Taka ciekawostka.

W Bułgarii zatrzymano dwóch obywateli Ukrainy, za szpiegostwo. Problem w tym, że nie są oni podejrzani o szpiegowanie na rzecz Rosji, tylko na rzecz Ukrainy.
Zostali zatrzymani emerytowany porucznik, Olegsij Timofiejew szef Wydziału Systemów Bezzałogowych oraz Roman Zozulya żołnierz powietrznodesantowych oddziałów szturmowych armii ukraińskiej. Zostali zatrzymani na początku roku w pobliżu poligonu wojskowego w Bułgarii.

Olegsij Timofiejew, według opisu Ministerstwa Obrony Ukrainy odczytanego na sali sądowej, jest porucznikiem, szefem departamentu „Systemów Bezzałogowych”, który przeszedł na emeryturę z powodu kontuzji i został uznany za niepełnosprawnego. Ma 41 lat i urodził się w Zaporożu. Nie był wcześniej karany i posiada wykształcenie wyższe o specjalnościach: architektura, zarządzanie i bezpieczeństwo ekonomiczne.

Roman Zozulya zeznał, że służył w wojskach powietrznodesantowych armii ukraińskiej. Otrzymuje rentę z powodu odłamka w głowie, którego jeszcze nie usunięto. Ma 32 lata i urodził się w miejscowości Wasylkowo w obwodzie kijowskim. Nie ma przeszłości kryminalnej i posiada wykształcenie średnie.

Timofiejew mieszka w Hiszpanii z rodziną od września. Otrzymał zezwolenie na pobyt czasowy i pracę. Zozulya również mieszka w Hiszpanii od września. Obaj przebywają w prowincji Alicante, w mieście Guardamar del Segura, jak ustalono podczas przesłuchania. Zostali zatrzymani w Hiszpanii na początku roku – 12 stycznia poinformowała media prokurator Michaiła Nikołajewa, dodając, że sprawa jest ścigana z rozdziału pierwszego Kodeksu karnego – „Zbrodnie przeciwko Republice”.

U zatrzymanych znaleziono tajne współrzędne i dane techniczne stacji kompresorowej „Rasowo” oraz kluczowych turbokompresorów na trasie gazociągu „Bałkański Potok” a także pełną charakterystykę techniczną i dokładne rozmieszczenie trzech agregatów turbokompresorowych.

Sugeruje się, że badali newralgiczne punkty trasy gazociągu, co nasuwa Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (DANS) podejrzenia o przygotowywany sabotaż.

Partia „Wyzrażdane” mówi wprost o „ukraińskich terrorystach” złapanych z tajnymi danymi o „Bałkańskim Potoku”.

W kuluarach krążą pogłoski, że ukraińska ambasador Ołesia Iłaszczuk miała naciskać na premiera i lobbować za uwolnieniem zatrzymanych, zaprzeczając jakoby Kijów miał na celowniku ten gazociąg, który przynosi Bułgarii 100 mln euro rocznie, ale to pogłoska cytowana przez samą partię „Wyzrażdane”.

Czytaj więcej.

Słyszeliście o tym w polskich mediach? Bo ja nie.