Z całą pewnością będę, tak jak do tej pory, działała przeciwko niszczeniu dzieci przez ideologię gender. Nic mnie nie powstrzyma. To, że Zachód jej uległ, nie oznacza, że my mamy do tego tematu podchodzić niewolniczo i że mamy się na to zgadzać. Jeśli chcemy mieć zdrową tkankę naszego społeczeństwa, nie możemy ulegać kłamliwym ideologiom. Jesteśmy na ostatniej prostej, w ostatnim momencie, kiedy musimy stanąć w prawdzie i powiedzieć: „Nie! My się na to nie zgadzamy!”. Musimy zacząć mocno bronić naszych wartości i wycofać się z tego całego obłędu” – akcentowała Barbara Nowak, Małopolska Kurator Oświaty, w rozmowie z dziennikarzami Radia Maryja.

Małopolska Kurator Oświaty nie ma najmniejszej wątpliwości, że atki są efektem jej działności publicznej i zawodowej. – „Dopóki to są ataki na mnie – trudno. Jestem osobą publiczną i pomawianie mnie jest prowadzone od dawna. Natomiast niepokoi mnie, że w tej chwili media, przede wszystkim „Gazeta Wyborcza”, włączają w spiralę nienawiści całą moją rodzinę. Większość informacji, które podają, są kłamliwe. Oczywiście nie wszystkie, ale większość. Zarzuca mi się na przykład, że mieszkam zupełnie gdzie indziej niż mój mąż, czyli że zostawiłam swojego męża. A tymczasem w trakcie naszych wspólnych 38 lat życia nie zdarzyło nam się, abyśmy mieszkali osobno. Zawsze mieszkamy razem. Nie mamy pojęcia, skąd takie pomysły rodzą się komuś w głowie. To także ataki na moją córkę i wnuczkę. Są również ponawiane ataki, że to ja wychowuję wnuczkę, bo córka nie zajmuje się dzieckiem – to obrzydliwe kłamstwo, nigdy tak nie było.

Pojawiają się także inne „informacje”, a mianowicie, że mój mąż zupełnie bezprawnie zamieszkuje w mieszkaniu służbowym, w jakichś luksusach za śmiesznie niski czynsz, a tym samym powodujemy, że dzieci mają dłużej lekcje, co jest absolutnie nieprawdą. Mieszkanie służbowe, takie samo jak w bardzo wielu szkołach, budowane było nie z klasy, ale jako mieszkanie służbowe. Mieszkanie przerobione na klasę, niewielką zresztą, na pewno nie poprawiłoby komfortu pracy tej szkoły. Wydłużone lekcje do godz. 16.00-17.00 spowodowane są tym, że jest jedna sala gimnastyczna. Chociaż w tej samej szkole jest jeszcze siłownia, to nie rozładowuje to zapotrzebowania na więcej sal gimnastycznych. Podczas gdy zajęcia z w-f jeszcze trwają, w wielu salach lekcyjnych lekcje się zakończyły i stoją puste. Kwota czynszu tak naprawdę też jest dwukrotnie wyższa, niż podana przez dziennikarkę do wiadomości publicznej” – mówi Barbara Nowak.

Musimy walczyć z językiem nienawiści i być nieustraszeni, bo nagonka trwa. – „To są takie sytuacje, jak np. wykrzykiwanie za mną na ulicy. Dziś szłam do tramwaju i dwóch mężczyzn pokrzykiwało, że „bardzo mnie nie lubią, bardzo, bardzo!”. Zdarza się, że na mój widok ktoś staje, krzyczy ordynarne słowa, padają wyzwiska typu „homofob”, czasem pluje. Nie jest to miłe, ale dopóki dotyczy to tylko mnie, to przyjmuję to ze spokojem, z całą świadomością, że ci ludzie ulegają propagandzie lewicowych mediów, która ze mnie czyni potwora. Tacy są po prostu ludzie i ta spirala nienawiści nakręcona przez redaktorki z „Gazety Wyborczej” i TVN – zbiera swoje owoce. Bardzo się martwię, że ostrze tej nienawiści dotyka w tej chwili moich córek, męża i mojej wnuczki. Kilka dni temu pod moim oknem, bo przecież redaktor „Gazety Wyborczej” ujawniła mój adres, urządzono krzykliwą demonstrację, podczas której puszczano jakieś nagrania. Cóż zrobić. Tak po prostu jest.

Chciałabym zwrócić uwagę, że nigdy w swoich wystąpieniach nie obrażam ludzi, nikogo nie atakuję, przeciwko nikomu nie szczuję. Wyrażam tylko krytykę ideologii gender, deprawacją dzieci. Z kolei ta druga strona, która mówi, że operuje „językiem miłości”, nawołuje do kochania każdego zwierzątka, każdego korniczka, każdego motylka – nie szanuje tak naprawdę człowieka. Nie szanuje człowieka jeszcze nienarodzonego, ale nie szanuje też człowieka, który funkcjonuje, żyje, pracuje i który – tak jak ja – z całą pewnością nie zamierza występować czynnie w jakikolwiek sposób przeciwko tamtej grupie.

Bronię dzieci w szkołach przed ideologią gender i będę to robić. Nic mnie nie powstrzyma, bo jest to ideologia, która niszczy psychicznie i fizycznie dzieci, a ja na to pozwolić nie mogę. Nie tylko dlatego, że jestem kuratorem, nauczycielem. Jestem również matką, która kocha swoje dzieci i kocha każde dziecko. Z całą pewnością będę, tak jak do tej pory działała. Nic z tej drogi nie jest w stanie mnie zawrócić. Diagnozuję sytuację groźną dla naszych dzieci, dla polskiego społeczeństwa, funkcjonowania narodu i państwa. Mam obowiązek mówić prawdę. W swoim działaniu jestem uczciwa.

Jeżeli ktokolwiek chce podjąć ze mną dyskusję, ja ją podejmuję. Jednak tym, którzy obrzucają mnie błotem, nie zależy na merytorycznej dyskusji, codziennie dostaję do kuratorium telefony i e-maile (jest tego ogromnie dużo) napisane obrzydliwym językiem, pełne wulgaryzmów, pełne nienawiści, życzeń tego, co ma spotkać mnie, moją rodzinę. To, co jeszcze mnie przeraża – czasem nie jest to kwestia ludzi nieznanych. Są również sytuacje, jak chociażby działalność jednego z panów profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego podpisanego z imienia i nazwiska. Potwierdziłam, że faktycznie jest to ta osoba, która wysyła do mnie – z częstotliwością nawet kilka razy dziennie – bardzo, bardzo obraźliwe teksty, pełnie nienawiści, życzeń tego, jak mam skończyć z pełnieniem funkcji” – relacjonuje Barbara Nowak, Małopolska Kurator Oświaty.

Cały wywiad można przeczytać na stronie Radio Maryja tutaj.