W betlejemskiej opowieści coraz bardziej zachwyca mnie Józef.
Jak bardzo musiał kochać Miriam, że jej uwierzył!?
Jak bardzo musiał Jej ufać, że nierealna opowieść o poczęciu z Ducha była dla niego prawdziwa!?
Jak bardzo był odważny i pewny swej siły, że wyruszył na spis ludności z brzemienną!?
Jak bardzo był mocny, że widząc brak miejsc do spania w gospodzie szybko podjął decyzję by asystować swej żonie przy porodzie w obecności zwierząt!?
Antonina Krzysztoń w piosence „Panna czysta” wkłada w usta Józefa dramatyczne słowa: „Tyś nie mój!”. To prawda, ale jednocześnie Bóg chciał jego, tego cieślę z Nazaretu, miasta z którego podobno nie ma nic dobrego, wybral jego by stał się wychowawcą jego syna.
Zadziwia mnie ten człowiek o niezwykłym dla mnie i bliskim imieniu.
Pewien warszawski kapłan dał mi kiedyś obraz tego „Taty samego Boga”. Trzyma On Zbawiciela na kolanach. Trzyma mocno i pewnie.
Dzisiaj myślimy o narodzinach Stwórcy w Dawidowym mieście łamania chleba. Ja oczyma wyobraźni zastanawiam się jednak, jak Bog przywitał męża Miriam, gdy ten narodził się dla nieba, gdy utarł. Mysle, że było to niezwykle spotkanie dwóch Ojców.
W tym świętym czasie życzę wszystkim siły józefowych stóp z wiarą idących w totalne nieznane.
Życzę dobrego wzroku wypatrującego szanse nawet w najbardziej beznadziejnym miejscu.
Życzę doswiadczania piękna, takiego, jakie on widział w swej wybrance.
Życzę nadziei, że pełne komplikacji sytuacje, chwile, gdy wyć chcesz w ciemność, momenty, gdy sie gubisz w drodze są autentycznie po coś.
Autor: dr hab. Błażej Kmieciak
Polski pedagog specjalny, socjolog, bioetyk, doktor habilitowany nauk społecznych w dyscyplinie nauki prawne, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, specjalności naukowe: socjologia prawa, socjologia medycyny, bioetyka, prawo medyczne, prawa człowieka, publicysta.
Zostaw komentarz