Nie, to wcale nie jest opowieść gangsterska. By być lepszym od konkurencji w świecie przestępczym trzeba być gorszym… a tę przewagę na Podkarpaciu zdobyto dostarczając dobrze ulokowanym w strukturach władzy „koneserom” bardzo młode dziewczęta, głównie Rosjanki i Ukrainki. Miały 13-14 lat, czasem mniej.

Na samym początku XXI wieku pewien prokurator z Krosna umorzył śledztwo w sprawie księdza-pedofila, w uzasadnieniu wskazując, że kapłan tylko dzieciaki „ciumkał” a dotykał ich miejsca intymne ponieważ miał zdolności bioenergoterapeutyczne. W tym celu podejrzany m.in. wprowadzał palce do ich odbytów, całował z języczkiem i kąpał, a pobożni parafianie (stojący w śledztwie murem za duszpasterzem) chętnie przyprowadzali dzieci na plebanię by ich pociechy mogły tam przenocować. Ksiądz był z umorzenia zadowolony, bo sobie „pociumkał”, arcybiskup Michalik (wówczas już biskup diecezji przemyskiej pod którą podlegają parafie z Krosna) też zadowolony, bo ocalił dobre imię „swojego Kościoła” i duszpasterza za którego moralność ręczył. Wyborcy z ambony zostali poinstruowani na kogo Bogu miłemu zagłosować – więc też nie kryli radości, i prokurator był zadowolony a jego przełożony Stanisław Piotrowicz jeszcze bardziej, bo niedługo później, mimo komunistycznej przeszłości, został senatorem katolickiej prawicy i współtworzył pierwszy rząd PiS-u. Dziś jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Tak wygląda polityka na dzikim wschodzie i tolerancja dla tamtejszego lobby pedofilskiego, obejmującego również kapłanów. Zostawmy jednak detalicznych „konsumentów” i przejdźmy do hurtowników obrotu żywym towarem.

Wszystko zaczęło się w 1998 r. ukraińskim desantem, któremu sprzyjał klimat przemian moralnych i wysokie bezrobocie. W katolickich gminach zaczęły masowo powstawać małe agencje towarzyskie, w których zaniedbywani przez żony, niezbyt zamożni mężczyźni mogli niedrogo zaznać przyjemności z bezrobotną córką rolnika. Wstyd łączył zmową milczenia i klienta i prostytutkę, a sutenerstwo stawało się na tym terenie jednym z najbardziej dochodowych biznesów. Było o co się bić, a konkurencja była ogromna. Ukraińcy przez lata sprowadzili na Podkarpacie łącznie tysiące Ukrainek, Rosjanek, Rumunek i Bułgarek, część z nich zmuszali do nierządu. Kobiety niechętne albo rezygnujące z dalszej pracy zastraszano grożąc ich rodzinom i szantażowano ujawnieniem w rodzinnych stronach kompromitujących nagrań z „pracy”. Walka o rynek zaostrzała się. Latem 2000 r. doszło nawet do zabójstwa szefa burdelu – „Przystanek Alaska” w Zarzeczu. Nieznani sprawcy zastrzelili go z Kałasznikowa. Sutenerskie imperium rozrastało się na całe województwo a wyłącznie konkurencyjne agencje były likwidowane przez skorumpowanych oficerów Centralnego Biura Śledczego. Wszyscy wspierali Ukraińców, nikt ich nie ścigał ani nie potępiał. Dlaczego?

Lobby pedofilskie to jedno z nielicznych środowisk stojących ponad podziałami politycznymi. Znajdziemy w nim księży i ateistów, samorządowców, posłów z różnych partii i ich asystentów, sędziów, prokuratorów, bankowców, muzyków, policjantów… Powszechne potępienie zmusza ich do trzymania się razem i działania w ścisłej tajemnicy, dlatego w zaufanym kręgu wymieniają się pornografią pedofilską, zdominowanymi dziećmi i kontaktami do „dostawców” bardzo młodych prostytutek. W taki sposób bandyci z Podkarpacia nawiązali bliskie kontakty zarówno z liberałami, jak i z konserwatywną prawicą. Szczególnie cennymi kontaktami okazywali się kapłani. Księża są tam oblegani przez polityków, gdyż mają ogromny wpływ na dominujących katolickich wyborców. Słowo z ambony decyduje o tym kto będzie posłem, kto radnym a kto burmistrzem. Ten kto kontroluje wpływowego księdza lub jeszcze lepiej biskupa, ten za pośrednictwem jego kontaktów może załatwić wiele rzeczy w powiecie i w stolicy. Po nitce szybko do kłębka.

