Górnicy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. – Póki na bramie kopalni nie zawiśnie kłódka, póty jest dla niej szansa. Od początku uważaliśmy decyzję o likwidacji „Krupińskiego” za złą – mówi Patryk Kosela w rozmowie z Krzysztofem Sitko. – Polsce już brakuje węgla. Likwidacja kolejnych kopalń tylko pogorszy ten stan i realnie zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu państwa – podkreśla rzecznik prasowy WZZ „Sierpień 80” w wywiadzie dla portalu Pressmania.pl jednocześnie opisuje patologię w związkach zawodowych na kopalniach, deal zawarty ws urlopów górniczych dla etatowych związkowcy. Trudne pytania i zaskakujące odpowiedzi. Baronowie związkowi odarci z szat…

Krzysztof Sitko: Etatowi związkowcy w górnictwie otrzymali przywileje emerytalne górników dołowych w znowelizowanej ustawie. Czemu przeciw takiemu rozwiązaniu WZZ Sierpień’80 protestuje? Wasi liderzy związkowi na kopalniach i pracownicy komisji związkowych nie mają już wieku emerytalnego?

Patryka Kosela, rzecznik prasowy WZZ „Sierpień 80”: Wolny Związek Zawodowy „Sierpień 80” opowiada się za tym, aby osoby, które nabyły uprawnienia emerytalne przeszły na zasłużony spoczynek zawodowy. Dotyczy to oczywiście również związkowców. Trzeba zrobić miejsca młodym, tym bardziej, że spółki węglowe nie wywiązały się jeszcze z umów podpisanych z absolwentami szkół górniczych.

Natomiast w przypadku znowelizowanej właśnie ustawy górniczej mowa jest o czymś zgoła innym – o urlopach górniczych. Urlopy te przysługiwały dotąd tylko pracownikom dołu kopalń i można na nie przejść po 21 latach pracy dołowej. Korzystający z urlopu górniczego pobierają 75 procent dotychczasowego średniego wynagrodzenia, a jednocześnie nie mają zakazu pracy poza branżą. Nowela ustawy dała teraz to samo prawo wąskiej garstce związkowców z reprezentatywnych w skali kraju związków działających w kopalniach wskazanych do likwidacji. Jest to ewidentny skandal!

O jakiej pracy społecznej w związkach mówił Minister Energii Krzysztof Tchórzweski podczas nowelizacji ustawy w sejmie? Etatowi związkowcy pracują za darmo w związkach zawodowych na kopalniach, w tzw. czynie społecznym? Czy raczej na suto opłacanych przez kopalnie  etatach? Ilu ludzi dotyczy ten przywilej i jakie będą to koszty dla budżetu państwa?

– No właśnie… To są dobre pytania i należałoby je zadać ministrowi Tchórzewskiemu, który postanowił zabawić się w Świętego Mikołaja i dać związkowym bonzom przywileje. Zrobił tym samym niedźwiedzią przysługę, bo górnicy są wściekli i ja się im wcale nie dziwię! To najbardziej antyzwiązkowa ustawa od lat. Związkowcy, a szczególnie górniczy związkowcy nie mają w Polsce dobrej opinii, a teraz będą mieli jeszcze gorszą. I choć nowe uprawnienia dotyczą tylko wąskiej grupki, to należy się spodziewać, że położy się to cieniem na całym górniczym ruchu związkowym.

Górnik ciężko pracujący pod ziemią i tracący swoje zdrowie na kopalni musi odrabiać każdy dzień zwolnienia chorobowego L-4 i okres służby wojskowej. Górnicy jako jedyna grupa zawodowa muszą odrabiać te dni. I zamiast znieść ten obowiązek, to zatroszczono się o związkowców, którzy zazwyczaj dawno dołu nie widzieli, bo siedzą wygodnie za swoimi biurkami i popijają kawę. Przy ostrożnych wyliczeniach, nowe przywileje kosztować mają budżet państwa 24 mln złotych. Ot, sprawiedliwość…

„Solidarność” twierdzi, że podczas negocjacji dotyczących połączenia kopalń zdezerterowaliście i podpisaliście porozumienie wcześniej, wytrącając tym samym im argumenty z ręki. Jak zatem było?

– Owszem, podpisaliśmy porozumienie dotyczące połączenia Katowickiego Holdingu Węglowego z Polską Grupą Górniczą jako jedni z pierwszych. I naszym zdaniem tamta forma porozumienia była lepsza. Dlaczego lepsza? Bo dawała możliwość funkcjonowania kopalń „Śląsk” i „Wieczorek” do końca 2018 roku z możliwością szukania rozwiązań na dalsze funkcjonowanie tej pierwszej kopalni. Zaś porozumienie przeforsowane ostatecznie po poprawkach „Solidarności” istotnie skraca żywotność tych dwóch kopalń do 31 grudnia 2017 roku. O cały rok mniej te kopalnie będą fedrowały!

To wtedy „Solidarność” podczas tych negocjacji zawarła deal z rządem?

– Dziwnym trafem projekt nowelizacji ustawy górniczej pojawił się bezpośrednio zaraz po podpisaniu przez „Solidarność” zgody na połączenie KHW z PGG i po tym jak „Solidarność” odstąpiła od jakichkolwiek protestów w sprawie likwidacji kopalni „Krupiński”. Stąd zrozumiałe jest pytanie: za jaką cenę funkcjonariusze „Solidarności” dostali ten przywilej?

Przewodniczący WZZ Sierpień’80 Bogusław Ziętek twierdzi, że „Solidarność” kłamie ws uprawnień emerytalnych dla związkowców w górnictwie. To jak zatem jest? Komu wierzyć? Przecież jedna i druga strona podnosi swoje racje.

