NEW MEDIA BUSINESS Piotra Wrońskiego to nowa jakość na polskim rynku bezpieczeństwa kontrwywiadowczego

//NEW MEDIA BUSINESS Piotra Wrońskiego to nowa jakość na polskim rynku bezpieczeństwa kontrwywiadowczego

NEW MEDIA BUSINESS Piotra Wrońskiego to nowa jakość na polskim rynku bezpieczeństwa kontrwywiadowczego

Zaczynam „reklamę” na FB, choć wiem, że „koleżeństwo” poprzez „tajne” profile będzie „screenować” i od początku rzucać kłody pod nogi. Trudno. Czas odważyć się na starość. Przeczytajcie, proszę, uważnie ten post. Jest długi i ma wiele wątków, ale może komuś na coś się przyda. Poza tym, co reklama, to reklama!

Od czwartku, dzięki pomocy życzliwych mi ludzi, jestem właścicielem spółki z o.o. Nie szukajcie jeszcze jej nigdzie, bo dopiero zaczynam i zmieniam jej profil tak, że strona www jest nieaktualna. Nazywa się NEW MEDIA BUSINESS i wraz z dwoma przyjaciółmi (Daniel i Szymon! Chyba mogę Was tak nazwać?) zajmę się dwoma rodzajami działalności, uzupełniającymi się – na pewnym poziomie – wzajemnie.

Pierwszy obszar to hurtowa sprzedaż „drobnej” elektroniki, związanej ze sprzętem komputerowym i telekomunikacyjnym. Obejmuje to też sprzęt…nazwijmy go specyficzny, zależnie od indywidualnych potrzeb klientów. Nie jest to obszar najważniejszy dla mnie, lecz bardzo ważny w ogólnym profilu spółki.

Drugi obszar, to już zupełnie „moja” domena. Chodzi o doradztwo i szkolenia w zakresie kontrwywiadowczej ochrony obiektów. Brzmi obca, ale tylko z pozoru. „Obiekt” dla mnie oznacza wszystko: od osoby fizycznej, poprzez instytucje prywatne i państwowe, aż do tak ulotnych spraw, jak idee i pomysły. Wszystko, bowiem, wymaga świadomości zagrożeń. Chodzi mi bardziej o poznanie filozofii bezpieczeństwa, a nie wyłącznie o jego zewnętrzne przejawy. Dlatego też, nie spodziewajcie się korporacyjnych fajerwerków, ukochanych przez Mordor prezentacji i zabaw w szkoły szpiegowania. Ja pragnę nauczyć ludzi jak się przed tym bronić i jednocześnie jak wykorzystać „Wielkiego Brata” dla swoich korzyści, czyli w zabezpieczeniu samego siebie. Obejmuje to również pomoc w wykrywaniu i przeciwdziałaniu dezinformacji oraz elementów zagrożeń aktualnych i perspektywicznych. Wiem, że „na piśmie”, sprzęt i punkty procedur są prawie u każdego wspaniale oraz modelowe. Mnie jednak interesuje to, co jest pomiędzy tymi punktami, a to często bywa całkowicie niezauważalne i tym głownie będzie się zajmować nasza spółka. Nazywam to prewencją kontrwywiadowczą. Wszystko, zresztą, będzie dopasowane do konkretnego klienta. I szkolenia i zakres pomocy. Nawet w sprawdzeniach pod względem kontrwywiadowczym zatrudnianych przez kogoś ludzi, zarówno na etapie rekrutacji, jak i tych, którzy już zostali zatrudnieni. Będziemy także zajmować się obsługa prawną i analityczno-operacyjną osób, których sprawy, często wydają się być beznadziejne lub zostały „olane” przez innych. Dotyczy to każdego rodzaju spraw, z poszukiwaniem osób i „obiektów” włącznie (detektywa też mamy i to dobrego!). Nie ma dla nas „nawiedzonych wariatów”. Są tylko ludzie, których nikt nie chce wysłuchać. Muszą oni jednak liczyć się z tym, że czasem mylą się i jeśli im to wykażemy nie stracą więcej i nie popełnią błędów. To zdarza się rzadko, ale jest równie dotkliwe, jak niesprawiedliwość w sądach.

