18 listopada 1942 roku zapisał się w historii Kazimierza Dolnego i okolic jako jeden z najtragiczniejszych dni niemieckiej okupacji. Dzień ten mieszkańcy nazwali później Krwawą Środą. Rozpoczęta o świcie akcja pacyfikacyjna objęła nie tylko Kazimierz Dolny, ale również Bochotnicę, Parchatkę, Cholewiankę, Rogów, Jeziorszczyznę, Helenówkę, Włostowice, Witoszyn i Zbędowice. Przez sześć dni niemieckie oddziały prowadziły masowe aresztowania, egzekucje oraz deportacje ludności cywilnej. Była to największa akcja represyjna przeprowadzona przez okupanta niemieckiego na tym obszarze podczas II wojny światowej. Jej celem było zastraszenie mieszkańców oraz rozbicie struktur polskiego podziemia działających na Powiślu Kazimierskim. W 1942 roku teren ten należał do najbardziej aktywnych ośrodków konspiracyjnych na Lubelszczyźnie. Funkcjonowały tu struktury Związku Walki Zbrojnej przekształconego w Armię Krajową oraz lokalne komórki Kadry Bezpieczeństwa. Niemcy uznali ten region za szczególnie niebezpieczny i postanowili przeprowadzić szeroko zakrojoną akcję odwetową.
Jeszcze przed świtem 18 listopada 1942 roku niemieckie samochody ciężarowe otoczyły okoliczne miejscowości. Żandarmi i żołnierze wpadali do domów, wyciągając mieszkańców z łóżek. Ludziom nakazywano zabrać dokumenty i natychmiast udać się do wyznaczonych punktów zbiorczych. Wielu sądziło, że chodzi jedynie o kontrolę tożsamości lub krótkotrwałe przesłuchanie. W rzeczywistości była to starannie przygotowana operacja terrorystyczna. Za jej przeprowadzenie odpowiadały oddziały I Zmotoryzowanego Batalionu Żandarmerii SS oraz 791 Batalionu Ostlegionów znanego jako Ost Bataillon 791. Formacja ta składała się głównie z byłych żołnierzy Armii Czerwonej służących pod niemieckim dowództwem. Wspólnie z niemiecką żandarmerią prowadziła obławy, aresztowania oraz egzekucje ludności cywilnej.
Już pierwszego dnia rozpoczęły się rozstrzeliwania. Mieszkańców spędzano do szkół, remiz, strażnic i innych budynków publicznych. Mężczyzn oddzielano od kobiet i dzieci. W Bochotnicy zgromadzonych pilnowano pod strażnicą, gdzie przez wiele godzin oczekiwali na decyzję okupanta. Każdy zdawał sobie sprawę, że może nie wrócić do domu. Według relacji świadków Niemcy rozważali nawet podpalenie budynku wraz z przetrzymywanymi w nim kobietami i dziećmi. Atmosfera strachu i niepewności towarzyszyła mieszkańcom przez kolejne dni. W wielu miejscowościach rozstrzeliwano ludzi bez jakiegokolwiek śledztwa czy procesu. Wystarczyło podejrzenie o działalność konspiracyjną lub zwykły donos.
Akcja trwała do 24 listopada. W jej trakcie zamordowano od 140 do 160 osób. Ponad 300 mieszkańców zostało aresztowanych i przewiezionych do więzienia na Zamku Lubelskim. Wielu z nich trafiło następnie do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Co najmniej 187 osób deportowano do obozu, z których znaczna część nie wróciła. Szczególnie tragiczne wydarzenia rozegrały się w Kolonii Zbędowice, gdzie Niemcy zamordowali kobiety, dzieci oraz osoby starsze, a następnie spalili zabudowania. Wieś została niemal całkowicie zniszczona, a liczba ofiar należała do najwyższych w całej operacji.
Jednym z najbardziej przejmujących symboli Krwawej Środy pozostaje tragedia rodziny Grzegorczyków z Bochotnicy. W ostatnim dniu niemieckiej akcji, 24 listopada 1942 roku, okupanci dokonali masakry niemal całej rodziny. Zginęli Stanisław Grzegorczyk mający 54 lata, Józef Grzegorczyk mający 48 lat, Jan Grzegorczyk w wieku 23 lat, Franciszek Grzegorczyk mający 21 lat, Jan Grzegorczyk mający 19 lat, Stanisław Grzegorczyk mający 17 lat oraz Władysław Grzegorczyk mający 15 lat. Razem z nimi zamordowani zostali Edward Taracha mający 28 lat, jego żona Zofia Taracha mająca 25 lat, ich sześcioletni syn Kazimierz Taracha oraz trzymiesięczny Władysław Taracha, a także Jan Sobolewski mający 28 lat. Wśród ofiar znajdowali się zarówno dorośli, jak i nastolatkowie oraz niemowlęta. Niemcy nie prowadzili żadnego dochodzenia ani postępowania sądowego. Jedyną przyczyną egzekucji był fakt zamieszkania na terenie objętym pacyfikacją.
24 listopada 1942 roku niemieccy żandarmi otoczyli gospodarstwo Grzegorczyków w Bochotnicy nad ranem. Akcja została przeprowadzona w momencie, gdy domownicy przebywali w zabudowaniach gospodarczych i mieszkalnych. Mieszkańcom nie pozwolono opuścić terenu posesji. Część rodziny została wyprowadzona na podwórze, gdzie dokonano egzekucji poprzez rozstrzelanie. Ciała ofiar pozostawiono na miejscu, a gospodarstwo przeszukano i splądrowano. Według zachowanej relacji jedyną osobą, która przeżyła pierwszą fazę egzekucji, była Jadwiga Grzegorczyk, żona Stefana Grzegorczyka, którą wydobyto spod ciał zabitych po odejściu Niemców. Zmarła ona jednak po trzech dniach w wyniku odniesionych ran w domu swojego brata. W trakcie tych wydarzeń zatrzymano również inne osoby z rodziny, a ich losy zakończyły się śmiercią w ramach tej samej operacji pacyfikacyjnej.
Nazwisko Grzegorczyków pojawia się również wśród ofiar pierwszego dnia akcji. Już 18 listopada 1942 roku zginął Władysław Grzegorczyk mający 39 lat, co pokazuje, że rodzina ponosiła straty zarówno na początku, jak i na końcu niemieckiej operacji represyjnej. Skala tej tragedii sprawiła, że stała się ona jednym z najważniejszych symboli zbrodni popełnionych podczas Krwawej Środy.
Po wojnie mieszkańcy regionu zachowali pamięć o ofiarach. W Kazimierzu Dolnym przy klasztorze Franciszkanów znajduje się pomnik upamiętniający zamordowanych, a na jego murach umieszczono nazwiska wielu ofiar. W Zbędowicach znajduje się miejsce pamięci poświęcone ofiarom pacyfikacji, natomiast w Bochotnicy ustawiono pomnik upamiętniający mieszkańców zamordowanych 18 i 24 listopada 1942 roku, w tym rodzinę Grzegorczyków. Każdego roku odbywają się tam uroczystości upamiętniające te wydarzenia.
Krwawa Środa pozostaje jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii Powiśla Kazimierskiego. Była to zaplanowana operacja wymierzona zarówno w polskie podziemie, jak i w ludność cywilną. Ofiarami padali rolnicy, rzemieślnicy, kobiety, dzieci i osoby starsze. Los rodziny Grzegorczyków pokazuje skalę niemieckiego terroru, który niszczył całe rodziny i społeczności, pozostawiając po sobie jedynie pamięć, groby i świadectwo cierpienia.