Znowu subsydiarnie należy przywołać latyńską paremię: tempus fugit, albowiem jest to wprawdzie banalna, ale niezwykle trafna kwintesencyjnie konstatacja o ucieczce czasu, a pośrednio o przemijalności człeczego żywota. Wszak to już mija nam tydzień od rozpoczęcia Nowego Roku o liczbie 2023!!
Zanim się mówiąc kolokwialnie obejrzymy, a wnet nastąpi wiosna, a do kolejnego Sylwestra zaledwie….. 51 tygodni. To rzecz jasna takowy redakcyjny wymyk, albo żarcik…
Za niedługo, a zatem przed nastaniem wiosny, gdy dopiero wówczas rozpoczyna się owczy redyk, dochodzi corocznie już od 30 lat do rytuału uprzedniej strzyży różnych zbałamuconych baranów.
Dyrygentem tejże strzyży jest udający wiecznego młodzieniaszka pajac o ksywie JURAS uzbrojony w charakterystyczne okulary i spodnie, coby był na pierwszy rzut oka okazem rozpoznawalnym. Upodabnia się premedytacyjnie swoją „młodzieniaszkowatością” do inszego medialnego cwelebryty tj. Powiatowego, sorry Wojewódzkiego. Taki szpan po prostu…
Z dawien dawna istnieje zauważalny i absolutnie niezaprzeczalny fakt podziału ludzi na mniej i bardziej materialnie zasobnych. Tenże podział odnosi się także paralelnie do ogólnej sprawności fizycznej, względnie jej braku z uwagi na osiągnięty wiek, względnie nabyte inwalidztwo. Rejestrowany jest także podział na osoby zdrowe i chore. Uwzględniając takowe różnice ludzka społeczność wykształciła w sobie różnego rodzaju zarówno formalne instytucje pomocowe, jak też udzielała i nadal udziela tzw. szeroko pojętej „pomocy sąsiedzkiej”. W szczególności dotyczy to np. udzielania pomocy w ramach prac polowych, opieki nad dziećmi, zakupach, czy też nawet wspomaganiu finansowym w przypadkach ewidentnie tego wymagających.
To autentycznie wielce szlachetne zachowania, które winny być pozytywnie propagowane, a tym samym zachęcające do jak najszerszego ich powielania. Od dawien dawna znane są określenia zakonów jałmużniczych, jałmużników jak i samej jałmużny stanowiącej ważny element stosunków międzyludzkich. To po prostu autentyczna, płynąca z głębi serca chęć udzielenia pomocy osobom ubogim, czasami wręcz skrajnym nędzarzom. Charytatywność i filantropię sensu largo należy w całej jej rozciągłości ustawicznie popierać zarówno materialnie jak i organizacyjnie. To wielkie społeczne wyzwanie. Niestety. Z ogromną przykrością oraz zażenowaniem musimy przywołać w tym miejscu ewidentną przewrotność ludzkiej natury korelującej z realizacją działalności charytatywnej czy filantropijnej. Niezwykle często jesteśmy medialnie informowani o przypadkach dokonywania wyłudzeń w szczególności wobec osób starszych metodą na tzw. „wnuczka” czy „policjanta”. Wyobraźnia wyłudzaczy oparta o element dobroci ludzkiego serca jest haniebnie niczym nie ograniczona. Nie liczą się chwalebne ludzkie uczucia, liczy się kasiora, aby na cudzy koszt żyć jak paczek w maśle. Odziera się szlachetność ludzkich serc z dobroci oraz przekonania, że czyni się dobro na rzecz bliźniego. Sponiewieraniu ulega ludzka ufność w drugiego człowieka, który po prostu okazuje się zwyczajnym szalbierzem i łajdackim wyłudzaczem klepiącym jak mantrę zaklęcia o konieczności potrząśnięcia kiesą, aby ją nabić po brzegi fałszywemu „dobroczyńcy”. Usiłujący żyć na cudzy koszt osobnik musi jedynie wykreować dowolny pretekst, przyczynek, tytuł względnie górnolotnie brzmiące hasło, aby pokusić się o „złowienie” w swoją „dobroczynną” sieć wielu naiwniaków, ludzi pełnych ufności wobec działań tego typu „charytatywniaków” i po prostu kiesa zaczyna się zapełniać!!
Na takowy pomysł życia na cudzy i to luksusowo 30 lat temu wpadł milicjonierski potomek JURAS i ustawicznie, corocznie ogłasza sezon polowania nie na filmowego leszcza, ale na strzyżenie otumanionych baranów, czyli łupienie z kasy propagandowo zaczipowanych jego wyznawców. Podkreślić jednak z całą mocą należy, że pomoc ukierunkowana na ludzi chorych, biednych, nieszczęśliwych, inwalidów, mocno przez los poturbowanych jest i pozostanie wielce chwalebną i godną maksymalnego!!! poparcia działalnością. Czyńmy zatem wszystko, aby ulżyć doli różnym nieszczęśnikom, nawet nie oczekując jakichkolwiek wyrazów wdzięczności.
