Kierownik Działu jakiś czas temu na szkoleniu BHP zapoznał pewną niewiastę, która okazała się niezwykle rezolutna w zadawaniu pytań prelegentowi. Od razu wpadła mu w oko i w przerwie, chowając wstydliwie czarnego kundla za sobą, pogratulował jej celnych pytań. Liczył na awans, gdyż dawno już nie był z kobietą, zwłaszcza tak piękną i inteligentną jak Ilona. Pochodziła z przedmieść, ale Kierownik Działu też nie mieszkał w centrum, więc miał dystans do tematu. Myślał sobie, że to nawet dobrze, że z przedmieść, bo aspiruje do wejścia w miasto. Gdy z nią zamieniał niezobowiązujące słowo przy herbacie z opuncji, pociły mu się dłonie, czuł się nieswojo, w przeciwieństwie do tego w jaki sposób traktował pracowników, zwłaszcza naukowo-dydaktycznych.
Ilona opowiadała mu o swoim życiu, o tym, że nie miała ani ojca, ani matki i tak naprawdę to wykluła się z kukułczego jaja, a potem sama sobie dała radę. I że nie chce mieć dzieci, bo jej też nikt nie chciał, więc po co. W pewnym momencie rozpłakała się, sama nie wiedząc dlaczego, ale instynkt samozachowawczy nakazał jej zaprzestać płaczu i wówczas niczym wulkan wybuchła oskarżeniami wobec całej rodziny, przyjaciół i reszty świata. Bo ją zranili.
Kierownik Działu nie miał zbyt dużego doświadczenia z kobietami. Raczej takie średnie, znaczy żadne. Eksperymentował więc dopytując Ilonę o coraz bardziej intymne szczegóły jej życia. Ta zaś zaczerwieniwszy się zapytała go, kim jest w rzeczywistości.
– Jestem Kierownikiem Działu, a moja tajemnica zawiera się w tym, że nikt poza mną nie wie jakiego. To ja o tym decyduję. Dlatego jestem ważniejszy od tej całej hałastry dyrektorów i dziekanów. – powiedział z nieukrywaną satysfakcją.
– Uwiodłeś mnie, aby uczynić mnie swoją żoną, prawda? – zapytała wprost Ilona, kobieta z przedmieść, gdyż tylko one zadają takie pytania, te ze śródmieścia owijają w bawełnę.
To spodobało się wyraźnie Kierownikowi Działu. Zawsze kochał się w asertywnych kobietach.
– Myślę, że się w tobie zakochałem na ch..j – powiedział Kierownik Działu tracąc panowanie nad swoim ośrodkiem mózgowym. – Jestem gotów… – mamrotał.
I wtedy Ilona wyśmiała publicznie Kierownika Działu za to, że chodzi przed uczelnią z psem uwiązanym na sznurku od snopowiązałki. Ilona była bowiem aktywistką praw zwierząt.
No i niestety tak układają się relacje męsko-damskie na naszym uniwersytecie. W sferze relacji pracowniczych, bo w relacje studenckie aż boimy się wnikać (tu zachęta do komentarzy).
Zostaw komentarz