Ile jeszcze ten stan będzie się utrzymywał i ile jeszcze my będziemy się godzić na ściemę?
W Biedronkach i innych Lidlach kupa ludzi… Tam nikt się nie zaraża, chociaż ociera się jeden o drugiego… W szpitalach zaś, w sterylnych warunkach zaraża się każdy, prawda?
Odwiedziny pacjentów zakazane do odwołania, a o ewentualnych odwiedzinach może zadecydować dyrekcja… A na jakiej podstawie jedna osoba ma zadecydować czy tego pacjenta odwiedzić można a tamtego już nie? Na podstawie jej subiektywnej oceny? To na podstawie mojej subiektywnej oceny każdy pacjent ma prawo do odwiedzin… Aaa nie, to nie jest moja subiektywna ocena, to jest prawo pacjenta!

W Ministerstwie pracują nie w ciemię bici ludzie (podobno). No to chyba k… wiedzą, że obecność najbliższych osób jest wskazana do szybkiej rekonwalescencji pacjenta… Ale co ich to przecież obchodzi, prawda?

Odwiedzin nie ma, a jak zostawisz rzeczy do przekazania to… Nie wiadomo kiedy i czy w ogóle zostaną przekazane. Portiernia w szpitalu wygląda jak kosz na Boże Narodzenie w sklepach spożywczych… Z jakimiś tam kartczkami, ale jedna gdzieś wypadnie, druga się przypnie do innej torby czy reklamówki… A pacjent ma nadzieję chociaż na tą pieprzona paczuszkę na którą czeka cały dzień… Czy się doczeka? Nie wiadomo. A jeszcze wczoraj oburzona pani pielęgniarka krzyczała, że miałam czelność wejść na teren szpitala… No miałam, bo przyanjmniej moja paczka dotarła, a ta z dziś niewiadomo kto ją zabrał i gdzie zaniósł.

Boże, daj mi cierpliwość, bo jak dasz siłę to może być różnie…

P. S. ktoś mi powie, ej stara nie przesadzaj, masz przecież dostęp do informacji o pacjencie… Dzwonisz do lekarza i pytasz. Serio? Ja powiedziałam sprawdzam, od wczoraj lekarze byli tak zajęci, że nikomu się nie chciało podnieść słuchawki… Dziś rano po 3 h dzwonienia w końcu odebrał jeden chcąc mi przekazać swoim „tak?” – „czego k… znowu”… Ledwo wyłuskałam podstawowe info od niego, bo przecież dzwonił telefon komórkowy więc szybko zakończył ze mną rozmowę…

Autor: Magdalena Targańska