No i proszę!!!

Tyle było gadania, że „pisowski” projekt CPK to „czysta megalomania”.

Panowie z PO postanowili, jak wiadomo, przeskalować lotnisko w dół. Będzie mniejsze, skromniejsze, podobnie jak połączona z nim infrastruktura kolejowa.

Miało to być „urealnienie” projektu, który inaczej byłby „inwestycją grubo przestrzeloną”. Premier Donald Tusk i pełnomocnik Maciej Lasek oświadczyli, że nowy projekt zakłada obsługę maksymalnie 34 mln pasażerów rocznie po oddaniu pierwszego etapu inwestycji, zamiast pierwotnie planowanych 40 mln.

No teraz mamy oficjalne szacunki, z których wychodzi, że nowy port lotniczy będzie ZA MAŁY! (czytaj więcej)

Już w pierwszym roku po oddaniu inwestycji skorzysta z niego 32,7 mln pasażerów. Jednym słowem – nowo budowane lotnisko nie ma praktycznie żadnego zapasu i bardzo szybko będzie zmuszone do odmawiania slotów liniom lotniczym.

No chyba, że „drugi etap inwestycji” zostanie uruchomiony nie później niż dwa-trzy lata po pierwszym, no ale zachodzi wówczas pytanie – dlaczego nie zdecydowano się na projekt oryginalny, tylko postanowiono „rozgrzebać” inwestycję dzieląc ją na bezsensowne etapy, co nie tylko oznacza niedogodności w ruchu lotniczym, ale też wyższe koszty? O rocznym opóźnieniu już nawet nie wspomnę…

No ale przecież to „mądrość etapu” się objawiła!

Nowa władza musiała podważyć wszystko, co robiła stara, żeby uwiarygodnić się wobec swojego zdurniałego elektoratu a my teraz za to zapłacimy!