Realizujmy tę działalność po prostu z autentycznej potrzeby serca i bez jakiejkolwiek hucpiarskiej wrzawy, wychwalania pod niebiosa swojej rzekomej szlachetności, oczekując frenetycznego poklasku i dowodów uznania od innych. To absolutnie fałszywa i tym samym nieakceptowalna faryzejska postawa. Przywołajmy w tym miejscu fredrowskie adekwatne powiedzonko: znaj proporcje mocium Panie w kontekście wysokości zmodyfikowanego budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia za 2021 r., która wyniosła kwotę przekraczającą 103 mld zł!!!
Horrendalnie wrzaskliwa, z wieloma elementami wręcz szarlatanerii, propagandowym do imentu nagłośnieniem akcja pod egidą JURASA pt. MAŁA ORKIESTRA WIELKIEJ HUCPY przyniosła w 2021 r. efekt finansowy w wysokości ok. 210 mln zł, przy czym do puszek, czyli indywidualnie złożono ok. 75 mln zł, przy ok. 38 milionowym zaludnieniu TEGOKRAJU. Odnosząc się w sposób najbardziej adekwatny, czyli koniecznego matematycznego porównania w/w kwot otrzymujemy wielce „szalony” procentowy wskaźnik efektów dorocznej strzyży naiwnych baranów i owiec. Przywołajmy przykładowo wysokość zbiórki w 2021 r. w bogatym mieście jakim są Gliwice. To wielce „oszałamiająca” rzekomo wymagająca podnoszenia pompatycznego harmideru kwota 331.658.- zł co per capita dzielone na ok. 170 000 mieszkańców wynosi ledwo 2 zł rocznie!!! Może jakieś merytoryczne komentarze??… Zebrana przez Wielką Hucpę kwota 210 mln zł to zaledwie 0,002 % kwoty budżetu NFZ, porównawczo oznacza to malutką szklaneczkę wody wlaną do olbrzymiej beczki; znaj proporcje mocium Panie…..
Sądowy adwersarz JURASA bloger Matka Kurka przedstawił wysokość uzyskanych i rozliczonych kwot strzyży za lata 2001-2012, które wyniosły: 514.292.202,- zł przychodu do wydatkowanych jedynie 404.183.957,- zł.
Finansowe coroczne popieranie (szczególnie przez katoli) rzekomo charytatywnego maszkarownego hucpiarskiego JURASA, który tym samym od 30 lat luksusowo on i jego liczna czereda cało rocznie komfortowo funkcjonuje jest ewidentnym przykładem i dowodem na przypadek schizofrenii i negliżu umysłowego. Ten żul ustawicznie zwalcza Kościół, a więc także Wasz katolski system wartości!!!!
AKCJA WSPIERANIA ZDROWIA jest absolutnie godna do nawet w ciągu całego roku jej zdecydowanego popierania, ale absolutnie nie kosztem całkowicie zbędnego haraczu płaconym w hałaśliwym theatrum zarówno hipokryzji jak i umysłowego negliżu.
Czy do stada baranów, hołyszy i golców dociera, że ten bezczelny ciul robi Was w ciula i debila umysłowego ogałacając właśnie Wasze dary serca na koszty prowadzenia rzekomo koniecznie aż przez cały rok (np. żonusi pensyjka to li tylko 12 000 zł/miesiąc !!!!) przynoszącej mu profity jakowejś fundacji. Przy okazji bezczelnie odziera Was ze złudzeń, że Wasza dobroć serca i umysłów jest właściwie i w pełni spożytkowana. Absolutnie nie jest!!!
Popierajcie, płaćcie!! ale wyłącznie przelewem, czyli bez kosztownego pośrednictwa kogokolwiek na wybrany jakikolwiek !!!! „zdrowotny” albo charytatywny cel.
Ponownie podkreślić należy, że cel akcji niesienia pomocy dla osób tego wymagających jest szlachetny i godny maksymalnego poparcia, ale w całkowitym oderwaniu od możliwych nadużyć oraz całkowicie zbędnych kosztów, a w tym ponoszonych m.in. na tzw. WOODSTOCK.
Kto jednak ma ochotę kojarzyć się z otumanionym baranem i uczestniczyć w jurasowych jasełkach to oczywiście posiada niczym nieskrępowane prawo do ich swoistego sponsorowania.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
8.01 2023
Zostaw komentarz