W całej tej tragedii na krakowskim rynku jest jeden jasny punkt – bohaterowie tych zdarzeń.
Na czele oczywiście policjanci, starszy posterunkowy Jakub Kulik i starszy posterunkowy Artur Morański. Bez wahania stanęli do nierównej walki z lepiej uzbrojonym i chronionym sprawcą. Myślę, że na wyniku starcia mogła zaważyć służba jednego z nich w elitarnej jednostce desantowej wojska. Niemal przypłacili to życiem. Takich policjantów chcemy mieć. Duma!
Jako pierwszy na pomoc rannym policjantom ruszył mężczyzna z niepełnosprawnością, chodzący o kulach. Szkoda, że jest bezimienny.
Szczęśliwy los sprawił, że w pobliskiej restauracji było dwóch młodych, wybitnych krakowskich chirurgów: prof. dr hab. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak. Ruszyli na pomoc. Wiadomo, jak bardzo liczy się czas w medycynie ratunkowej. Ten pierwszy operował potem rannego (nie wiem, może drugi też?), drugi udzielając pomocy okrył zakrwawionego policjanta własnym płaszczem, aby ranny nie wychłodził się. Obaj byli w restauracji z rodzinami, w tym małymi dziećmi, a jednak ruszyli na pomoc. Panie i Panowie, czapki z głów!
Na rynku była pielęgniarka Iwona Kościelna. Resuscytowała jedną z ofiar, kobiety rannej w brzuch założyła dożylne wkłucie, co jest bardzo ważne, gdyby zapadły się żyły.
Sprawca postrzelił też dwa konie. Widziałam zdjęcie pięknego siwka mocno zakrwawionego. Pani dorożkarz (może ktoś zna jej nazwisko?) nie uciekła, nie szukała dla siebie ratunku, lecz została z czworonożnymi przyjaciółmi aż do przyjazdu lekarza weterynarii.
Cichymi bohaterami są także właściciele okolicznych lokali, którzy pomagali ludziom schronić się, a potem częstowali zszokowanych turystów ciepłymi napojami.
Brawa dla tysięcy rodaków, którzy od wczoraj szturmują centra krwiodawstwa w odpowiedzi na apel o pomoc rannym. Organizowane są też zbiórki finansowe.
Wiecie co? Kocham mój Naród. W trudnych chwilach mamy tylu cichych bohaterów. A w zasadzie dlaczego cichych? Niech niesie się w świat wieść o nich.
Zostaw komentarz