– Każdy, również czytający naszą rozmowę, wyrobią sobie swoje własne zdanie. Fakty jednak bronią się same. W jeden dzień Sejm ustawę dla „wybrańców” przegłosował, w ekspresowym tempie przyjął ją Senat i szybko podpisał prezydent. Weszła już w życie. Nie było słychać protestów górniczej „Solidarności”, że to ustawa niepotrzebna i zła. Nie apelowali – tak jak my – do prezydenta, aby skierował nowelizację ustawy, w części dotyczącej urlopów dla związkowców do Trybunału Konstytucyjnego. A przecież to ich posłowie i senatorowie, ich rząd i ich prezydent.

My jako „Sierpień 80” będziemy domagali się ujawnienia nazwisk wszystkich tych związkowców, którzy skorzystają na nowych przywilejach. Wówczas się okaże ile osób i z jakich organizacji związkowych sięgnęli po te konfitury.

Czy podział w związkowym górnictwie służy tej branży i ludziom pracy?

– Przez kilka ostatnich lat w górnictwie – czy szerzej, na Śląsku – realizowano wśród związków zawodowych hasło: „Jeden za wszystkich –  wszyscy za jednego”. I rzeczywiście była współpraca między „Solidarnością”, OPZZ, Forum Związków Zawodowych i „Sierpniem 80”, czyli między czterema największymi centralami związkowymi. Mieliśmy wspólnego wroga w postaci rządu PO-PSL. Wspólnie zorganizowaliśmy największy od lat strajk generalny na Śląsku.

Mimo tego, nie można udawać, że ruch związkowy wolny jest od patologii. Za takie uważamy geszefty jakie na przykład robiła „Solidarność” w Katowickim Holdingu Węglowym. Nie wiem czy Pan Redaktor wie, ale powołali oni tam kilka spółek, w których radach nadzorczych zasiadali prominentni działacze „S”. Spółki te za grube miliony wykonywały roboty dla KHW, a nawet – uwaga! – zatrudniały górników do pracy w weekendy i święta! Nie można być od poniedziałku do piątku związkowcem, a w soboty i niedziele biznesmenem.

Konkurencja wśród związków zawodowych jest rzeczą normalną i zdrową. Związki to nie twory same w sobie, ale zostały powołane przez ludzi dla ludzi i nigdy nie można o tym zapominać. Związek istniejący dla profitów swych przywódców to zakała ruchu związkowego. Próbujemy uświadamiać górników, by wybierali tę reprezentację związkową, która rzeczywiście broni interesów górników.

Wystąpiliście z apelem o bezzwłoczną interwencję do Premier Szydło „jako córki górnika” ws likwidacji Kopalni Krupiński. Czy nie jest już zapóźni na jakąkolwiek reakcję? Na co liczycie?

– Czy jest za późno? Nigdy nie jest za późno na ratowanie kopalń. Jak Pan wie, w górnictwie nadzieja umiera ostatnia. Póki na bramie kopalni nie zawiśnie kłódka, póty jest dla niej szansa. Od początku uważaliśmy decyzję o likwidacji „Krupińskiego” za złą. Trudność polegała na tym, że nie mamy tam struktur i nie chcieliśmy zajmować stanowiska przed tymi, którzy posiadają tam swoje organizacje związkowe.

Liczymy na to, że Pani Premier Beata Szydło przypomni sobie swoje obietnice złożone górnictwu w okresie kampanii wyborczej. Nie można udawać, że wszystko jest OK i iść pod dyktando bansksterów i antywęglowej fobii Unii Europejskiej. Przecież nie jest tak, że w KWK „Krupiński” węgiel się kończy. Przecież ta kopalnia jest bogata w ogromne – jedne z największych w Polsce – złoża węgli koksowego, półkoksowego i energetycznego oraz w metan. Wartość i istotność metanu jest obecnie niedoceniana. Polsce już brakuje węgla. Likwidacja kolejnych kopalń tylko pogorszy ten stan i realnie zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu państwa. Czy chodzi o to, aby uzależnić się od importu węgla z Rosji? Czy Polska jest na tyle bogata, by pozwalać sobie na pozostawienie pod ziemią tego dobra narodowego? Żaden bank nie ma prawa decydować o jego unicestwieniu i żaden polityk nie ma prawa się na to zgadzać!

Jeśli Prezes Rady Ministrów nie podejmie koła ratunkowego, które rzuciliście rządowi, to co zamierzacie zrobić? Szykujecie się do strajku w Kopalni Krupiński?

– Jeśli Ministerstwo Energii nie widzi dalszego miejsca dla kopalni „Krupiński” w strukturze Jastrzębskiej Spółki Węglowej, to należy wypracować formułę pozwalającą na fedrunek poza tą spółką. Jest przecież wielu ekspertów wskazujących szanse dla kopalni w Suszcu i to, że może być ona zyskowna. Chcemy to powiedzieć Pani Premier, stąd ten apel o przyjazd na kopalnię. PiS na pewno zdaje sobie sprawę, że zamykanie kopalń okupi ciosem wyborczym na Śląsku.

WZZ Sierpień’80 określany jest jako związek niszowy. Skąd się bierze takie określenie i czy jest ono uprawnione? Jak to wygląda na tle innych związków zawodowych w górnictwie i w skali kraju?

– Niszowym? Ja raczej czytam i słyszę w mediach, że WZZ „Sierpień 80” określanym jest mianem radykalnego i bojowego związku zawodowego. Nie jesteśmy wielką centralą związkową z dużymi pieniędzmi, to prawda. Ale to nam udało się zorganizować kilka ogólnopolskich kampanii społecznych, jak np. przeciwko umowom śmieciowym, przeciwko prywatyzacji ochrony zdrowia, czy na rzecz bezpłatnej komunikacji miejskiej.

Dziękuję za rozmowę.