Gdyby tak wszystkie antyukraińskie wystąpienia porównać do orkiestry symfonicznej niewątpliwie nadterminowy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski grałby pierwsze skrzypce. Ale innym Ukraińcom również niewiele brakuje…
Gazeta Wyborcza jątrzy nadal. Po ukraińsku słowa te brzmią nawet lepiej – Газета Виборча все ще гноїться. I to mimo tego, że stosunki Polski i Ukrainy są napięte jak nigdy jeszcze po 1991 roku (data powstania Ukrainy). A raczej trudno o to winić polską stronę…
10 czerwca 2026 roku pojawił się tekst „ukraińskiej filozofki” Tamary Złobiny. Przeczytałem całość, korzystając z promocji GW na prenumeratę za jedną tylko złotówkę/tydzień. Moim zdaniem jest to cena adekwatna do obecnego poziomu GW i powinna być utrzymana… 😉Aby jednak nie narażać innych na podobne koszty niżej przedstawiam najważniejsze moim zdaniem fragmenty tekstu. Złobina pisze:
Co wolicie na „kresach wschodnich” – Ukrainę z pomnikami UPA i zerowymi roszczeniami wobec Polski czy Rosję?
Polska polityka pamięci, która w ostatniej dekadzie konsekwentnie odchodziła od wzajemnego „wybaczamy i prosimy o wybaczenie” w stronę postawy: „Ukraińcy, za mało przepraszacie, a poza tym, jak śmiecie czcić swoich bohaterów narodowych, nie pytając Polaków o zdanie?”, rzecz jasna budziła nasze zdziwienie i irytację.
Szczególnie wtedy, gdy doszło do jawnego naruszenia Umowy między Rządem Ukrainy a Rządem Rzeczypospolitej Polskiej o ochronie miejsc pamięci i pochówków ofiar wojen oraz represji politycznych, zawartej jeszcze w 1994 roku – bo strona polska długo nie odnawiała ukraińskich miejsc pamięci, zniszczonych przez wandali.
Jednak u nas trwała wojna, a sprawy wewnętrzne sąsiadów tradycyjnie nie zajmują Ukraińców przesadnie mocno.
Jak zwykle u Michnika to Polska jest wszystkiemu winna.
„Filozofka” Złobina zatem pisze:
Lecz wykorzystywanie „kwestii ukraińskiej” jako karty przetargowej podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Polsce, blokowanie granicy czy wysypywanie zboża na tory, wywołało już poważny niepokój.
Ostatecznie czarę goryczy ukraińskiej opinii publiczne przelały żądania odebrania prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego za to, że jednemu z oddziałów Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy nadano nazwę „imienia Bohaterów UPA”.
Bo tak naprawdę panuje symetryzm, jej zdaniem.
Polacy zabici przez UPA na Wołyniu i w Galicji to zbrodnia. A Ukraińcy zabici przez AK?
Dziesiątki tysięcy polskich cywilów zabitych przez UPA to zbrodnia i tragedia, niezależnie od tego, jakie liczby przyjmiemy – 40-60 tysięcy według ukraińskich szacunków czy 100 tysięcy według polskich.
I powinniśmy mieć odwagę nazwać to zbrodnią, nie usprawiedliwiać jej, nie umniejszać jej znaczenia, nie szukać wymówek ani nie próbować wybielać samych siebie.
Każda strona miała swoje powody do działania. Ale żadne powody nie zdejmują odpowiedzialności.
To było straszne. Bardzo żałuję, że do tego doszło, i powinniśmy o tym pamiętać, oddawać cześć ofiarom oraz pilnować, by coś takiego nigdy więcej się nie powtórzyło.
To jedyna dojrzała, odpowiedzialna postawa. I zaczęliśmy ją przyjmować już za czasów prezydenta Juszczenki.
