Czyli o tym, czyim prezydentem będzie obecny prezydent elekt, Kaczyńskiego czy „obywateli”?

Jak Danusia z Krzyżaków zawołał w Pułtusku „nasz ci on jest”, Kaczyński, rzucając białą chustkę na Nawrockiego. Swego pomazańca. Ten zaś podkreślał, że „obywatelski” choć w jego ustach brzmi to dwuznacznie. Czyj zatem jest prezydent elekt, Naczelnika z Żoliborza, który lubi sterować z drugiego rzędu, czy też ludu wiernego zrzeszonego pod sztandarami antytuskizmu?

Nasz, czyli PiS, bo to ono finansowało jego kampanię wyborczą i nią kierowało.

Dlatego żałosne wydają się zapewnienia Nawrockiego, że on „z ludu i dla ludu”.

Bezpartyjny, choć obdarzony łaską samego Naczelnika, który go wybrał jak kura ziarno, w korcu maku.
Nie bez powodu teraz Kaczyński podkreśla, że Nawrocki jest „własnością” PiS, bo zamierza uczynić z niego oręż do walki z Tuskiem i jego drużyną, która coraz bardziej się dzieli.

Kaczyński to mistrz zakulisowych manipulacji
Uwielbia sterować z drugiego rzędu.
Tak było z Dudą i tak będzie z Nawrockim.
Nawrocki wie zaś, że bez zaplecza PiS w parlamencie będzie „panem od żyrandola” lub „długopisem ” Kaczyńskiego.

Niezbyt wierzę też w zapewnienia Nawrockiego, że „wybije się na niepodległość” i będzie taki 'obywatelski”, że aż cacy.

Wróćmy do znaczenia sceny z Krzyżaków.
Danusia rzuca na Zbyszka z Bogdańca chustę białą jak lilija, bo chce uchronić go przez katowskim toporem, poślubiając go.

Czy zatem czeka nas „ślub” Kaczyńskiego i PiS z Nawrockim?

Myślę, że tak będzie.