Kiedy swoi dają publiczne pieniądze swoim, to grzechem jest nie brać? Szczególnie na orgię seksualną. Tymczasem Dania buduje komputer kwantowy, Niemcy rakiety kosmiczne, Francja inwestuje w biotechnologię, a Polska pod rządami Tuska…? Polska inwestuje w klub swingersów. I nie, to nie jest metafora rozpasania władzy. To jest literalnie klub, gdzie ludzie spotykają się po to, żeby wymieniać się… poglądami, tylko że w poziomie.I ktoś w urzędzie uznał, że taki przybytek potrzebuje nowej maszyny metalurgicznej. Bo przecież wiadomo – nie ma nic, co tak pobudza gospodarkę, jak gorąca noc w klubie na koszt podatnika. Tymczasem w ramach tego samego programu KPO kebabownia prowadzi zajęcia sportowe. Cudownie. To jest dokładnie ta polska droga do nowoczesności: kebab, gimnastyka i swingers party – wszystko na funduszach odbudowy po pandemii.I pojawia się komentarz – powtarzany jak mantra: „Grzechem było nie brać, skoro dawali”. No jasne! Nowe narodowe credo. Wersja dla bardziej szczerych: „Brać, póki dają, a potem płakać i narzekać na PiS”.To już nawet nie jest patologia – to jest narodowy sport. Wszyscy udają, że problemem jest system, a nie to, że mentalnie żyjemy w rzeczywistości, gdzie „jak jest darmowe, to bierz, bo się zmarnuje”. Przez to mamy całe stada firm, które potrafią jedynie produkować wnioski grantowe. Zero produktu, zero innowacji, za to ciągły dopływ dotacji.A najlepsze, że często to „grzech nie brać” słychać z ust firm doradczych. I nie ma w tym żadnej tajemnicy – im więcej grantów, tym większy procent od zlecenia. Oni nie patrzą, czy projekt ma sens. Patrzą, czy wniosek ma szansę przejść. A jeśli trzeba wymyślić „maszynę metalurgiczną do klubu swingersów” – to wymyślą.
Tymczasem jak wcześniej wspomniałem inne kraje idą do przodu. Dania celuje w rewolucję technologiczną. Niemcy w kosmos. Francja w przełomy medyczne. A Polska? Polska woli mieć pewność, że w razie kryzysu moralnego będziemy mieli dobrze wyposażony klub do wspólnej integracji.
Więc tak – grzechem było nie brać. Ale prawdziwy grzech to to, że nikt nawet nie udaje, że to jest wstyd.Po ostatniej rekonstrukcji rządu zapewniano, że zostali w nim już tylko sami przyzwoici ludzie. Po aferze z KPO widać, że faktycznie — przyzwoicie potrafią brać.
Zostaw komentarz