O słowach premiera Morawieckiego można tylko powiedzieć, że „tonący brzydko się chwyta”, a to bardzo łagodny komentarz. Gdyby nie to, że nad wszystkimi wisi groźba śmierci w karetce pogotowia stojącej na podjeździe szpitala, z walczącymi w środku ratownikami medycznymi desperacko walczącymi o nasze życie, to można machnąć ręką. Nie pierwszy i – niestety – nie ostatni wyprany z elementarnej przyzwoitości cynik u steru władzy.

Ale kolejne zaniedbania, brak wiedzy, pycha, arogancja, przerażającą głupota, fatalne decyzje personalne, prymat POLITYKI nad prymatem kraju i jego obywateli – były jak kula śnieżna. Ta kula stale nas doganiała i TYLKO, powtórzmy TYLKO I WYŁĄCZNIE dzięki heroicznej i niewyobrażalnie ciężkiej pracy personelu medycznego na wszystkich frontach walki z COVID-19, z systemem, który wręcz utrudnia skuteczne leczenie, udało się jakoś uratować setki tysięcy chorych. I pewnie mieliśmy tak dalej zapierd… za miskę ryżu, rowy kopać i zasypywać, a ludziom się miało dalej wydawać, że zawsze będzie lepiej, służba zdrowia będzie za darmo ku*** – cytując Premiera Rzeczpospolitej Polskiej.

Od wielu lat środowiska medyczne sygnalizowały o kompletnym krachu systemu opieki zdrowotnej, lepionej TYLKO I WYŁĄCZNIE pracą medyków – WSZYSTKICH medyków, wszystkich pracujących z pacjentem – ale traktowano nas lekceważąco, bagatelizowano problemy, prześcigano się w bezkarnych inwektywach na nasz temat.

Teraz złodziej woła: łapać złodzieja! Byle dalej odsunąć odpowiedzialność od siebie, uratować polityczny tyłek, dociągnąć do następnych wyborów i oddać spokojnie władzę w inne ręce z pustym skarbem państwa i twórczo rozwiniętą demolką kolejnych sektorów państwa. I tak to się dziej od lat, da capo al fine, przy aplauzie coraz bardzie ogłupiałych wyborców umiejących jedynie narzekać, a nie decydować.

Krach systemu opieki zdrowotnej jest ciągle przed nami, jeśli nie zaczną nami rządzić odpowiedzialni profesjonaliści, to przyjdzie czas, że chorzy będą umierać z braku jakiejkolwiek pomocy. Nasza korporacja zawodowa może jedynie prosić i apelować, bo stosowana ustawa wyrwała jej skutecznie zęby. Konsultanci krajowi błysnęli odwagą i znajomością realnych problemów w ochronie zdrowia w czasie aktualnych PES.

Instytucje milczą lub mają wymienione składy decyzyjne. Chorzy nie mają siły. Obywatele szukają kozłów ofiarnych i każdy nasz nieroztropny ruch może spowodować, że staniemy się do końca świata i jeden dzień dłużej.

Politycy doprowadzili do sytuacji, w której znaleźliśmy się w klinczu – jeśli rzucimy wszystkie ręce na pokład i znów uratujemy im tyłki, to NIC się po raz kolejny nie zmieni. Jeśli będziemy pracować tyle, ile musimy, odpowiedzialnie, zgodnie z przepisami, szanując nasze Przyrzeczenie Lekarskie, odporni na szantaż dyrektorów ratujących swoje stołki, szantaże starostów, wojewodów i naciski stachanowców nie rozumiejących, że praca ponad siły w warunkach permanentnego pola bitwy z dowództwem zajmującym się kolorowaniem ołowianych żołnierzyków jest działaniem nieetycznym i służy konserwacji cuchnącego systemu – to nigdy nic się nie zmieni.

Politycy są silni naszą słabością i brakiem solidarności, jeśli spotkają się z siłą i konsekwencją, to stają się żałosnymi miernotami.

Co nam mogą zrobić? zwolnią nas?? Wywalą z pracy za przestrzeganie przepisów prawa pracy i KEL? Zastąpią nas lepszymi, z bardziej pochylonymi karkami? Powiedzą znowu: niech jadą???

Czytaj więcej stanowisko NRL.