„Filozofka” łże. Dekretami Juszczenki Szuchewycz został uznany bohaterem Ukrainy w 2007 r., zaś Bandera trzy lata później. Natomiast za prezydentury Wiktora Janukowycza został przyjęty akt prawny z 9 kwietnia 2015 roku nr 2538 „w sprawie statusu prawnego i uczczenia pamięci uczestników walk o niepodległość Ukrainy w XX wieku” w istocie będący prawnym zagwarantowaniem „czci” ludobójców z UPA pod groźbą kary więzienia (do 5 lat!).
I obowiązuje do tej pory!
To jednak nie przeszkadza, aby snuć swoje fantazje Lachom.
Polacy mówią, że bardzo obraża ich „symetryzm”, czyli przypominanie, że Polacy również prześladowali Ukraińców.
20 tysięcy Ukraińców zabitych przez Armię Krajową ma być według nich jedynie odwetem i samoobroną, bo przecież tylko jedna strona może występować w roli nieskazitelnej ofiary. Zabójstwa Ukraińców, do których dochodziło jeszcze przed tragedią wołyńską, zazwyczaj są pomijane.
Nic więc dziwnego, że nas z kolei oburza przekonanie, iż problemy w relacjach polsko-ukraińskich zaczęły się dopiero w latach czterdziestych XX wieku i że ich wyłącznymi sprawcami byli Ukraińcy.
Jeśli przypomnieć o przedwojennej pacyfikacji Galicji, słyszymy odpowiedź: „To nie da się porównać z czystkami etnicznymi”. Owszem, nie mordowano wtedy masowo ludzi (no dobrze, zginęło około 20 osób, ale „to przecież nie to samo”), za to bito, rabowano, gwałcono, więziono, prześladowano ukraińskich działaczy i działaczki, zakazywano działalności organizacji społecznych oraz ograniczano edukację.
Polacy nie opowiedzą wam o tragedii Iwanny Błażkewycz, galicyjskiej działaczki społecznej, której dwie małe córki zostały otrute właśnie w czasie, gdy kandydowała do Sejmu.
Owszem, ukraińską, a nie galicyjską działaczką społeczną Iwanna była, ale tylko w II RP. Kiedy natomiast tereny te zajęli Sowieci z miejsca wtopiła się w nowe, „socjalistyczne” życie. Zaraz po wejściu sowieckich tanków do Lwowa została… deputowaną tzw. Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy. Trzeba pamiętać, że „kandydaci” na deputowanych byli wytypowani przez… NKWD.
W tzw. wyborach przeprowadzonych 22 października 1939 r. uzyskali… przeszło 90% głosów przy ponad 92% frekwencji. Oczywiście wedle sowieckich źródeł.
Nie dziwi zatem kolejny ruch tego „demokratycznego” ciała.
27 października podjęto uchwałę:
Naród ukraiński w byłym państwie polskim skazany był na wymarcie … Polscy panowie robili wszystko, by spolszczyć ludność ukraińską, zakazać używania słowa Ukrainiec i zastąpić je słowem bydło i chłop … Armia Czerwona, wypełniając wolę wielkiego narodu radzieckiego, wyciągnęła do mas pracujących Zachodniej Ukrainy pomocną dłoń i oswobodziła je z ucisku polskich kapitalistów i obszarników.
Iwanna bez przeszkód pracowała dla dobra Kraju Rad aż do 22 czerwca 1939 r. Po zajęciu tych ziem przez „nazistów” (czyt. Niemcy) odnalazła się w roli… dyrektorki szkoły przysposobienia rolniczego (do 1943 r.).
Po wojnie pracowała twórczo publikując książki. Za czasów słusznie minionych najbardziej znaną była jej socjalistyczna hagiografia Iwana Franko uwypuklająca szczególnie jego wkład w udostępnienie marksizmu ukraińskim masom. Franko przełożył jako pierwszy na język ukraiński rozdział 24 pierwszego tomu Kapitału Marksa. Rozdział ten w całości poświęcony jest genezie kapitalizmu. Otóż powstał on nie w wyniku oszczędności czy też bardziej wytężonej pracy niektórych jednostek, ale wyłącznie poprzez podboje, grabież i przemoc.
