Marcin Jop: #Pokój_Analiz.
#Raport_z_Ukrainy!
Dziś 4 października 2022 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.
Powiem wprost – sytuacja Rosjan robi sie niezmiernie poważna. Nie dlatego, że ich oddziały są niemiłosiernie naciskane przez nacierających Ukraińców, lecz dlatego, że ewidentnie nie mają pomysłu na to, co robić dalej, a ich jednolity dotąd ośrodek decyzyjny zaczyna się rozpadać wsród kompetencyjnych sporów i niezdolności do zaadaptowania się do panującej sytuacji.
Z jednej strony część rosyjskich dowódców polowych jest w stanie reagować przytomnie i sprawnie dowodząc opóźniać dość skutecznie ukraińskie operacje zaczepne – tak, jak miało to miejsce po odwrocie z Izjum, lub wczoraj i dziś, gdy zagrożone odcięciem oddziały w rejonie Dawidyw Brodu wycofały sie na nowe pozycje obronne. Z drugiej zaś strony…
Tom Cooper wczoraj wspaniale opisał katastrofalna klęskę rosyjskiego kontranatracia 27 Gwardyjskiej Brygady i 3 Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych podczas próby kontrataku na przedpolach Kupjańska. To niewiarygodne, ale czytając opis całej serii ataków mających miejsce od 24 do 29 września poczułem się tak, jakbym czytał opis radzieckich kontrataków latem lub jesienią 1941 roku.
Z jednej zatem strony dowódca sprawujący kontrolę nad działaniami nad Oskołem i Dońcem potrafi sprawnie opóźniać postępy ukraińskie minimalizując straty, z drugiej zaś rzuca do kontrataku kolejne grupy bojowe w miarę ich podchodzenia na linię frontu bez żadnej koordynacji, bez rozpoznania, bez ładu i składu. W efekcie, z dopiero co uzupełnione oddziały poniosły druzgocacą klęskę. Najlepszym jej obrazem jest porzucony T-90, który utknął w wielkim leju, a jego załoga zostawiła swój wóz z wciąż obracającymi się kołami.
Yesterday we spotted two abounded Russian T-90A after the fail counter-attack.
Kharkiv oblast, 24/09/2022. pic.twitter.com/1NRcUycGFJ
— Kriegsforscher (@OSINTua) September 25, 2022
Cała ta farsa była po prostu jednym wielkim pokazem nieudolności i bałaganu wspartego próbą realizowania nieaktualnych i bezsensownych dyrektyw z bliżej nieokreślonej „góry”. Piszę o tajemniczym, ważnym rozkazodawcy, gdyż nie wydaje mi się, by rosyjski dowódca dywizji, korpusu, badź armii bez przymusu po prostu ponawiał kompletnie bezsensowne ataki małymi grupami przez kilka dni. Ten absurd nie mieści się nawet w rosyjskich standardach i nie sądzę, by Zusko, lub którykolwiek inny wyższy dowódca rosyjski do takiej sytuacji świadomie dopuścił.
W konsekwencji klęski oddziały ukraińskie bez oporu osiągnęły granicę Obwodu Ługańskiego po wyzwoleniu całego Obwodu Charkowskiego. To własnie hekatomba rosyjskich jednostek pod Kupjańskiem jest powodem, dla którego Rosjanie tak szybko opuścili Borową i w tak szybkim tempie odeszli pod Swiatowe.
To rzecz jasna nie koniec problemów – dowództwo rosyjskie nie chce/nie może wesprzeć 22 Korpusu Armijnego obsadzającego północną część przyczółka chersońskiego, więc w konsekwencji całej serii sukcesów atakujących jednostek ukraińskich trzeba było ponownie skrócić pas obrony porzucając umocnione punkty w Dawidyw Brod i Wielikiej Aleksandriwce. Do chwili obecnej rosyjski przyczółek został zredukowany o 30 % i wprawdzie kolejne taktyczne odwroty pozwalają znacząco skrócić front i częściowo odtworzyć rezerwy, ale stan oddziałów bojowych jest bardzo kiepski i Rosjanom będzie bardzo trudno utrzymac nowy pas obrony. Problemem sa nie tylko wysokie straty w kadrze oficerskiej (zwłaszcza w jednostkach WDW na ktorych barkach spoczywa teraz trzymanie linii frontu wobec ucieczki resztek „Kozaków”), ale też fakt opanowania przez ukraińskie najlepiej umocnionego obszaru. Teraz oddziały rosyjskie musza na nowo przygotowywac obrone pod względem inżynieryjnym, co jest zadaniem arcytrudnym wobec doskonale funkcjonującego rozpoznania i świetnie strzelającej artylerii. także oddziały ukraińskie poniosły dotychczas poważne straty, ale w mojej opinii przynajmniej część odwodów pozostaje nadal nienaruszona (5 Brygada Pancerna, jednostki Gwardii Narodowej, będącej przecież elitarną piechotą).
Na koniec powrócę do wydarzeń związanych z klęską pod Kupjańskiem i problematyką rosyjskiej mobilizacji. Otóż, by miała ona jakiś sens w formie przyjętej przez rosyjskie kierownictwo wojenne, dla przybywających do jednostek liniowych rekrutów dowódcy związków dywizyjnych i brygadowych muszą utworzyć osobne oddziały szkolne/zapasowe. W oparciu o doświadczoną kadrę oficerską i podoficerską gruntownie przeszkolić rekrutów i stopniowo wcielać do pododdziałów liniowych. Tymczasem rekruci przydzieleni wprost do jednostek liniowych bez jakiegolwiek szkolenia taktycznego zostali wysłani do walki w skrajnie niekorzystnych warunkach, częściami i bez należytego wsparcia.
Mówiąc szczerze, w tych okolicznościach strata około 40 czołgów i na oko niemal setki innych pojazdów bojowych w ciagu czterech dni aktywnych walk to najniższy wymiar kary. Oczywiście, jak znam życie i rosyjskie siły zbrojne – nauczka ta przez dłuższy czas nie wpłynie na postępowanie dowództw polowych nadzorujących konkretne odcinki frontu. Wydaje mi się, że przez najbliższe dni w związku z silnym napięciem nerwowym na Kremlu, część sił rosyjskich może być wręcz „centralnie sterowana” w przypadku realizowania dyrektyw na obszarach uznawanych przez Kreml, za szczególnie istotne z politycznego punktu widzenia. Ta niespójnośc decyzyjna jest wielką szansą dla dowództwa ukraińskiego, które na karygodnych błędach Rosjan może jeszcze tej jesieni bardzo, bardzo daleko zajechać. Mówiąc wprost – zaczynam wierzyć, ze dla obszarów uznanych za istotne, Putin będzie skłonny poświęcić dowolną ilośc ludzi i sprzętu, więc punkty te bęa chłonęły jak gąbka rosyjskie rezerwy ludzkie i materiałowe. O konsekwencjach takiego sposobu myślenia o wojnie nie muszą chyba szczególnie się rozpisywać. Na koniec dodam tylko, że nadal oczekuję transferu rosyjskich jednostek bojowych za Dniepr kosztem zaporoskiego odcinka frontu.


Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu:
Zostaw komentarz