Marcin Jop: #Pokój_Analiz
#Raport_z_Ukrainy!

Dziś mamy 24 sierpnia 2023 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.

„Czego sie spodziewać?”

Zapraszam na kolejny krótki raport z przebiegu walk na ukraińskich frontach. Dodam też od siebie po chwili spokojnego namysłu kilka słów na temat wczorajszych wydarzeń, ale po kolei – zaczniemy od rzeczy ważnych.

A) Kupjańsk-Kreminna
Północna część Teatru Działań tkwi w bezruchu, aczkolwiek ostatnie manewry wojsk ukraińskich na Zaporożu wskazują, że tym razem to Rosjanie zyskali w rejonie Kupjańska to co chcieli. Już bowiem po zakończeniu rosyjskich operacji zaczepnych w rejonie Swiatowego na froncie po stronie ukraińskiej zameldowały się nowe jednostki – wskazałem je w poprzednim poście. Mam jednak silne przekonanie, że planowano je użyć w inny sposób i gdzieś indziej. W efekcie, choć północny odcinek jest spokojny, to zauważyłem sporo piruetów na Zaporożu związanych właśnie z dyslokacją części rezerw ukraińskich na północy – o tym jednak w dalszej części.

B) Biłohoriwka – Sołedar
Na tym odcinku nadal mamy do czynienia z drobnymi starciami niewielkich pododdziałów – czy wróży to poważniejsze akcje którejś ze stron? Raczej nie, bo akurat tutaj na zapleczu linii frontu jest dość spokojnie i obie strony kierowały w ciągu ostatnich czterech dni swoje siły rezerwowe w zupełnie inne rejony.

C) Bachmut
W rejonie Kliszcziwki do aktywnych działań powróciła 5 Brygada Szturmowa wzmocniona licznymi drobnymi jednostkami szczebla kompanii, lub batalionu. Ukraińcy zajęli część strefy niczyjej na wysokości samej Kliszcziwki dochodząc do ruin wsi. Z drugiej strony Rosjanie zgromadzili już na swojej linii obrony całkiem spore siły i w zasadzie oceniłbym szanse ewentualnych ukraińskich ataków w tym rejonie dość nisko, ale…
Rzut oka na mapę wskazuje, że Rosjanie popełnili zasadniczy błąd, gdyż starając się umocnić linię obrony biegnącą wzdłuż linii kolejowej do Kurdiumiwki trzymają sporą część dostępnych sił w rejonie obfitującym w stawy i oczka wodne dokładnie za plecami pierwszej linii – każdy skuteczny ukraiński atak może w tej sytuacji spowodować istny horror, bo opuszczające linie obrony jednostki rosyjskie będą się tłoczyć w wąskich przesmykach pomiędzy stawami. Wypada zatem trzymać kciuki za powodzenie ewentualnej ukraińskiej akcji zaczepnej, bo może ona przynieść sporo korzyści.

D) Zaporoże
Aktywność obu stron sprowadza się nadal do dwóch wyłomów uczynionych wysiłkiem ukraińskich grup szturmowych w rosyjskim systemie obrony. Najpierw zatem rejon Zawitnego – tutaj oddziały ukraińskiej 31 Brygady Zmechanizowanej zepchnęły Rosjan nieco na wschód od Prijutnego, co jest o tyle istotne, że dotąd miały bardzo mało miejsca na rozwinięcie natarcia bezpośrednio na miejscowość. Na wschód od Urożajnego Rosjanie doszli do siebie i starają się obecnie kontratakami odzyskać choć część utraconego terenu, ale choć przesunęli swoje linie nieco na północ w zasadniczy sposób ich wysiłek nie zmienił jak dotąd sytuacji. Trzeba odnotować liczne uzupełnienia w ludziach i sprzęcie kierowane do „Kaskady”, która w ciągu ostatnich dni ucierpiała bardzo mocno od ukraińskich ataków artyleryjskich i szturmów piechoty morskiej.
W rejonie Robotyne także odnotować trzeba pewne zmiany – Ukraińcy zadeklarowali zajęcie miejscowości, a właściwie jej ruin, ale w rzeczywistości rosyjscy obrońcy, choć Robotyne już opuścili intensywnym ogniem artylerii nadal skutecznie utrudniają zajęcie pozostałych zabudowań. Ukraińcy stoją na razie w centralnej części Robotynego, lecz nie to jest najistotniejsze – ważne jest to, że już po zaledwie trzech dniach na front powróciła 47 Brygada Zmechanizowana. To jest właśnie koszt skierowania sporych sił w rejon Kupjańska. I jak sobie pomyślę, że trzeba było w tym celu dokonać przegrupowania aż czterech innych brygad…
Sukcesy notuje także 82 Brygada desantowa wspierana przez 118 Brygadę Zmechanizowaną i stale, choć dość powoli wypiera rosyjski BARS na południe. Sytuacja tych jednostek stała się na tyle trudna, że Rosjanie skierowali w rejon Robotynego szereg kolejnych jednostek i zamierzają obecnie zatamować potok ukraińskich grup szturmowych za pomocą wciąż egzystujących jednostek „separatystów”. Pojawienie się rezerw w rejonie Robotynego zasygnalizowałem na stosownym szkicu sytuacyjnym.