Część klienteli sutenerów musiała za „ekstra towar” w postaci nieletnich kochanek słono płacić, inni dostawali go w prezencie. Były przypadki, że kandydat do szantażu wcale nie czuł pociągu do lolitek, wtedy nieletnią serwowano mu po większej ilości alkoholu, narkotykach lub po prostu odpowiednio przystrojoną, tak by makijaż sugerował jej pełnoletność. Później opornym odtwarzano obciążające ich nagrania, ale szantaż nie zawsze był konieczny. Większość ochoczo współpracowała ze swoimi dobrodziejami w zamian za możliwość dalszego korzystania z nielegalnych przyjemności. Materiały pedofilskie uzupełniało zwyczajne porno, na którym uwieczniano statecznych mężów, katolików i działaczy w objęciach prostytutek.

Wykorzystano tu patent warszawskich grup przestępczych z lat 90-tych, które masowo nagrywały (i nadal nagrywają) ukrytymi kamerami klientów prostytutek w ramach tzw. „Projektu Hollywood”. W Warszawie nagrano w ten sposób m.in. wicepremiera Andrzeja L. z dorosłą prostytutką, a na Podkarpaciu z bardzo bardzo młodymi dziewczętami m.in. pewnego Marszałka Sejmu, pewnego posła, pewnego arcybiskupa, kilku oficerów i rzeszę mniejszych lub większych przedsiębiorców. Dla tego pierwszego publikacja nagrania byłaby kompromitująca, dla pozostałych oznaczałaby wieloletnie więzienie, trwałą eliminację ze społeczeństwa a niewykluczone że i śmierć.

Nagrania bardzo szybko same w sobie stały się walutą, gdyż wiele osób szukało haków na konkretnych polityków, biznesmenów lub urzędników – w tym ukraiński wywiad, ludzie wywodzący się z polskich służb takich jak CBA czy toczący prywatne wojny polscy politycy. Tak jak sprzedawało się kilogram kokainy, tak można było kupić człowieka – tylko taniej. W ten sposób załatwiano korzystne zamówienia publiczne o milionowej wartości, umorzenia śledztw, korzystne wyroki sądowe i eliminację konkurencji oraz oczekiwane przez Ukraińców ustępstwa ze strony polskiego rządu. Nie, to nie ma nic wspólnego ze światem gangsterskim, bo żaden honorowy gangster ani recydywista nie toleruje pedofilii i pedofilów, a już na pewno nie robi z nimi interesów. Ale wiadomo, że wojnę wygrywa ten, kto potrafi się zniżyć do metod niegodnych.

Pieniędzmi można kupić niemal każdego i prawie wszystko, ale tylko wielki strach sprawia że ludzie przekraczają wszelkie swoje granice. Strach nie o złamanie nosa czy przestrzelenie nogi, tylko o unicestwienie absolutnie całego życia. Eliminacja środkami policji całej konkurencji grupy przestępczej w skali regionu, to decyzja oficerów z górnej półki, którzy jednak nie należą do sutenerskiego biznesu, są w nim jedynie gośćmi. Ich uwikłanie w międzynarodowy handel kobietami i stręczycielstwo zwykle zaczyna się od małych przywar – często też ciągną się one kilkadziesiąt lat i zaczynają cienkimi kopertami przyjmowanymi jeszcze za „sierściucha”, a które nie zostały i nigdy nie zostaną zapomniane. Pies, seksoholik, łapówkarz, pedofil, a w czarnej perspektywie więzień… ten miks strachu i namiętności łączy dużo mocniej niż pieniądze. Można zaakceptować, że się nie zarobi a nawet straci, ale nie można zaakceptować, że trafi się do kryminału np. z łatką psa-pedofila. Dla pieniędzy można nie godzić się na zabójstwa i gwałcenie dzieci, ale ze strachu ludzie godzą się na wszystko i właśnie to jest największą gwarancją nietykalności szantażystów, gwarancją tego że w razie problemów „przyjaciele” poruszą niebo i ziemię – zadzwonią do zaprzyjaźnionego biskupa, posła, ministra, wójta, komendanta, naczelnika, biznesmena, agenta CBA, do kogo tylko się da… Pieniądze to za mało. Strach i seks to cyrograf.

Ps.
Po latach ksiądz pedofil usłyszał w końcu wyrok skazujący (w zawieszeniu…), ale dopiero po interwencji w tej sprawie na szczeblu rządowym. Nadal był zaufanym arcybiskupa Michalika, który pozwolił mu pozostać na parafii, odprawiać msze i spowiadać wiernych.