To była ideologiczna podstawa leninowskiego hasła poruszającego masy – grab zagrabione!
Wróćmy jednak do Iwanny. Skąd wiadomo, że jej córki zostały otrute? Ano stąd, że… tak napisała w swoich wspomnieniach opublikowanych za młodego Breżniewa. Ukraińska „filozofka” jest szczególnie delikatna w tym temacie – oryginalnie bowiem otrucia mieli dokonać „polskie pany”.
„Filozofka”:
Można jednocześnie potępiać działania Armii Krajowej wobec Ukraińców i działania UPA wobec Polaków, a zarazem uznawać ich wkład w budowę niepodległych państw.
Pomimo Sahrynia nie razi mnie pomnik Armii Krajowej stojący naprzeciwko polskiego parlamentu.
Pomimo zdrady Petlury Piłsudski pozostaje wybitnym politykiem.
Dwa zdania i dwa kłamstwa. Zwróćcie uwagę, jak mocno Ukraińcy chcą zatrzeć prawdę o Hucie Pieniackiej. Wg ich narracji tamtejsi ludzie kolaborowali z partyzantką sowiecką i dlatego padli ofiarami „nieszczęśliwych wypadków”… w postaci pacyfikacji przez niemieckich żandarmów. Problem w tym, że w skład tych niemieckich oddziałów w 95% wchodzili Ukraińcy. Na dodatek pomocy w mordowaniu Polaków udzielała powszechnie miejscowa ludność ukraińska. O tym jednak ma być cichosza…
Natomiast Sahryń urósł w propagandzie neobanderowskiej do rangi wydarzenia mającego wręcz usprawiedliwiać… wcześniejsze mordy popełnione przez UPA.
Tymczasem była to tzw. akcja odwetowa czy też uderzenie wyprzedzające. W Sahryniu bowiem stacjonowali upowscy bandyci.
W końcu AK postanowiła ostudzić nieco krwiożerczość ukraińskiego motłochu.
Pamiętamy wszak, że z polskiej strony tuż przed rozpoczęciem „riezania Lachiv” doszło do próby załatwienia sprawy ugodowo. Po wzajemnych uzgodnieniach do dowództwa UPA został wysłany emisariusz rządu II RP Zygmunt Rumel. Niestety. Schwytany przez UPA wraz z ppor. Krzysztofem Markiewiczem; po bestialskich torturach obaj zostali rozerwani końmi w nocy z 10 na 11 lipca 1943 roku.
UPA nie zamierzała prowadzić żadnych rozmów z Polakami.
A teraz, uwaga!, co Ukraińcy rozumieją pod pojęciem zdrady Petlury dokonanej rzekomo przez Piłsudskiego.
Otóż chodzi o nic innego jak tylko o Traktat Ryski z 1921 roku! Zdaniem dzisiejszych Ukraińców Piłsudski miał dalej prowadzić walkę z bolszewią po to, aby odtworzyć Ukraińską Republikę Ludową mimo tego, że w szeregach bolszewików walczyło przeciw Polsce kilkanaście (wg niektórych szacunków nawet kilkadziesiąt!) razy więcej Ukraińców niż tych, którzy wraz z Petlurą wspomagali nasze wojska.
Powiedzmy, że do tej pory dyskusja z „filozofką” byłaby jeszcze możliwa.
Ale w tekście padają słowa, które wszelki dyskurs przekreślają.
Dziś bardziej umiarkowani polscy liberałowie ostrzegają: „Z takim nacjonalistą jak Bandera nie wejdziecie do Unii Europejskiej”.
W takim razie co wy robicie ze swoim nacjonalistą Romanem Dmowskim – „ojcem narodu”, etnicznym szowinistą, antysemitą i sympatykiem faszyzmu?
Nie przeszkadzają wam jego pomniki, ulice i szkoły noszące jego imię, a nawet dworzec?
