Z wielkim smutkiem przeczytałam list Barbary Mahr „Dyskryminacja Polaków w Austrii?”, („w Sieci”, 16.05.2016, nr 20), w którym opisuje ona jak Urząd Pracy w Austrii (AMS), naruszając wszelkie prawa oraz przyzwoitość, klasyfikuje obywateli Polski stale tam mieszkających i pracujących od wielu lat, gdy stracili pracę, jako pracowni­ków migrujących (Grenzganger), odsyłając ich do Urzędu Pracy w Polsce. W związku z taką decyzją AMS bezrobotny obywatel Polski w trybie natychmiastowym traci: środki do życia, ciągłość pracy, prawo do ubezpieczenia socjalnego, emerytalnego oraz wszelkie świadczenia socjalne (opiekuńcze na dzieci, jak również świadczenie rodzinne).
Jak pisze pani Barbara: „Przesłuchania w AMS uwłaczają wszelkim normom pod każdym względem. Wystarczy porozmawiać z ludźmi. AMS nieświadomym Polakom podsuwa formularz Grenzganger niby do kontroli, a uzyskawszy podpis, odsyła po świadczenie dla bezrobotnych do Polski. Urzędy w Polsce nie wypłacają tych świadczeń, bo niby jak miałyby wypłacać zasiłek osobie, która przykładowo od 24 lat pracuje i odprowadza składki w Austrii.
Polska ambasada odsyła wszystkich interweniujących w tej sprawie do prywatnych adwokatów”.

Takie traktowanie Polaków, to skutek tego, że my od dziesięcioleci sami siebie nie szanujemy. Jak możemy domagać się szacunku skoro większość obywateli nie jest zainteresowana tym, że:

Rządy od lat nie zabiegają, o to by przywrócono mieszkającym w Niemczech Polakom statusu mniejszości narodowej. Istniejący od 1922 roku Związek Polaków w Niemczech został zlikwidowany po napadzie III Rzeszy na Polskę we wrześniu 1939 roku,

Władze polskie od lat milczą, gdy urząd do spraw dzieci i młodzieży, Jugendamt pod byle pretekstem odbiera Polakom kilkanaścioro dzieci rocznie,

Skazuje się na karę więzienia szefa służby, który walczył z korupcją na najwyższych szczeblach władzy,

Rząd PO lekceważył referendalne inicjatywy społeczne i wyprzedawał majątek,

Rząd PO nie interesował się losem swoich obywateli na imigracji,

Rząd PO nie był zainteresowany w wyjaśnieniu katastrofy, w której zginęli prezydent reprezentujący majestat państwa i część jego elit,

W imię obłędnej koncepcji „płynięcia w głównym nurcie politycznym, UE” rząd PO zrezygnował z prowadzenia samodzielnej polityki,

Premier państwa D. Tusk przekładając osobistą karierę w strukturach unijnych nad interes kraju, nie sprzeciwiał się Niemcom, gdy gazociąg Nord Stream blokował rozwój portu w Szczecinie i Gazoportu w Świnoujściu,

Premier D. Tusk, dla własnej kariery sprzedał interesy setki tysięcy polskich imigrantów zawierając układ z premierem Davidem Cameronem, w myśl, którego za poparcie brytyjskiego rządu na stanowisko przewodniczącego Rady Unii Europejskiej szef PO zgodził się na wprowadzenie w Wielkiej Brytanii dalszych ogra­niczeń dostępu imigrantów z krajów UE, w tym Polaków, do po­wszechnych świadczeń socjalnych (skrócenie do sześciu miesięcy okres wypłaty imigrantom zasiłków dla bezrobotnych, wydłużenie do trzech miesięcy pobyt potrzebny do rozpoczęcia wypłaty świadczeń, a także ograniczenia dodatkowych przywilejów, np. dopłaty do mieszkań socjalnych czy subwencje dla dzieci,

Premier D. Tusk przez lata okłamywał wszystkich zapewniając, że nie myśli o żadnym stanowisku unijnym, gdy w tym czasie prowadził poufne rozmowy by je otrzymać,

Po ujawnieniu, wielkiej afery podsłuchowej, która była gigantyczną kom­promitacją państwa, elit władzy, biznesu i tajnych służb. Dzięki tym nagraniom obywatele dowiedzieli się, o planach łamania konstytucji i ustaw, nadużyciach władzy, korupcji, działaniach na szkodę skarbu państwa, tuszowa­niu oszustw podatkowych, postępowaniu wbrew polskim interesom. Nikt nie poniósł żadnych konsekwencji, nikogo nie postawiono przed Trybunałem Stanu, nie zreformowano tajnych służb. Większość społeczeństwa podeszła do tych porażających informacji tak, jakby to się działo gdzieś w Afryce,

Szumnie zapowiadany jednodniowy strajk Polaków w Wielkiej Brytanii, by pokazać Brytyjczykom, jak jesteśmy potrzebni, i sprzeciwić się antyimigranckiej nagonce okazał się niewypałem, bo gdy akcja zyskała rozgłos, nastąpił typowy dla Polaków podział, część Polonii uznała, że strajk to przesada i zaczęła namawiać by zamiast strajkować oddać krew. W rezultacie pod Westminsterem zjawiło się zaledwie kilkanaście osób, w tym kilku angielskich związkowców, co do dziś jest przyczyną niezliczonych kpin z Polaków w środkach masowego przekazu,

Opozycja nie tylko donosi na własny rząd do UE, uderzając w ten sposób w wizerunek, pozycję i wiarygodność Polski i Polaków, ale bierze czynny udział w pisaniu rezolucji potępiającej go, równocześnie robi wszystko, by przeciwnik polityczny Janusz Wojciechowski nie objął znaczącego stanowiska w Europejskim Trybunale Obrachunkowym kontrolującym budżet Unii Europejskiej,

Po zamachu w Paryżu kilku polskich obywateli będących kilkadziesiąt metrów od ambasady zwrócili się do pani konsul o pomoc i wpuszczenie ich na jej terem. Zamiast pomocy usłyszeli, że ambasada jest zamknięta i poradzono im, by „nie przebywali na ulicy, tylko znaleźli sobie hotel albo taryfę”,

Ambasador Ryszard Schnepf reprezentujący Polskę w USA zaprasza prezes TK Andrzeja Rzeplińskiego, jako gościa honorowego na uroczystości organizowanej w rezydencji dyplomaty z okazji Święta Konstytucji 3 maja, gdzie otrzymuje on gromkie brawa. Ambasador jednoznacznie pokazuje, że nie utożsamia się z obecnym rządem, a ze strony ministra MSZ Witolda Waszczykowskiego na jawne wypowiedzenie mu posłuszeństwa nie ma żadnej reakcji,

Sąd zamiast bronić dobrego imienia Polski oddala pozew przeciwko niemieckiej telewizji publicznej ZDF o użycie w programie sformułowania o „polskich obozach zagłady Majdanek i Auschwitz”. Z kolei prokuratura umarza śledztwo w sprawie znieważenia narodu polskiego i Polski przez założyciela Związku Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ) Andrzeja Rocznioka, który w artykule poświęconym obozom stalinowskim na terenie Polski użył frazy „polskie obozy koncentracyjne”.

Nie dziwmy się, że w Europie naruszane są wobec emigrantów polskich prawa. Ci, co je łamią wiedzą doskonale, że nikt nie stanie w ich obronie. Dopóki nie zaczniemy szanować sami siebie i dbać o własne sprawy będziemy traktowani jak pariasi Europy.