Fot. Shutterstock

Autor: Kazimierz Turaliński – polski dziennikarz śledczy, politolog, ekonomista, specjalista ds. windykacji i bezpieczeństwa gospodarczego. Autor książek o przestępczości zorganizowanej i służbach specjalnych. W 2016 roku pełnił funkcję eksperta Biura Analiz Sejmowych skierowanego do obsługi Sejmowej Komisji Śledczej ds. Amber Gold. Odpowiadał m.in. za analizę kryminalną tej sprawy.

Specjalizuję się w materii bezpieczeństwa i wywiadu gospodarczego oraz w sprawach karnych – kryminalnych, gospodarczych i skarbowych. Swoją drogę z wykonywanym zawodem rozpocząłem studiując prawo, nauki polityczne oraz ekonomię w specjalizacji podatkowej. Przeszedłem szkolenia prowadzone przez specjalistów służb cywilnych i wojskowych: polskich, amerykańskich, izraelskich i rosyjskich. Posiadam należne „z urzędu” uprawnienia do licencji II stopnia ochrony osób i mienia. W międzyczasie pracuję nad rozprawą doktorską z zakresu prawa konstytucyjnego i karnego.

Z komercyjnym sektorem bezpieczeństwa gospodarczego jestem związany od 2000 roku. Od tego czasu zrealizowałem ponad 900 zleceń, w tym rozwiązywałem problemy osób z listy najbogatszych Polaków, spółek giełdowych oraz działaczy politycznych, a także nagłaśniałem sprawy bulwersujących zbrodni i afer gospodarczych. Nie zliczę, ile razy konfrontowałem się z zawodowymi oszustami, brutalnymi kryminalistami, czy działającymi na ich rzecz prawnikami oraz skorumpowanymi funkcjonariuszami. Organizowałem obsługę prawno-detektywistyczną oraz ochronę fizyczną w państwach takich jak Rosja, Ukraina, Włochy, Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Pełniąc funkcje dyrektorskie zbudowałem w minionej dekadzie dwa duże piony realizacyjne w sieciach polskich kancelarii prawno-finansowych, a jako ekspert ds. karno-gospodarczych pełniłem funkcję partnera kancelarii JanSzed. Świadczyłem również usługi doradcze w sprawach przestępczości gospodarczej na rzecz komisji sejmowej w ramach działalności Biura Analiz Sejmowych. Następnie, wraz z moim zespołem zrzeszającym profesjonalistów z zakresu prawa karnego i cywilnego oraz detektywistyki, w większości składającym się z byłych oficerów służb państwowych, świadczyłem usługi na rzecz indywidualnych klientów, podmiotów gospodarczych, agencji detektywistycznych i kancelarii prawnych.

Jestem autorem ponad stu reportaży publikowanych w prasie polskiej, brytyjskiej i niemieckiej, autorskich programów szkoleniowych, szeregu publikacji książkowych z zakresu przestępczości zorganizowanej oraz aspektów prawno-ekonomicznych międzynarodowej przestępczości gospodarczej i bezpieczeństwa, a także podręczników branżowych. Część z nich zyskała uznanie uczelni wyższych i trafiła na listy literatury podstawowej studiów z zakresu detektywistyki, wywiadu gospodarczego oraz typologii przestępców m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, czy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Miałem też zaszczyt poprowadzić prelekcje podczas polskich sympozjów globalnej organizacji Strategic and Competitive Intelligence Professionals – SCIP zrzeszającej międzynarodowych ekspertów ds. wywiadu konkurencyjnego. Od 2014 roku prowadzę wykłady na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie na kierunku studiów Strategiczny wywiad biznesowy. Wprowadzam studentów w tematykę „przestępstw gospodarczych” oraz „granic prawnych wywiadu biznesowego„, czyli prawa karnego i cywilnego. Od 2016 roku wykładam na tej samej uczelni zagadnienia „kontrwywiadu biznesowego” na kierunku Bezpieczeństwo biznesu, obejmujące metodykę ukrywania tajemnic przedsiębiorstwa i przeciwdziałania szpiegostwu przemysłowemu. We wcześniejszych latach miałem przyjemność również poprowadzić wykłady otwarte m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Akademii Obrony Narodowej oraz w Szkole Głównej Handlowej. Zapraszam także na zamknięte szkolenia z zakresu bezpieczeństwa biznesu, organizowane przez ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o..

Aktualnie ograniczam świadczenie opisanych wyżej usług i koncentruję się na aktywności publicystycznej i dydaktycznej.