Michał Sikorski policzył sobie, ile jest wart jego podpis pod kampanią alkoholową, i uznał, że rachunek się nie zgadza. W rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym” opowiada o propozycji, którą odrzucił, i o rozmowie, po której przestał się wahać.
Aktorzy rzadko mówią publicznie o pieniądzach z reklam. Jeszcze rzadziej o tych, których nie wzięli. Sikorski zrobił jedno i drugie, opisując ofertę, jaka trafiła do niego po sukcesie netfliksowego „1670”.
Honorarium, jak wylicza, odpowiadało wartości mieszkania w stolicy. Kusiło na tyle, że zaczął szukać dla siebie usprawiedliwienia. Sam je przytacza: „Kusiło, myślałem, że może warto »dla dziecka«, ale odmówiłem”.
Zasadę ma prostą i formułuje ją bez zmiękczeń. Na pytanie o współpracę z branżą alkoholową odpowiada: „Nie reklamuję alkoholu. Uważam, że szkodzi”.
Wizerunek jako towar
Rynek wycenia takie twarze wysoko i nie ma w tym przypadku. Rola księdza Jakuba w satyrze Netfliksa dała Sikorskiemu rozpoznawalność, o jakiej większość jego rocznika może pomarzyć, a wcześniej była nagroda za debiut w Gdyni za „Sonatę” i role w „Kosie” oraz „Pewnego razu na krajowej jedynce”. Producent, który wynajmuje taką twarz, kupuje razem z nią sympatię widowni wypracowaną przez lata pracy na planie i na scenie.
Stawki idą za tym w górę. Kontrakt obejmujący spot i roczne prawa do wykorzystania wizerunku bywa wart więcej niż honorarium za pierwszoplanową rolę w pełnym metrażu. To pieniądze, których w teatrze ani w kinie po prostu nie da się nadrobić, i to one sprawiają, że lista polskich aktorów, którzy nigdy nie firmowali alkoholu, jest krótka.
Sikorski tej listy nie wykorzystuje jako pałki na kolegów. Ani razu nikogo nie wymienia z nazwiska.
Rozmowa, która przeważyła
Decyzja zapadła po historii, którą usłyszał od kolegi z branży, uczestnika jednej z takich kampanii. Zaczepiła go na ulicy starsza kobieta i powiedziała, że jej dwunastoletni wnuczek „codziennie pije to piwo »zero«, bo reklama jest śmieszna”.
Aktor mówi, że dopiero wtedy zobaczył, jak działa maszyna, do której go zapraszano: „Uświadomiłem sobie: jeśli fajnie zagrana reklama zachęci dzieciaka do »piwka wieczorem«, to nie są to pieniądze warte odpowiedzialności społecznej”.
Mechanizm opisany w tej scenie od lat opisują też badacze zdrowia publicznego. Dziecko nie odbiera reklamy jako informacji handlowej o produkcie. Odbiera ją jako opowieść o tym, że dorosłe życie jest wesołe, towarzyskie i ma określony smak. Im lepiej zagrana scenka, tym skuteczniej ten przekaz się utrwala, a rozpoznawalna twarz z serialu robi za gwaranta, że wszystko jest w porządku.
Podpis pod cudzym produktem
Z rozmowy z Wojciechem Brzezińskim wyłania się myślenie o zawodzie, które w polskiej branży nie jest dziś powszechne. Sikorski traktuje własną twarz jak podpis, a nie jak powierzchnię reklamową do wynajęcia. Ujmuje to jednym zdaniem: „Aktor powinien być odpowiedzialny za to, czemu użycza twarzy”.
Konsekwencje takiego stanowiska są policzalne i aktor ich nie ukrywa. Odmowa oznaczała rezygnację z sumy, jakiej w swoim zawodzie prawdopodobnie długo nie zobaczy. Nie zbudował na tym kampanii ani manifestu. Opowiedział o tym raz, w wywiadzie prasowym, i wrócił do grania.
W praktyce oznacza to jednak, że o tym, czy kolejny spot z rozpoznawalnym bohaterem trafi do jedenasto i dwunastolatków, decyduje dziś prywatny rachunek sumienia pojedynczego aktora. Nikt tego nie kontroluje i nikt za to nie odpowiada.
W Sejmie trwają prace nad zakazem
Ta postawa nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście prac legislacyjnych, które toczą się właśnie w Sejmie. 15 lipca 2026 r. sejmowa podkomisja nadzwyczajna przyjęła cztery kluczowe założenia nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi: całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, ogólnokrajowy zakaz sprzedaży w godzinach 22–6, waloryzację opłat za koncesje oraz zakaz ekspozycji alkoholu na stacjach paliw.
Pod koniec lipca sprawozdanie podkomisji przyjęła sejmowa Komisja Zdrowia. Projekt czeka teraz na drugie czytanie na sali plenarnej, następnie na przekazanie do Senatu i podpis prezydenta. Część przepisów o ograniczeniach sprzedaży wykreślono na tym etapie ze względu na wymóg notyfikacji w Komisji Europejskiej, posłowie mają do nich wrócić przy drugim czytaniu.
To niezwykle ważna, ze względów społecznych i zdrowotnych, ustawa, która powinna zostać uchwalona możliwie jak najszybciej i zacząć obowiązywać. Dopóki decyzja o tym, czy dziecko pozna alkohol jako coś zabawnego, zależy od tego, czy dany aktor akurat postąpi tak jak Michał Sikorski, wielu małych odbiorców pozostaje bez żadnej ochrony.
Źródła: „Tygodnik Powszechny”, rozmowa Wojciecha Brzezińskiego z Michałem Sikorskim; Wirtualne Media; sprawozdanie sejmowej podkomisji nadzwyczajnej z 15 lipca 2026 r.
Zostaw komentarz