Na ławkach przy ulicy Wędrowców łączącej Sadową z Izabelinem-Dziekanówkiem w niedzielny poranek siedziało kilku Ukraińców z pobliskich budów, Czeczen z żon. Ścieżką rowerową w kierunku Palmir jechał rowerem czarnoskóry mieszkaniec Łomianek.
Czeczeni wtopili się w lokalną społeczność na dobre.
Mają piekarnię wypiekającą lawasz.
Seniora rodziny często widzę z subhą (muzułmański różaniec) spacerującego wokół wsi.
Spokojni, mili ludzie.
Na okolicznych budowach pracują wyłącznie młodzi mężczyźni z Ukrainy.
Pracują bardzo ciężko i z tego co mi powiedzieli, za stawki niższe od tych, jakie płaci się Polakom.
W weekendy urządzają sobie niekiedy grilla.
Trochę popiją, ale nigdy nie ma awantur, pijackich śpiewów, głośnej muzyki, jak u ich niektórych polskich sąsiadów.
W łomiankowskich „Biedronkach”, na kasach prawie wyłącznie pracują Ukrainki.
Także, jako kucharki, w lokalnej garmażerii.
W naszych kawiarnianych ogródkach często można spotkać obcokrajowców.
Tych z białą skórą i tych z trochę ciemniejszą.
Mieszkają w naszej gminie bo tu taniej jak w Warszawie, a mamy doskonałą infrastrukturę.
Podobnie jest w wielu polskich miastach, miasteczkach i na wsiach.
Przybywa imigrantów z Ameryki Południowej, Azji, Afryki.
Większość pracuje legalnie i ma pozwolenie na pobyt.
Część z nich może zostanie na stałe jak „nasi” Czeczeni.
W Polsce już mieszka legalnie wielotysięczna rzesza Wietnamczyków.
W krajobrazie Warszawy stanowią już stały element.
I tak powinno być.
Badanie Eurostatu pokazało, że Polaków ubywa w zastraszającym tempie.
Za kilka lat wiele szkół podstawowych i przedszkoli opustoszeje.
Już dziś polska gospodarka boryka się z brakiem rąk do pracy i firmy sprowadzają pracowników z takich egzotycznych państw jak: Paragwaj, Indie, Argentyna itd.
W rolnictwie zaś i przetwórstwie rolno-spożywczym to już prawdziwy dramat.
Na początku lata na wielu plantacjach brakowało pracowników do zbioru truskawek. Za chwilę trzeba będzie zebrać ziemniaki, kapustę.
Jeszcze gorsza sytuacja będzie za pięć, dziesięć lat bo Polska się starzeje i wyludnia.
I nie chodzi o to by kogokolwiek tym straszyć, ale zastanowić się jak imigrantami zapełnić tę lukę.
Statystyki są nieubłagane, populacja Polski spada.
A szans na odwrócenie trendu nie widać.
Zostaw komentarz