Mimo usiłowań operatorów trelewizyjnych marsz KOD nie jest taki liczny, jak zapowiadano. Ciekawa jest dyskusja w studiu. Nagle, ci, którzy wytykali swoim oponentom przeszłość i pochodzenie, twierdzą, że nie można rozliczać ludzi za błędy młodości.

Nie rozumiem też, dlaczego nie znajdzie się nikt, kto potrafiłby dyskutować z panem Sierakowskim? To strasznie znerwicowany człowiek i przede wszystkim pełny sprzeczności. Twierdzi, że każdy ma mieć prawo do posiadania własnych opinii, ale jeśli ktoś się z nim nie zgadza, wyrazem twarzy, mową ciała, pokazuje, iż osoba taka jest głupcem i „zacofańcem”. Podyskutowałbym sobie z nim, ponieważ uwielbiałem rozmowy z tego typu figurantami.

Odpowiadałem im ich własnymi argumentami i miałem niezłą zabawę, słysząc, jak sami je negują. Na ludzi krzyczał też pan Petru w kurtce i jakaś pani blondynka. Ładna, więc jej wybaczam, chociaż opowiadała o „marionetce” i „wydmuszce”.

Potem w studio jakiś ekspert stwierdził, że nadal utrzymuje się nastrój „nieufności i zniechęcenia do rządu” i jest duży i będzie to trwało. Strasznie mi się podoba termin „zniechęcenie do rządu”. To ciekawa semantyczna konstrukcja.

Wszystko podlane jest sosem z Gazety Wyborczej”, która ustosunkowuje się do projektu dokumentu, a nie już wydanego dokumentu. Komisja już na etapie projektu winna uważać, bo wyborcza jej nie pochwali, jeśli oryginał różnić się będzie od projektu.

Całe szczęście, że Kajetan P. przyznał się do winy, ku zaskoczeniu wszystkich fachowców i w śmiesznej uprzęży i kasku, w otoczeniu uzbrojonych po zęby antyterrorystów, bo przecież tłumy mu zagrażały, albo on zagrażał tłumom, wskoczył do furgonetki i gdzieś pojechał. Chyba na manifestację KOD, bo natychmiast trelewizja wróciła do tej imprezy.

W ten sposób pomieszano mordercę i kretyna z portretami Lecha Wałęsy na manifestacji KOD. Nota bene, hasło „My, Naród”, bardziej dzieli społeczeństwo i jest bardziej rasistowskie niż słowa przypisywane oponentom „demokratów”. Ostatecznie, w wersji angielskiej słowa te brzmią „We, the people” i i nie epatują zawężonym pojęciem narodu. Wynika z tego, że KOD to antysemici, rasiści i nacjonaliści. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że się mylę. Zresztą, patrząc na ich liczbę, można być dumnym i powiedzieć światu: „Spójrzcie, jak niewielu jest rasistów w Polsce”.