Odnoszę wrażenie, że PJK zabierze wkrótce głos aby naświetlić aktualną linię Partii ws. posła-ratownika Łukasza Mejzy.
Z jednej bowiem strony czytam komentarze braci Karnowskich, wyjaśniające, że w tej sprawie wszystko już właściwie jest jasne i mamy do czynienia z obrzydliwą nagonką na Bogu ducha winnego parlamentarzystę.
W tej samej tonacji temat relacjonują redaktorzy mojego ulubionego programu, gdzie nawiasem mówiąc po krótkiej przerwie znów wróciły lekcje niemieckiego prowadzone przez PDT. Zapewne w związku ze zbliżającą się wizytą nowego, jeszcze bardziej złowrogiego kanclerza RFN w Warszawie.
Tymczasem na kontrze do tej uspokajającej narracji – i przynajmniej dla mnie zupełnie niespodziewanie – mój ulubiony wicemarszałek i równie ulubiony minister mówią o konieczności zawieszenia się Mejzy jako wiceministra. (czytaj)
A przecież w myśl doktryny „Słychać wycie – znakomicie!”, która od lat przynosiła Partii sukces za sukcesem, obaj powinni postulować jeśli już nie awans (np. na konstytucyjnego ministra ds. turystyki), to przynajmniej przyznanie przez PAD panu posłowi jakiegoś wysokiego odznaczenia państwowego za niezłomną postawę w obliczu trwającej od wielu dni nagonki będącej jak się okazuje „największym atakiem politycznym po 1989 roku”. No i oczywiście za innowacyjność w prowadzeniu konferencji prasowych.
Zdecydowanie cała sprawa wymaga pilnego naświetlenia przez mózg państwa.
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Zostaw komentarz