Wkurza mnie, kiedy raz po raz na FB widzę materiały Pressmanii dotyczące P. Kukiza, agitującego za udziałem w referendum (np. 14.08 o godz. 10.48). Jeżeli mamy minimalny szacunek dla wyborców, ich inteligencji i dobrej woli, to pozwólmy im samym podjąć decyzję. Mierzi mnie to nachalne szermowanie mało znaczącymi hasłami, które sprawia wrażenie prymitywnej manipulacji. Przy całej sympatii dla p. Pawła i popieraniu idei zmiany systemu, której sekunduję z całego serca, nie mogę obojętnie przejść obok przekazów, które w oczywisty sposób stosują jakieś niebywałe skróty myślowe i uproszczenia. Wczorajszy przykład to plakat Obywatelskiego Komitetu PK – weź udział, tak głosuj. I nie chodzi tu o samo hasło, lecz o to, co jest jego rozwinięciem. Wg PK mamy odpowiedzieć na pytania:

11060875_1604468516481621_2321014963032240807_n1. Czy jesteś za JOW w wyborach do Sejmu.

2. Czy jesteś za utrzymaniem finansowania partii politycznych z budżetu państwa.

3. Czy jesteś za rozstrzyganiem wątpliwości prawa podatkowego na korzyść podatnika.

W wersji prezydenckiej-komorowskiej pytanie 1 jest bogatsze o jedno słowo: czy jesteś za wprowadzeniem JOW…? Teoretycznie można być za czymś, ale niekoniecznie chcieć to wprowadzić. Np. może podobać mi się inna kobieta, ale niekoniecznie zaraz będę brał rozwód z własną. Co ciekawe, nigdzie nie ma konkretyzacji, o jaki system JOW chodzi. A różnice są istotne, bo co innego np. system angielski, amerykański, albo jakiś australijski. Czyli – może jestem za JOW, może nawet chciałbym je wprowadzić, ale za skarby nie wiem, jaki wariant będzie proponowany. Jak mam zatem świadomie zagłosować?!!!

Pytanie 2 znów w wersji prezydenckiej ma słowo więcej: czy jesteś za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania… A więc, nie: czy jesteś za zniesieniem/utrzymaniem w ogóle tego systemu, jak sugeruje plakat PK, ale czy: jesteś za zniesieniem/utrzymaniem dotychczasowego systemu. Innymi słowy, system finansowania taki, czy inny ma być nadal, natomiast wyborca ma się zdecydować, czy go zostawić, czy zmienić. A idąc dalej – jeżeli zmienić, to w którą stronę – zmniejszyć, a może zwiększyć udział budżetu. Tych dylematów nie sposób wyprowadzić z wersji PK, problem tylko w tym, że nie ta wersja będzie przedmiotem referendum.

I wreszcie pytanie 3 to już w ogóle istna zmyłka. I jeden, i drugi polityk sugeruje, że od wyborcy cokolwiek w tym zakresie zależy. Tymczasem podobnie brzmiący przepis został niedawno (kilka miesięcy temu) zaakceptowany przez Sejm i funkcjonuje jako ustawa. Jaki jest więc sens dezorientowania biednego obywatela i wyrabiania w nim przekonania, jacy ci nasi kandydaci są troskliwi i szlachetni.

Jeżeli Pressmania ma być portalem ludzi uczciwych, tzn. poszukujących prawdy, to nie może w uzasadnionych (jak ten) przypadkach puszczać bez komentarza apeli nawet najbardziej popieranych kandydatów. Czy plakat OKPK proponuje rozsądne wyjście?: głosuj na coś, co nie do końca jest określone, zmieniaj zamiast likwidować, domagaj się czegoś, co już jest wprowadzone. Czy w takim razie nie lepiej zostać w domu?