjaśnienie okoliczności. Niestety do dnia dzisiejszego, żaden z posłów nie wyraził zainteresowania i chęci zajęcia się sprawą Pani Renaty. Pani Renata Jankowiak tak wiele zrobiła dla innych, dziś z problemem została sama.
Renata Jankowiak – mieszkanka Szamotuł, od wielu lat działacz społeczny, inicjatorka wielu akcji o charakterze pomocowym. W ubiegłym roku aktywnie budowała i wspierała Ruch Kukiz’15 w swoim mieście, wcześniej Samoobronę. Więcej informacji o aktywności Pani Renaty Jankowiak w wielu artykułach m.in:
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/renata-jankowiak-jak-polska-zabija-swoje-dzieci-2012-11
Źródło fotografii: wolna-polska.pl, Interwencja – Polsat