Na początek poznęcam się nad nią i innymi mądralami, którzy nie urodzili i wychowali swojego dziecka i którzy nie rozumieją tego, jak dzieci potrafią czasami, mówiąc oględnie, zirytować rodziców. Dla mnie osobiście wybór na rzecznika praw dziecka osoby bezdzietnej, a do tego nieprzebadanej na okoliczność psychicznych skutków bezdzietności, jest już skandaliczne.
Dwa. Rozumiem chwilowe poruszenie, nawet szlachetne ze strony pani rzecznik. Być może sam bym się zachował w podobny sposób. Ale nie rozumiem już używania autorytetu instytucji do załatwiania jednoskowej sprawy, którą powinny zajmować się stosowne organy gminne. Kłania się zasada pomocniczości, pani absolwentko prawa na UKSW.
Trzy. Nawet jak się popełni błąd, zawsze można się do tego przyznać. Ale pani rzecznik idzie w zaparte. Wielkich ludzi poznaje się po tym, jak stają w prawdzie a nie w przekór niej.
Cztery. Kto teraz weźmie odpowiedzialność za nieodwracalne szkody wyrządzone tej rodzinie i jej dzieciom?
Zostaw komentarz