Proszę nie oczekiwać gwałtownych zmian i przełomów – zadanie stawiane siłom ukraińskim przez ich dowództwo jest bardzo trudne, a opór wroga potężny. Mimo wszystko warto trwać przy dobrej myśli i deklarować umiarkowany optymizm – nawet jeśli wiemy, że Rosjanie zaczynają kolejną rundę mobilizacji przy okazji jesiennego poboru. Zanim tysiące kolejnych poborowych znajdą się na froncie minie sporo czasu, który trzeba liczyć w tygodniach, jeśli nie miesiącach. A jeśli pojawią się wcześniej, to tym lepiej dla zaprawionych już w bojach ukraińskich weteranów – wówczas nie będzie to liczące sie wzmocnienie rosyjskiej obrony, a raczej kamień u szyi…

Wreszcie sprawa ostatnia – Sprawa Prigożyna
Cóż mogę Państwu powiedzieć? Zacznę od tego, że katastrofy lotnicze w Rosji to chleb powszedni i jeśli mogli zginąć w idiotycznych z racji powodów hokeiści legendarnego klubu, o Chórze Aleksandrowa nie wspominając, to sami Państwo rozumiecie…
Tak naprawdę powodów katastrofy typowych dla rosyjskiej awiacji jest potencjalnie tyle, że ostatnią rzeczą, która przyszłaby mi do głowy jest zestrzelenia własnego samolotu przez rakietę, czy wszystko jedno co. Wbrew narracji mediów głównych musze zauważyć, że jeśli jednak faktycznie Prigożyn i jego ludzie zginęli na polecenie Kremla, to byłaby to dla Kremla katastrofa. W każdym bądź razie dla samego Putina. Dlaczego tak uważam? Ano dla tego, że przypominam o „liście żelaznym”, który Putin wydał dla swego krnąbrnego wojaka niczym ongiś Cesarz dla Jana Husa. I jeśli jak ongiś Cesarz odsyłając Husa na stos przegrał boleśnie i prestiż i zaufanie, taki sam los musi spotkac teraz Putina. Przede wszystkim nikt sie go teraz nie wystraszy po tym jak okazał bezradność wobec Prigożynowej przygody w pucz. Za to każdy z jego zauszników z wierchuszki ma teraz wiele do przemyślenia na temat tego, jak szybko Putina należy sie pozbyć z uwagi na własne bezpieczeństwo, a póki co – Putin to jednak nie Stalin…
Jeśli faktycznie Prigożyn zginął od rakiety przeciwlotniczej – w co osobiście nie wierzę, tym bardziej, że zeznania świadków naocznych można z reguły w takich sytuacjach między bajki włożyć – to raczej stało się to za sprawa Szojgu, który miał z Prigożynem bardzo na pieńku. I to też musi bardzo źle Putinowi wróżyć, bo skoro minister podejmuje samodzielnie takie decyzje, top sami Państwo rozumiecie, gdzie obecnie kończy się władza Putina.
W gruncie rzeczy raczej nieprędko dowiemy się co stało się z szefem Grupy Wagner – może, jeśli kiedyś ktoś będzie potrzebował wywlec tę sprawę w charakterze gotowego aktu oskarżenia. Tymczasem dałbym spokój sprawie, a już zwłaszcza zachowałbym dalece idącą rezerwę wobec prasowych, czy internetowych rewelacji – mamy jeszcze sezon ogórkowy, więc na razie tą sprawą zajmować się będą redaktorzy od Pudelka i tego typu serwisów, a próżno oczekiwać poważnych i sensownych doniesień, bo nie ma i nie będzie w dającej się przewidzieć przyszłości jakichkolwiek realnych przesłanek do zbudowania sensownej teorii biegu zdarzeń. tak czy owak i bez względu na to, co w istocie zaszło z tym samolotem – cierpi na tym Putin i z tego należy się cieszyć.

Poniżej szkice sytuacyjne z odnotowanymi nowymi jednostkami na froncie.

Zapraszam do lektury nowego materiału i jednocześnie bardzo proszę o udostępnianie moich materiałów, a także o korzystanie z buycoffee.to/marcin_jop jesli tylko uważacie, że na takowe Autor zasługuje.