Trzecim obszarem działalności będzie działalność medialna, z której nie rezygnuję. Wiem też, że niektóre z przyszłych spraw, oby ich było jak najwięcej, będą wymagać mediów, ale to też zależeć będzie wyłącznie od klienta, ponieważ i dla mnie dyskrecja będzie najważniejsza, jeśli ktoś jej zażąda. Na naszym portalu stworzymy stronę poświęconą analizie wydarzeń w Polsce i na świecie. Nie będzie to kolejny tabloidowy portal dziennikarski, lecz wyłącznie miejsce na poważne dyskusje oraz oceny. Ja sam nie mam zamiaru zawieszać swojej działalności publicznej.

Nie umiem oszukiwać klientów i dlatego ceny również zależne będą od konkretnej sprawy i konkretnego klienta. Uważam, że jeśli ktoś, podejmując się ustaleń czegokolwiek, szczególnie na trudnym terenie podaje konkretną cenę, to mija się z prawdą, ponieważ nie zna jeszcze zasięgu ustaleń oraz kosztów ich przeprowadzenia. To wychodzi „w praniu”. Oczywiście, klient nie będzie nieświadomy tych uwarunkować i będzie mógł sam ocenić czy warto. Widełki będą zawsze. Podam Państwu jeden przykład, ilustrujący to, czego nie toleruję: plotka warszawska głosi, że istnieją tylko trzy agencje ściągające skutecznie długi. Nie chodzi o znane firmy, typu „Kruk”, ale o małe dyskretne firemki, powiązane z…niech będzie…byłymi wysokimi funkcjonariuszami czegoś tam. Nikt z ich klientów (jeden zwrócił się do mnie z „narzekaniami) nie zauważył, że działają one w tylko w określonych środowiskach. Zasada jest prosta: wszyscy się znają. Firma „A” pożyczyła od firmy „B” lub pana „X” milion złotych w trzech lub czterech transzach. „B” lub „X” zwraca się do naszej skutecznej firemki. Ta idzie do znajomych z „A” i mówi: „Słuchajcie, zyskamy na czasie, oddajcie mu jedną transzę, a o resztę niech się procesuje”. Potem firemka ogłasza „B” lub „X” swój sukces: „Odzyskaliśmy dla Pana trzysta tysięcy, ale z resztą będzie trudniej, bo „A” nie ma forsy. Może Pan iść do sądu, a my postaramy się dalej monitorować dłużnika i jak się coś pojawi damy znać”. „B” lub „X” jest w pierwszej chwili zadowolony, bo wydaje mu się, że odzyskał część długu i dopiero później orientuje się, że jest to tylko 220 tysięcy z pożyczonego miliona, bo firemka wzięła „success fee”, a „A” zarobiła 700 tysięcy. Podobno jest to częste na giełdzie. Rozumiecie już, dlaczego nie umiem oszukiwać klientów i dlaczego chcę, by każdy z nich był od początku świadomy możliwych rozwiązań i kosztów?

Na koniec, chciałbym podziękować wszystkim życzliwym mi osobom za pomoc. Część z nich zna mnie tylko z FB lub programów telewizyjnych, a mimo to posłużyły mi radą. Dzięki temu znalazłem panią księgową i plastyka. W swoim czasie, jak już wszystko zorganizuję, co stanie się dość szybko, podziękuję im oficjalnie i jeśli będą sobie tego życzyć, ujawnię ich nazwiska i zareklamuję ich działalność, o ile tego potrzebują.

Czy mi wyjdzie? Nie wiem i nie myślę o tym. Najwyżej zbankrutuję i zejdę do „podziemia”, by zająć się segregacją śmieci.

By |2017-03-12T14:49:06+00:00Marzec 12th, 2017|Społeczeństwo|1 komentarz

About the Author:

Piotr Wroński
Pułkownik Piotr Wroński, pracownik I Departamentu SB, a w III RP oficer UOP i Agencji Wywiadu jest autorem powieści z kluczem „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” odsłaniającej kulisy działalności bezpieki, w tym m.in. morderstwa bł. ks Jerzego Popiełuszki.

1 komenarz

  1. marcin 12 marca 2017 w 15:00

    gosc…………………………………….pomuzcie

Komentarze zostały wyłączone.

Google+