Na wstępie zaznaczę: nie interesuje mnie, że „koleżeństwo” znowu mnie nazwie odpowiednio, że ktoś powie, że się „mazgaję”, bo uważa, iż oficerowie służb specjalnych nie mają prawa do wrażliwości na drugiego człowieka i są psychopatami nastawionymi jedynie na strzelanie i wywalanie drzwi, chociaż, niestety, wielu takimi się staje, lecz nawet wtedy drzwi wywalać nie potrafi, a także myli się, twierdząc, że wrażliwość jest sprzeczna z odpornością psychiczną. Chciałbym ich kiedyś sprawdzić „w boju”. Przypominam też, że nie byłem i nie jestem członkiem żadnego kościoła chrześcijańskiego, ani żadnego związku religijnego i nie wiem, czy kiedykolwiek będę należał do takiej wspólnoty. Musiałem zrobić taki wstęp. Zaraz zrozumiecie dlaczego.

Kiedy pisałem „Spisek”, przeczytałem wszystko, co jest dostępne w sieci na temat zabójstwa księdza Popiełuszki. Przetworzyłem to przez swoje własne obserwacje z MSW i stworzyłem teorię operacyjną. Dziś widziałem film „Ksiądz”, zawierający skrywane przez trzydzieści lat sekwencje filmowe z wizji lokalnej, które ostatnio ujawnił IPN. mam taki zwyczaj, że oglądam takie materiały dwukrotnie: najpierw normalnie, a potem tylko obraz, obserwując zachowanie osób na filmie. Teraz też tak zrobiłem i jestem pewien, że miałem rację. Oni pojechali tylko po to, by zabić, czuli się pewni, mieli „krycie” i wspaniale, przynajmniej dwóch z nich, odgrywali później swoje role. Pewnie mylę się w szczegółach samej zbrodni, ale jestem pewien, że zrobiono to na rozkaz i życzenie ówczesnych władz PRL. Śmierć księdza była im potrzebna do zastraszenia części opozycji i środowisk z poza PZPR, zniszczenia swoich przeciwników oraz wykreowania tzw. „konstruktywnej opozycji”. Tak też się stało.

Byłem na dwóch spotkaniach, brałem w nich czynny udział, poświęcony wznowieniu sprawy zabójstwa księdza Popiełuszki. W „Amicusie” i w „Klubie Ronina”. Słuchałem księdza Małkowskiego, prok. Witkowskiego i innych dyskutantów. Niestety, ujrzałem jak samotni są wymienieni przeze mnie ludzie. Wydaje mi się powoli, mało kto chce wznowienia tej sprawy. Słyszałem nawet argument, którego nie rozumiem, a mianowicie, że nowe śledztwo może przeszkodzić w kanonizacji. Może mi ktoś wytłumaczy dlaczego?

Pewnie większość z Was uzna, że nie powinienem się wypowiadać w tej kwestii. Być może, lecz w jaki inny sposób mam zwalczyć odium, które spadło na wszystkich pracujących wtedy w MSW? Tylko poprzez żądanie prawdy o tej zbrodni. Wyjaśnienie jej do końca będzie wyłomem, który pociągnie lawinę i pozwoli nam na rzeczywiste rozliczenie przeszłości, zamknięcie jej i ruszenie, w końcu, do przodu.

Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że proces ruszy znowu i poznamy prawdę, że znikną zastrzeżone zbiory i tajemnice ujrzą światło dzienne.

Wybaczcie mi proszę. Nie mam prawa pouczać nikogo, lecz ciągle słyszę od osób w telewizji, nawet mainstreamowej o wierze, posłowie powołują się na autorytet Jana Pawła II, odwołują go chrześcijańskiej nauki, tak, jak prawie wszyscy ludzie w Polsce. I dobrze. Tak powinno być, bo taka jest nasza tradycja i państwowość. Zastanawiam się tylko, ilu z tych ludzi, wchodząc do kościoła ma świadomość, że weszło do Czyjegoś Domu, a nie do budynku, stojącego na konkretnej działce z konkretnym prawem własności.

To idealizm godny potępienia i wyśmiania. szczególnie gdy pada z ust pracownika wywiadu i kontrwywiadu z trzydziestoletnim stażem. Ja jednak nie potrafię inaczej i może dlatego stoję zawsze w progu.
Jutro Wielki Piątek. Pamiątka wydarzenia, od którego wszystko się zaczęło.