Zarówno bardzo ważne, doniosłe wydarzenie z ostatniego czasu, jakim było Forum Dla Wsi, jak też to, że czasem wypomina mi się w moim otoczeniu, jak to dawniej byłem za Platformą i jak wyrażałem się o mediach ojca Rydzyka skłania mnie do napisania niniejszego felietonu, w którym będzie szersze ujęcie nie tylko, jak w tytule, lecz w ogóle do przedsięwzięć ojca dyrektora, czyli także do uczelni. Będzie parę dodatkowych odniesień, ale jak najbardziej związanych z tematem dobrze pasujących właśnie w tym miejscu.

Nie jestem związany z tym środowiskiem, aczkolwiek jestem osobą wierzącą przeciętnie religijną i choć nieregularnie, to mniej więcej od 2013 r. czasem słucham radia Maryja, konkretnie „Rozmów niedokończonych” w zależności, kto jest gościem i poruszanego tematu. Choć nie zgadzam się ze wszystkimi treściami głoszonymi na tej antenie, ale kategorycznie sprzeciwiam się pluciu na tę społeczność.

Na początek uwaga natury historycznej, mianowicie kiedyś sympatie polityczne na tej antenie były inne, o czym można przeczytać choćby u Konrada Turzyńskiego w jego artykułach z lat 90. Tak więc nie zawsze radio Maryja lubiło się z PiS-em ze środowiskiem tworzącym dzisiejszy PiS.

Jeśli chodzi o Forum Dla Wsi i „Rozmowy niedokończone” z prelegentami, których spory fragment wysłuchałem, to należy pochwalić, że ta konferencja odbyła się właśnie w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej i można żałować, że tak ważne przedsięwzięcie dla rolnictwa europejskiego nie odbyło się na którejś publicznej uczelni rolniczej czy szerzej przyrodniczo-technicznej.

Podobnie rzecz miała się w wypadku tej konferencji, której gościem był dr Włodzimierz Bodnar, czyli widać, że mimo tej symbiozy z PiS-em znajduje się tam miejsce na szerszą dyskusję.

Na początku istnienia radia Maryja były dwie audycje o stowarzyszeniu, które ja i moja rodzina współtworzyliśmy, bowiem wtedy wiceprezes później do końca prezes był w ogóle blisko Kościoła i właśnie w tamtym czasie miał tam dojście. To było na przestrzeni dwóch pierwszych lat i właśnie tą drogą napłynęło do stowarzyszenia trochę osób wspierających w różny sposób jedni byli krócej, inni dłużej. W tym wypadku również można rzec szkoda, że stowarzyszeniu nie udało przebić się do innych mediów już istniejących i powstających równolegle.

Ja poznałem różne osoby słuchające radia Maryja także później, czyli w ogólniaku i na studiach, lecz nikt z nich nie znał stowarzyszenia, zresztą jak kiedyś wspomniałem od 2004 r. już w nim nie byłem.
Mogę zatem powiedzieć, że w całym moim życiu przewijali się mniejsi lub więksi sympatycy tych mediów jak wiadomo później powstała Telewizja Trwam. Byli to przedstawiciele różnych pokoleń.

Czy radio Maryja to katolewica lewica pobożna, jak zauważa nie tylko salon, ale też wielu dobrych ludzi po naszej stronie. Na pierwszy rzut oka owszem, ale jednak nie do końca.

Warto przypomnieć, że gdy jeszcze nie było tego aliansu ze środowiskiem dzisiejszego PiS-u gościem na tej antenie był prof. Jerzy Przystawa.

Potem w 2006 r. gościem był Mart Laar podczas wizyty w naszym kraju audycja ta była jednym z punktów pobytu estońskiego reformatora, który mógł swobodnie przedstawiać tam słuszne racje i nawet dyskutował z Antonim Macierewiczem.

Trzeci pozytywny przypadek to obecność na tej antenie Krzysztofa Bukiela w związku z koncepcją reformy ochrony zdrowia autorstwa OZZL.

Wszystkie te audycje były w ramach „Rozmów niedokończonych”.

To z kolei rodzi pytanie czy w wypadku pojawienia się nowej lepszej siły na prawicy środowisko to będzie mogło liczyć na wsparcie radia Maryja i TV Trwam?

Jakkolwiek wydaje się, że te media i społeczność wokół nich będą zawsze wspierać PiS, to takie pozytywne wyłomy w debacie mogą być możliwe.

Kolejna kwestia co sądzę o uczelni. Nie znam nikogo studiującego kiedyś lub obecnie na Akademii Kultury Społecznej i Medialnej, ale myślę, że gdyby był tam niski poziom kształcenia nie wybieraliby tej uczelni ludzie z całego kraju.

Wreszcie te dwie uwagi szerszej natury nie wprost odnoszące się do samego radia Maryja to znaczy pośrednio, bo szczególnie druga odnosi się do samego Kościoła jako takiego.
Młodszym warto to wyjaśnić, a pozostałym przypomnieć i sam kiedyś tłumaczyłem to wspominanemu młodszemu znajomemu, mianowicie dlaczego aż do wybuchu afery Rywina na SLD głosowali także ludzie mniej lub bardziej konserwatywni, nie rzadko nawet wspierający jakieś podmioty kościelne. Nie oceniam, czy to dobrze, czy źle, a było tak po prostu dlatego, że po prawej stronie nie było wtedy opcji godnej zaufania.

Druga sprawa to zjawisko, które choćby ja dostrzegam, mianowicie wśród niewidomych jest niestety wielu lemingów, a dzieje się tak z kilku powodów i sam Kościół też nie jest tu bez winy, ale temu wszystkiemu poświęcę najbliższy artykuł.