Marcin Jop: #Pokój_Analiz.
#Raport_z_Ukrainy!
Dziś 15 października 2022 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.
Działania wojenne na rozległych frontach wojny na Ukrainie kolejny raz przygasły – trwaja jedynie lokalne walki o Bruskynskie w Obwodzie Chersońskim, gdzie ukraińska 35 Brygada Piechoty Morskiej próbuje wbić klin w rosyjski system obrony odtworzony po opuszczeniu całej północnej części przyczółka na Dnieprze. Dla odmiany, na obszarze Donbasu aktywną stroną pozostają Rosjanie, którzy przy uzyciu najemników i „separatystów” starają się spychać na zachód siły ukraińskie broniące obszaru Bachmut-Sołedar.
Dzięki uprzejmości Bart Janerka przeczytałem bardzo ciekawy artykuł autorstwa Marka Węcowskiego, opublikowanego na łamach „Polityki” 11 października (https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2184850,1,ukraina-2022-jak-zakonczyc-wielka-wojne-cztery-scenariusze.read?src=mt&fbclid=IwAR1ZF171bVkUAzhwnyJftuWL_9rdopv9rxnTAdx8NuFTppayJhMaVT1fQc8), do którego lektury serdecznie zachęcam. By własciwie ustosunkować się do tekstu muszę z góry przyznać, że w kwestii potencjalnych wariantów końca działań wojennych na Ukrainie nadal tkwi w moim umyśle głęboka dychotomia – nie uważam, by na obecnym etapie obie walczące strony były w jakikolwiek sposób gotowe na zakończenie działań zbrojnych, ale przecież każda wojna – także taka, która nie przynosi rozstrzygnięcia militarnego znajduje swój koniec, gdyż żaden kraj nie jest w stanie w nieskończoność utrzymywać społeczeństwa i gospodarki w reżimie warunków wojennych. Należy zatem na temat demarkacji/rozejmu/pokoju rozmawiać, nawet, jeśli w żaden sposób nie da się dostrzec najmniejszych nawet zwiastunów końca krwawej epopei.
Nie zamierzam wchodzić w polemikę z Autorem artykułu – w mojej ocenie jego bardzo celne uwagi i argumenty z którymi właściwie nie sposób się nie zgodzić są bardzo dobra ilustracją perspektyw najbliższych miesięcy, by nie powiedzieć – lat. Jeśli mam jednak być szczery, nie jest możliwym stosowanie nawet najbardziej oczywistych na pierwszy rzut oka analogii zarówno w wymiarze historycznym – lub jak kto woli – czasu głęboko przeszłego, albo bliższej nam rzeczywistości. Przedstawiony model „izraelizacji” sytuacji na Ukrainie, czyli realnie utknięcie w stałym stanie mobilizacji społecznej w efekcie trwania wysokiej temperatury kryzysu nie jest na dłuższą metę na Ukrainie możliwe. Owszem, Izrael przez dekady odpierał najróżniejszymi metodami ciągłą agresję państw sąsiedzkich, w dodatku borykając sie z problemem licznej i zdecydowanie wrogiej mniejszości na obszarze włąsnego państwa, ale ten zadziwiajacyc stan – „Państwo-w-stanie-wojny-permanentnej” był możliwy wyłacznie dlatego, że społeczeństwo zainteresowany w podtrzymaniu egzystencji Państwa Izraela przygotowywało sie do tej konfrontacji dziesiatkami lat, skutecznie budując podstawy społeczeństwa niebywale zmilitaryzowanego, gotowego do absolutnie każdej formy poświęcenia w imię obrony państwowości i jej integralności terytorialnej. Od pewnego momentu zresztą, w tym sposobie myślenia coraz nwiększą rolę odgrywał impuls szowinistyczny, który doprowadził do zatarcia granicy pomiędzy agresją, a obroną. Pomiędzy dobrem i złem. czy Ukraina jest takim krajem, który byłby w stanie podążac droga Izraela, by móc skutecznie militarnie odstraszać agresywne zapędy Rosji, a wkrótce byc może także układu Rosja-Białoruś? Absolutnie nie, i nie jest to kwestia mentalności Ukraińców, którzy po wielokroć udowodnili na swej trudnej drodze dziejowej żelazną wolę do trwania w swej narodowej egzystencji. Problemem jest sytuacja wewnętrzna Ukrainy, która jeszcze przed wybuchem wojny w 2014 roku borykała się z olbrzymimi problemami ekonomicznymi i społecznymi. Obecnie jakiekolwiek możliwości akcji stowarzyszeniowej z ponadnarodowymi formami ekonomicznej i politycznej integracji z Unia Europejską, co byłoby niewypowiedzianie wielkim impulsem rozwojowym, są w praktyce żadne, a trwanie w warunkach niekończącego się konfliktu o kształt granic pogrzebało by takie możłiwości całkowicie. Nie jest to jednak jedyny problem i władze Ukrainy rozważając własne położenie geopolityczne muszą być świadome, że sama Unia Europejska znajduje się obecnie na głębokim rozdrożu, nie będąc w stanie w chwili obecnej opanować tendencji odśrodkowych prezentowanych przez realnie niezbyt licznnych, ale za to politycznie bardzo głośnych demagogów, którzy desperacko starają się powstrzymac proces integracji Europy. Charakterystyczną cechą tych połączonych sojuszem sił (PiS, VOX, Złoty Świt, Le Pen i inni) jest w znacznej mierze uległość wobec Rosji, więc moja diagnozą nie może być tutaj coś, co nazwać można „modelem izraelskim”, ale bardziej „modelem południowowietnamskim” i pisze to teraz z całą stanowczością i pełną powagą. Mówimy bowiem o sytuacji, w której wystarczy żądza wygrania wyborów za wszelka cenę w którymkolwiek z wielkich krajów europejskich, a nawet w USA, by powiedziec wyborcowm wprost – „dość wspierania Ukrainy, to zbyt kosztowne, końca wojny nie widać, a ten kraj nie jest wart naszych poświęceń”, lub coś w tym rodzaju. Tak przecież z Republiką Wietnamu postąpili Richard Nixon i Gerald Ford i w efekcie zamiast Sajgonu mamy teraz Miasto Ho Chi Minh.
