Zawrzało okrutnie w mediach, nade wszystko w opozycji o kandydaturze Pani Małgorzaty Sadurskiej na stanowisko wiceprezesa PZU. Trudno pojąć oburzenie ludzi, którzy w temacie nie mają zielonego pojęcia.

Krytykujących wypada poprosić o wskazanie jednego przykładu, w którym po zmianie Rządu nie nastąpiła zmiana w Zarządach, prezesurach Spółek z udziałem Skarbu Państwa.

Nowość, zdziwienie, czy zwyczajna amnezja skłania do szerokiej dyskusji?

Przypomnę.

Z hukiem „wylecieli” poprzedni Prezesi, którzy wielokrotnie mieli na swoim koncie zarzuty z Kodeksu Karnego. Sprawy przed Temidą toczą się od wielu lat.

Platforma Obywatelska po objęciu steru odsunęła natychmiast od zarządzania Spółką Pana Jaromira Tadeusza Netzel, którego wplątano w aferę gruntową. Do chwili obecnej bez zarzutu wobec byłego Prezesa.

W wygodnym fotelu zasiadł wówczas pupil ówczesnej władzy, Pan Andrzej Klesyk. Minister Skarbu- Aleksander Grad dumnie obwieścił, iż powierza szczytne stanowisko wyjątkowej osobie z pełnym poparciem byłego Premiera Donalda Tuska.

Cóż zrobił ten wybitnie utalentowany człowiek – Prezes PZU S. A. Dużo. Dużo  dla PO-PSL.

Przeprowadził restrukturyzację, w której na bruk poleciało przeszło 6000 ludzi. Pracownicy, którzy w sposób oddany, rzetelny świadczyli swoje obowiązki przez dziesiątki lat podwyższając kapitał firmy z przeszło 200 letnim trwaniem na rynku zostali potraktowani jak zużyte przedmioty lądujące na śmietniku.

Gdzie byli wówczas wrzeszczący dzisiaj?

Los jednostek tak bardzo upokorzonych nie interesował Premiera, Ministrów. Głusi, ślepi słuchali reklam, że ” duch molocha musi zniknąć”.

Że obrażano, kpiono bezczelnie z byłej kadry, …co tam, kogo to?

Warto byłoby dokładnie przeanalizować zasadność zwolnień grupowych w PZU prowadzonych przez  byłych  zarządzających.

Powodem do masowego wypraszania pracowników – jak wskazywano publicznie były względy ekonomiczne. Jak to się miało do zwolnień ludzi z wieloletnim stażem pracy przy jednoczesnym naborze osób „ z ulicy” bez wiedzy, doświadczenia. Wówczas wszystko było oki. Z budżetu PZU wyprowadzono miliony złotych na odprawy dla zwalnianych ludzi. Rzesza z nich przechodziła na zasiłki dla bezrobotnych płatne z budżetu państwa, obciążając wszystkich podatników.

Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało – mówili.

Bezsprzecznie w tym zawirowaniu było drugie dno.   Jakie?

Zastraszonym, bądź nowym pracownikiem tak łatwo można manipulować.

Chaos, strach pracowników, którzy pozostali, osób nowozatrudnionych pozwolił na wdrażanie wewnętrznych przepisów do bezwzględnego ich stosowania; bezprawnym zaniżaniu należnych kwot odszkodowań wszelakich. Przyjęta opcja – „nie, bo nie”, tysiące przewodów sądowych z wygranymi procesami na rzecz stron poszkodowanych, wypływ zbędnych kosztów, brak poszanowania klientów było przyjmowane, jako norma.

Nikt nie poddawał krytyce takich działań. Klakierzy bili brawo byłemu Prezesowi, Członkom Zarządu.

W wielu obszarach, w tym właśnie płatności odszkodowań w kwotach zaniżonych nieprawidłowości utrzymują się niestety nadal.

Czas na zmiany, powrót normalności na nasz polski rynek ubezpieczeniowy, na którym prym wiedzie PZU właśnie.

Zniesienie bezprawia w tym „gigancie”  przełoży się na inne firmy z kapitałem zagranicznym.

Krytyka Pani Małgorzaty Sadurskiej, która – wierzę przyczyni się do poszanowania wszystkich klientów jest całkowicie chybiona przez opozycję.

Dlaczego nie było głośnego sprzeciwu w dniu, kiedy wiceszefem rady nadzorczej PZU został były Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski?

Trafił pod dach PZU również, jako prawnik bez żadnej wiedzy o rynku ubezpieczeniowym.

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/cwiakalski-dostal-ciepla-posadke-za-14-tys-miesiecznie/s1ref50

Osobiście życzę Pani Sadurskiej wszystkiego dobrego po objęciu stanowiska zastępcy Prezesa PZU.

Wierzę, że uczciwa, prawa osoba nie będzie dawała przyzwolenia na utrzymywanie marki opartej na fundamencie oszustw promowanych przez poprzedników.

CD nastąpi.

Zdjęcie: Źródło: Oficjalna strona Prezydenta RP