Dlaczego? Urodziłem się w 1955 roku w Zawierciu. Pierwsze poważne jazdy rowerem miały miejsce w tamtejszym liceum, wtedy imienia Majakowskiego. To był próg lat 70-tych.

Przemierzałem więc, wtedy dziewicze, szlaki jurajskie, wspinałem się na skałki i zwiedzałem zamki damką Mamy. Ciężki mebel, ale solidny. Do kolarskich rowerów miałem pecha. Jeden ukradli mi spod szkoły, a zdezelowana Favoritka nie miała hamulców.

Tak więc przyszło mi na prawdziwą szosówkę czekać, bagatela, pół wieku.

Na szaleństwo nigdy nie jest za późno. A swoją drogą rower szosowy wcale nie jest najlepszy na Jurę. Lepszy góral, BMT a nawet damka Mamy.

Jeszcze istnieje. Tylko w przekładni zabrakło smaru. Trzeba ją naprawić i wskrzesić marzenia.

A poniżej filmik, który zmontowałem z nieco późniejszych wypadów na rodzimą Jurę Krakowsko – Częstochowską. Nie zawsze rowerowych.

https://m.facebook.com/watch/?v=397987921909836&ref=sharing

Wszystkiego najlepszego

Zbigniew ZEW Wieczorek

Fot. PolskieSzlaki.pl