Nowy Minister Zdrowia zapowiedział zmiany. Przychodnie mają działać. Pacjenci muszą być diagnozowani. Jednak lekarze umywają ręce. NFZ nie potrafi egzekwować kontraktów na leczenie w POZ? Życie już brutalnie obnaża agonię ochrony zdrowia w Polsce! A jesteśmy przed jesiennym szczytem zachorowań na grypę i COVID-19? Co nas czeka? Relacja prosto z „frontu” walki o zdrowie i życie! Pandemia koronowirusa zawładnęła światem już kilka miesięcy temu. Każdy kraj radzi sobie jak tylko potrafi z zachorowaniami, diagnostyką, itd. Polska jednak sobie nie radzi, bo u nas wszystko działa na opak. Trzeba zaznaczyć czy polski system zdrowotny nigdy nie był w tym kraju na wysokim poziomie. I w czasie pandemii nie mógł się sam „uzdrowić”!

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to co się dzieje teraz jest czymś absurdalnym. Oczywiście bywają ośrodki w Polsce i lekarze rodzinni którzy przyjmują pacjentów w Realu, a nie tylko przez teleporadę oraz takie w których można liczyć na diagnostykę. Jednakże są to tylko śladowe palcówki na mapie Polski. Większość ośrodków zdrowia leczy metodą teleporady. To trochę tak jak lata temu Kaszpirowski uzdrawiał przez telewizor.

Ludzie chorują, chorowali i będą chorować, żadna pandemia tego nie zmieni. Aby móc wystawić diagnozę trzeba człowieka zbadać. Oczywiście teleporady są dobre, bo nie generują kolejek w przychodniach, ale nie można tak diagnozować i leczyć za pośrednictwem teleporad.

Przepraszam, że znowu będzie o naszej Rodzinie. Tydzień jesteśmy na wolności, po 7 tygodniach w zamknięciu w domowym więzieniu przez COVID-19. Chcielibyśmy odpocząć, nabrać dystansu.

W sobotę 05.09.2020 roku nagle Emilka zaczęła skarżyć się na potworny ból gardła, ale taki nie do zniesienia. Zaaplikowałam jej coś przeciwbólowego na gardło, jednak nie pomogło, doszło do tego masakryczne osłabienie. Noc z soboty na niedzielę była koszmarna dlatego rano podjęłam decyzję, że jedziemy się zbadać na całodobową pomoc. W drodze do Oświęcimia córka zaczęła wymiotować, po czym zaraz zasnęła. Pod szpitalem ją obudziłam i poszłyśmy do lekarza.

Niestety życie nie jest tak różowe jak obiecuję  minister zdrowia Adam Niedzielski. Aby lekarz zbadał moje dziecko musimy zostać przyjęte na oddział i oczywiście musimy zostać obie wymazane. Gdy moje dziecko usłyszało o tym, że chcą nas znów zamknąć wpadło w taki szał, że nie mogłam jej uspokoić. Nikt nie zdaje sobie sprawy jak to jest po tylu tygodniach wyjść do ludzi i czuć się wolnym.

Nie mam pojęcia jak działa to państwo, choć powinnam zapytać: dlaczego nie działa?! Chorzy to nie tylko „covid”, zaczyna się sezon grypy, anginy, itd. Kiedy lekarze skończą się chować za telefonem?! Usługi pracują normalnie, znaczy w reżimie sanitarnym, sklepy tak samo pracują, mam wrażenie, że cały sektor prywatny pracuje normalnie. Dziwnym zbiegiem okoliczności jest to, że sektor państwowy w dużej mierze kuleje. Gdzie mamy leczyć siebie i nasze dzieci?! Skoro nie w ośrodkach zdrowia, to gdzie?! Gdzie my obywatele możemy liczyć na pomoc medyczną? Proszę o wyjaśnienia. Proszę mnie oświecić! Jak żyć Panie Premierze i Ministrze Zdrowia?