Tak statystycznie, bo czasem miewam okoliczność zmartwychwstania. To też są urodziny. Ostatnio powstałem z martwych na dworcu kolejowym Brenner/Brenero. Zimno jak sku..n Ledwo doczołgałem się do pociągu dfo Innsbrucka.

A potem pojechałem pociągiem z Czeskiego Cieszyna do Wenecji. Ależ to głupiom brzmi. Ale dojechałem. Lokalnym do Ostrawy. Pote, z Ostrawy do Wiednia, a z Wiednia do Bolonii. Potem lokalnym do Wenecji. Wszystko ogarnąłem w 48h z zapasem na wycieczki.

W Wenecji siedząc nad kanałem uświadamiałem sobie syf, jak stamtąd dochodzi i który – przenośnie – paraliżuje Europę. Tą zachodnią i południową.

Moje urodziny są atrakcją głównie dla mnie. Zachwycam się tą chwilą, która przemija. Cieszę się jak dziecko, bo chyba tak trzeba. Ludzie piszą życzenia, przeglądam je, na wsztsrkie odpowiem jak wydobrzeję.

W obecnym klimacie trudno jest zachować powagę właściwą posiadanemu tytułowi akademickiemu.

Zatem używając klucza dopuszczalnego przez algorytm: ***** ***