Społeczeństwo ukraińskie jest zbyt biedne, by dekadami znosić wyrzeczenia wojenne. Dopiero przed wybuchem wojny w 2014 roku zaczęła się walka o przebudowę ekonomiczną państwa, o wyplenienie wszechobecnej korupcji, o podniesienie stopy życiowej. Bez dwóch zdań, sama wola walki nie wystarcza do tego, by zebrać owoce zwycięstwa – ręka silna i pewna musi być zdolna do tego, by móc dźwigać miecz i używać go skutecznie. Postępuje „westernizacja” ukraińskich sił zbrojnych, które pokazały, że są w stanie zdominować przeciwnika w wymiarze taktycznym i operacyjnym, ale nie da sie funkcjonować w taki sposób dekadami bez poważnych społecznych i ekonomicznych konsekwencji. Nie, będąc Ukrainą Anno Domini 2022. Nie można liczyć na to, ze zawsze będzie istniała pomoc materiałowa ze strony krajów trzecich, bo takie sa realia polityki. Nie można liczyć na żenująco nieskuteczne organizacje międzynarodowe pokroju ONZ, które właściwie ze wstydu nad swoja niedskutecznością, powinny były sie rozwiązac jeszcze dekady temu, bo takie są realia polityki. Nie da sie wreszcie toczyc w naszych czasach nowej „Wojny Osiemdziesięcioletniej”, tylko dlatego, że ma się słuszność bo zostało się napadniętym – takie sa realia polityki.
Tak, jak na początku konfliktu stanąłem na stanowisku, że obie strony mając „wysoki próg społecznego bólu” na koszty ludzkie i ekonomiczne związane z wojną będą ją kontynuować dłużej niż jakikolwiek inny europejski kraj, tak i obecnie uważam, że ohyda kompromisu, który wypierany jest ze zbiorowej świadomości obu stron prędzej, czy później objawi się w całej rozciągłości, jako najwyższa potrzeba. Na pewno jestem dużo więszym optymistą w kwestii zdolności ukraińskich sił zbrojnych do odzyskania choć części bezprawnie okupowanych przez Rosję terytoriów, niż przed kilkoma miesiącami, ale nie potrafię zmusić się do odwrócenia oczu od pragmatycznej wizji horyzontu zdarzeń – na ten moment najdalej do jesieni przyszłego roku Ukraina ma czas by odzyskać to, co odzyskac może i potem nakarmić kremlowskiego potwora jakąkolwiek formą mniej lub bardziej zgniłego kompromisu. Tak, Drodzy Państwo – zgniłego kompromisu, gdyż Kijów dzieki agresji Rosji, dzieki stratom wojennym i okupacji części kraju przez bezlitosnego agresora raz na zawsze opuszcza wschodni krąg kultury poddaństwa i autokracji. Jest jak piękny statek zdobiony bielą rozwiniętych już żagli, gotowy do rejsu po wspaniałych i nieznanych wodach, a jego załoga pragnie nowych wyzwań i nadziej na lepsze jutro. Pozostaje jeszcze tylko ta jedna cuma przytwierdzająca ów wspólny dom do mrocznej i pustej od nadziei przeszłości. Prędzej, czy później wypadnie tę cumę przerwać i wyruszyć w nieznane, ku nowym brzegom, gdyż uważam, że wbrew apokaliptycznym wizjom straszącym wiecznym rosyjskim zagrożeniem, Ukraina jest w stanie raz na zawsze pokonać tego potwora – ignorując go. Po stało się tak, musi przerwać ostatnią łączącą go ze sobą nić – w taki, czy inny sposób, zakończyć wojnę.
Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu:
buycoffee.to/marcin_jop
Zostaw komentarz