Nie każdy dostaje zaproszenie na urodziny prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie każdy ma okazję rozmawiać z ludźmi, którzy dziś współdecydują o bezpieczeństwie Zachodu i układzie sił na świecie. Dlatego zamiast prostackich szyderstw i tanich żartów wypadałoby życzyć powodzenia każdemu polskiemu prezydentowi, który buduje relacje z najpotężniejszym mocarstwem świata.

Tymczasem Tusk postanowił skomentować wyjazd Karola Nawrockiego na urodziny Donalda Trumpa w swoim stylu, rzucając uszczypliwość o klatce MMA. Można się uśmiechnąć, można nawet zdobyć kilka przychylnych nagłówków. Tylko co z tego wynika dla Polski? Gdy chodzi o relacje ze Stanami Zjednoczonymi, potrzebna jest powaga i odpowiedzialność, a nie polityczna złośliwość. Sojusz z Ameryką nie jest tematem do kpin. To jeden z filarów naszego bezpieczeństwa.
Najbardziej zastanawia jednak sposób myślenia Tuska, który wierzy, że świat kończy się na korytarzach brukselskich urzędów i niemieckich salonach politycznych. Tymczasem rzeczywistość zmieniła się na naszych oczach. Polska musi prowadzić aktywną politykę wszędzie tam, gdzie zapadają najważniejsze decyzje dotyczące przyszłości wolnego świata. Także w Waszyngtonie.
Jest w tym wszystkim jeszcze coś zwyczajnie smutnego i żałosnego. Mówimy przecież o premierze blisko czterdziestomilionowego kraju, a nie o internetowym komentatorze polującym na tani poklaski i zachowującym się jak zwykły głupek. W sprawach strategicznych można się różnić, spierać, a nawet ostro krytykować. Nie trzeba jednak sprowadzać debaty do poziomu docinków ,uszczypliwości i rynsztoka.
Bo polski premier nie powinien być tak mały i karłowaty wobec spraw tak wielkich. Gdy reprezentuje się państwo wielkości Polski, warto czasem wznieść się ponad partyjne emocje i pamiętać, że sukces polskiego prezydenta na arenie międzynarodowej jest sukcesem Polski. Nawet wtedy, gdy stoi po przeciwnej stronie politycznej barykady.