Bardzo ważny, chociaż trochę emocjonalnie napisany artykuł.

Najpierw cytat, a potem mój komentarz:

„Ludmiła Kozłowska komentuje wyrok: „Prostowanie oszczerstw i dochodzenie sprawiedliwości zajmuje lata. Mało kto na końcu pamięta, o co chodziło – zostaje wrażenie, że nie ważne czy ukradł, czy jemu ukradli. »Był zamieszany w kradzież«. Wykorzystuje to propaganda, a TVP nie ma żadnych skrupułów. Tak to działa w reżimach autorytarnych i niestety także w pisowskiej Polsce.” źródło

Prowadziłem sporo procesów o ochronę dóbr osobistych po stronie powodowej. Wygrałem je wszystkie, ale tak naprawdę, to reprezentowani przeze mnie Klienci je przegrali. Bo upływ czasu sprawił, że satysfakcja była co najwyżej finansowa (aczkolwiek pomniejszona o poniesione koszty pomocy prawnej).

Po pierwsze kwoty zasądzane w tego typu sprawach są śmiesznie niskie. Co to jest 60 tysięcy złotych dla kogoś, z kogo tak potężne i bogate medium jakim jest TVP zrobiło niebezpiecznego szpiega?

W tej sprawie to odsetki narosłe przez czas trwania procesu podwyższyły znacznie kwotę zadośćuczynienia. Jednak z perspektywy naruszyciela, który otrzymuje miliardowe dotacje od rządu, jest to kwota wręcz niezauważalna.

Po drugie: zwróćcie Państwo uwagę ile lat już upłynęło. Wszyscy o sprawie Kozłowskiej i Kramka zdążyli zapomnieć. Co ciekawe, ten fakt „zapomnienia” sądy też jakoś uwzględniają w swoich obniżając zasądzane kwoty.

Tymczasem, gdyby wyroku nie było (albo gdyby go nie nagłośniono), dla przeciętnego zjadacza chleba, który w ogóle skojarzyłby sprawę, nazwiska pokrzywdzonych malowałyby mu się raczej w czarnych barwach. Zresztą – o wyroku i tak spora grupa tych, co zdążyła już sobie zdanie wyrobić, nie usłyszy. W tym zakresie krzywda jest nienaprawialna.

Wydaje mi się więc, że jakimś panaceum na takie sytuacje mogłoby być utworzenie jakiegoś specjalnego podwydziału w sądach rozpoznających takie sprawy oraz swoisty „przedsąd” (nawet dwuinstancyjny) środków dowodowych, z których gros jest zgłaszanych jedynie z chęci przedłużenia procesu.

Takie rozwiązanie być może pomogłoby rozstrzygać takie sprawy szybko.

Bez jakiejś reformy tej dziedziny spraw ludzie zawsze będą się czuć przegrani (pomimo wygranej) i tracić wiarę w sens wymiaru sprawiedliwości.