Witam.

Tak się stało, że mój krótki i skromny post napisany w dość ironicznej formie … został wspomniany przez innego autora w swoim tekście jako przykład myślenia życzeniowego. A dokładniej chodzi o tekst Pana profesora Józefa Brynkusa (dla chętnych zapoznać się z nim można niżej ). Jestem więc zmuszony napisać kilka słów w odpowiedz w ramach publicznej polemiki.

Tekst Pana profesora Józefa Brynkusa pt.: „Putin ma dużo czasu by poradzić sobie z Ukrainą i jej sojusznikami” (czytaj tutaj).

1/ Przede wszystkim celowo czy nie, ale mój tekst został nieprawidłowo odebrany i źle zrozumiany. To co żartobliwie nazwałem Paradoksem Ławrowa oczywiście nie jest żadnym paradoksem. Po prostu tak ładnie brzmiało. To jest reguła dla rosjan w ich zachowaniu w stosunku do przeciwnika. Tutaj chodziło o konkretną sytuację i ona konkretnie dotyczy broni. Czyli to dotyczy bardziej spraw wojennych. Możliwości rosjan na polu bitwy w wyniku poniesionych strat w tej chwili są ograniczone w porównaniu z możliwościami które mieli stanem na 24 lutego. Dostawy zachodniej broni na Ukrainę stwarzają dla rosyjskiej „operacji specjalnej” problemy które trudno nie zauważyć ze względu na ich skalę. Rosjanie są zmuszeni w tej chwili przebudowywać cały swój system logistyczny żeby ubezpieczyć go od ataków ze strony ukraińskiej. W tej sytuacji oczywiście jest dla nich ważne żeby Ukraina nie otrzymała środki rażenia o takim zasięgu który pozwoli znów sięgać do odsuniętych dalej od linii frontu rosyjskich magazynów. To jest logiczne i zrozumiałe. Reagują rosjanie tak samo w sposób logiczny. Poprzez stwarzanie nacisków dyplomatycznych na Ukrainę i przede wszystkim na kraje zachodnie. Mówiąc że reakcja rosyjska będzie ostra i agresywna, rosja próbuje zatrzymać to co jej niewątpliwie stworzy kolejne problemy na polu bitwy. Cały paradoks tutaj polega wyłącznie na tym że słowa rosjan w praktyce oznaczają zupełnie coś przeciwnego od tego co mówią. Bo jeżeli dosłownie traktować słowa Ławrowa to wychodzi, że niedostarczenie broni Ukrainie miałoby oznaczać mniejszą skalę ich agresji. Podczas gdy w rzeczywistości jest wprost odwrotnie, bo tylko dostarczenie tej broni ogranicza tą skalę. Nie wiem jak jeszcze w bardziej jasny sposób to określić.

2/ Kwestia tego że Rosja szykuje się na długotrwałą wojnę, możliwe że podzieloną na kilka etapów. Tak, rosjanie uważają że mają dużo czasu.Tak, Putin, w moim odczuciu, jest osobą myślącą kategoriami „operacji specjalnych”, a nie wielkich wojskowych operacji na froncie w stylu Żukowa. To jest inny typ przywódcy z inną szkołą. Więc po tym jak nie udało się szybko wiosną zająć Kijów i podporządkować sobie Ukrainę, jest bardzo prawdopodobne że rosjanie liczą na podbój kraju w kilka etapów, gdzie wojna o Donbas była pierwszym z nich. To jest oczywista oczywistość. Ale ona w żaden sposób nie przeczy temu co napisałem w punkcie 1. To są kwestie różne i istnieją równolegle a nie w sprzeczności ze sobą. Punkt 1 dotyczy rosyjskiej taktyki, a punkt 2 mówi o ich strategii.

3/ Co zaś dotyczy przekonania Pana profesora o tym, że Rosja tylko wzmacnia swoją pozycję w świecie i nic nie traci a tylko zyskuje, no tutaj już bym nie mógł się zgodzić. To jest wielka gra. Ona jest w toku. Obie strony grają i obie robią pewne ruchy. Żadna ze stron nie stoi i nie przygląda się bezczynnie. Więc, moim zdaniem, mówić że rosja ma tyle czasu ile potrzebuje i spokojnie może sobie tak trwać aż w końcu wygra, to jest akurat myślenie życzeniowe i … również defetyzm. Bo zakłada że kraje zachodnie są wyłącznie ofiarami, niezdolnymi do przeciwdziałania. Tylko ich ma dosięgnąć nieuchronny kryzys. Natomiast Rosja, która jest zmuszona prowadzić długotrwałą wojnę z potężnymi stratami … zamiast błyskotliwego i szybkiego zwycięstwa którego od niej oczekiwano, ta rosja niby ma tylko i wyłącznie stać się silniejsza.

To jest ten sam styl myślenia zgodnie z którym 23 lutego 2022 roku byśmy musieli powiedzieć że rosja z pewnością zajmie Kijów w 3 dni i stworzy niewiarygodnej skali kryzys migracyjny w Europie zalewając ją milionami uchodźców ukraińskich.Tak można było zakładać. Z tym że jak się okazało, istnieje też druga strona która potrafi przeciwdziałać tym planom.

I żeby było jasne, owszem, Ja uważam że rosja wciąż ma szansę i może mówiąc umownie „wygrać pokój”. Czyli prowadzić wojnę tak żeby nie wygrywając na polu bitwy, manewrować na dyplomatycznym polu, uzyskując przewagę właśnie tam. I w ten sposób osiągać powoli swoje cele. To jest możliwe. Ale czy to się uda, Ja tego nie wiem. Bo wynik tej gry jest jeszcze nieznany. Analizujemy po to żeby tylko wskazać możliwe scenariusze i ich prawdopodobieństwo. Nie róbmy natomiast przypowiedni.
______________________________________________

Drodzy czytelnicy, przypominamy i po raz kolejny proszę wszystkich komentujących zachowywać rozsądek i dyskutować jeden z drugim grzecznie i bez chamstwa.
p.s. niegrzeczne żarciki w stosunku do pana Ławrowa są wyjątkowo dozwolone :)

Tłumaczenie obrazku niżej dla niewtajemniczonych w rosyjskie żarciki.
Gremliny (bohaterzy zabawnego i popularnego w rosji horroru z lat 80) :
– Włączaj pierwszy kanał, tam nasi przemawiają.
– Co ty mówisz, od kiedy to?
Ławrow: – Dobry wieczór
Gremliny – powszechne zadowolenie.