Ukraina do tej pory, oficjalnie, nie przeprosiła Polski za Rzeź Wołyńską, jak za uczyniły to Niemcy za agresję na Polskę. Nie ma pojednania, jest wykalkulowany, po obu stronach, czysty interes na poziomie elit politycznych obu państw.
Miałem 14 lat, jak Warszawie, pod Pomnikiem Bohaterów Getta uklęknął ówczesny kanclerz RFN, Willy Brand co symbolicznie wyrażało przyznanie się Niemiec do winy, za krzywdy uczynione Polsce w czasie II wojny światowej.
7 lat temu, podczas uroczystości upamiętniających pierwsze, polskie ofiary niemieckiej agresji z Wielunia, Frank Walter Steinmeier, prezydent Niemiec, poprosił Polskę o wybaczenie w imieniu narodu niemieckiego.
Ani Zełenski, ani żaden z jego poprzedników tego nie uczynił, za Mord Wołyński, którego dopuściła się UPA.
Ba, Wiktor Juszczenko, pośmiertnie, nadał tytuł Bohatera Ukrainy, Stefanowi Banderze.
Bez publicznego przyznania się do winy i prośby o wybaczenie za Rzeź Wołyńską, nie ma mowy o pojednaniu obu narodów.
Polska musi się tego od Ukrainy, od Zełenskiego, stanowczo domagać.
Nie możemy ciągle usprawiedliwiać ukraińskich elit za to, że tego do tej pory nie zrobiły, bo to napędza kremlowską propagandę.
Że psuje to braterskie stosunki obu krajów.
Że każda krytyka Ukrainy pomaga Putinowi nas poróżnić, zniszczyć przyjaźń.
Ale tej przyjaźni nie ma, jest czysty, wykalkulowany interes po obu stronach.
Może Tusk z Zełenskim „robić miśka”, ale to nie zmienia faktu, że przyjaźń jest możliwa tylko wtedy, gdy najpierw pojawi się, ze strony Ukrainy, publiczne przyznanie się do win i prośba o przebaczenie.
Jeśli mamy kiedykolwiek poprzeć starania Ukrainy o członkostwo w UE, to jest podstawowy i nie do negocjacji warunek.
Zostaw komentarz