Jeżeli UPA to wyłącznie zbrodniarze i powinniśmy usunąć ich pomniki oraz wspominać ich jedynie w kontekście skruchy, to może nasi wyrafinowani sąsiedzi zaczną od siebie i usuną pomniki Armii Krajowej, Dmowskiego czy Piłsudskiego? Tym bardziej że nie prowadzą dziś wojny o przetrwanie i mają znacznie więcej zasobów, by krytycznie spojrzeć na własną historię.
(…) Tego, czego Polacy nie rozumieją, grając kartą antyukraińską w polityce i przekraczając granice rozsądku, jest fakt, że budzą w nas pamięć historyczną.
To, co przez dziesięciolecia pozostawało jedynie na kartach podręczników historii, wraca dziś jako żywe doświadczenie emocjonalne. Świadczy o tym choćby trwająca od niemal tygodnia dyskusja na ukraińskich platformach społecznościowych. (…)
Po zwycięstwie Nawrockiego i całej kampanii wyborczej, w której politycy nie rywalizowali wizjami przyszłości Polski, lecz pretensjami wobec Ukraińców, moje emocjonalne nastawienie zmieniło się tak bardzo, że kiedy słyszę język polski, reaguję podobnie jak na rosyjski. Czuję niechęć i mam ochotę odejść jak najdalej.
A już na zakończenie „filozofka” pokazuje, gdzie nas ma. I pewnie jej zdaniem również tak samo myślą inni Ukraińcy.
Dlatego, „drodzy pobratymcy, sąsiedzi Polacy, nasze serdeczne uczucia, płyną prosto z serca”, jak śpiewał w 1989 roku zespół Braty Hadiukiny w kultowej piosence „Rock’n’roll do rana”. W oryginalne te wersy – „Дівка милася в ставку розпустила коси / До країн цілого світу з дружбов сі відносим / Побратими дорогі, сусіди-поляки / Hаші дружні почуття – від самого серця” – są jedynym miejscem w utworze, gdzie rym zostaje celowo złamany. Co sugeruje ironicznie, że „serdeczne uczucia” płyną z innego miejsca niż serce. Ukraińscy słuchacze wiedzą, że zgodnie z rymem powinno się tam pojawić słowo „z d…”.
Słyszycie??? Uczucia Ukraińców do nas nie płynęły z serca, ale z dupy!!!
I chociaż Michnik oraz jego fanzin przez lata przyzwyczaili nas do wyjątkowo odrażających wypowiedzi to jednak czytając kijowską feministkę, działaczkę genderową itd. Tamarę Złobinę mimo woli zaczynam się zastanawiać nad… rozrzutnością Putina.
Przecież zamiast finansować te olbrzymie farmy trolli, niezależnych publicystów w innych krajach itp. wystarczy tylko… dać się wygadać samym Ukraińcom.
Efekt Złobiny jest bowiem natychmiastowy.
Rafał A. Ziemkiewicz na portalu X:
Szanowna Pani filozofko! To m. in. przez takich ludzi jak Pani Polacy masowo dochodzą do wniosku, że, sorry za brutalną prawdę, taka sama z was swołocz jak i z ruskich, i najlepiej, żebyście się tam wytłukli nawzajem.

RAZ dzisiaj pisze otwarcie to, o czym ja dwadzieścia dni przed wybuchem „specjalnej operacji wojskowej”.
Mądra małpa siedzi na drzewie i obserwuje walczące tygrysy… Z walki tej, nawet jeśli zakończy się remisem, oba wyjdą na tyle pokiereszowane, że przynajmniej jakiś czas nie będą małpie zagrażać.
Wtedy byłem atakowany.
Na szczęście teraz zaczynamy o tym mówić otwarcie.
13.06 2026
__________________________________________
Cytaty ukraińskiej „filozofki” – https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32844134,ukrainska-socjolozka-moje-nastawienie-emocjonalne-do-was-zmienilo.html?_gl=1*1qt2jgf*_gcl_au*MzY0MzY5MjU3LjE3NzYyODE3ODcuMjExOTY4MzYwMS4xNzgxMjk3MzYwLjE3ODEyOTczNjA
Zostaw komentarz