Z Mirosławem Piesakiem, byłym parokrotnym mistrzem paraolimpijskim spotkałam się już jakiś czas temu. Postanowiłam jednak odnowić ten kontakt i porozmawiać z nim oraz podzielić się tym z Państwem.

Agnieszka Białek: Zajmujesz się jako osoba niepełnosprawna pomaganiem innym. Jak to w ogóle możliwe, że sam borykając się ze swoimi problemami zdrowotnymi jesteś w stanie jeszcze pomagać innym ludziom?

Mirosław Piesak: To chyba moja natura, że zawsze byłem aktywny. Przed wypadkiem byłem sportowcem. Podczas mojej rehabilitacji podjąłem decyzję, że będę dalej uprawiał sport, już jako osoba niepełnosprawna. W międzyczasie powstawały różne organizacje, w których działałem przez ponad 25 lat m.in. jako instruktor, organizator obozów, koordynator. Przez 15 lat uprawiałem sport, pływałem i w tym czasie zetknąłem się z różnymi organizacjami m.in. Caritas diecezji gnieźnieńskiej, byłem nominowany w 2006 roku do nagrody „Pomocna Dłoń”.

Agnieszka Białek: Z tego, co mówisz to wygląda na to, że „od zawsze” byłeś aktywny i że wypadek i to co stało się później nie ograniczyły Twojej aktywności, tylko ją zmieniły?

Mirosław Piesak: Po czterech latach od wypadku odwiedziła mnie w szpitalu nauczycielka ze średniej szkoły i powiedziała tak: Mireczku, ty się w ogóle nic nie zmieniłeś, tyle, że teraz siedzisz… Moje życie po tym tragicznym skoku do wody, aż tak wiele się nie zmieniło, jak aktywny byłem, tak zostało. Jak pogodny byłem i przyjazny dla ludzi, tak zostało do tej pory. Ten wypadek nie zmienił mnie, mojej osobowości, mojego podejścia do życia.

fotografia źródło: fakty.interia.pl

Agnieszka Białek: To świadczy o dużej sile, którą masz w sobie, skąd ją czerpiesz? Skąd masz tą chęć dalszej aktywności i pomagania innym?

Mirosław Piesak: To jest taka twardość, która bierze się ze sportu. Zawsze byłem twardym zawodnikiem. Traktuję to jako dar, który dostałem od Matki Boskiej. Takim moim darem jest także służenie innym. W swoich działaniach najpierw patrzę co mogę zrobić dla innych, tych którzy tego najbardziej potrzebują. Od podszewki znam tematykę osób niepełnosprawnych i staram się głównie tym ludziom pomagać. Ale zdarza się nierzadko, że pomagam tzw. sprawnym, którzy często są mniej sprawni niż niepełnosprawni.

Agnieszka Białek: Jak duży jest krąg osób, którym pomagasz?

Mirosław Piesak: Myślę, że jest duży. Ostatni projekt, realizowany ze środków unijnych, który realizujemy dotyczy osób niepełnosprawnych i wykluczonych. Obejmuje 60 osób. Jednak w swoich działaniach spotykam dużo szerszą grupę i chciałbym, żeby kolejne projekty można było robić wspólnie z nimi i dla nich.

Agnieszka Białek: Wspomniałeś że jeden z projektów był finansowany przez UE. Czy tak jest zazwyczaj, skąd czerpiesz niezbędne środki na pomaganie innym?

Mirosław Piesak: Tu pomaga mi duże doświadczenie, aktywność, współpraca i znajomość z szerokim gronem ludzi. Dzięki temu łatwiej mogą dotrzeć do mnie informacje o możliwościach finansowania różnych projektów. Staram się nie ograniczać jedynie do projektów lokalnych.

fotografia źródło: bydgoszcz24.pl

Agnieszka Białek: Przejdę teraz do trudniejszego pytania, dotyczącego tego, co spotkało Cię niedawno. Sam pomagasz innym, ale teraz spotkała Cię sytuacja, w której sam potrzebujesz pomocy. Wyjaśnij nam, dlaczego Twoje mieszkanie zostało zlicytowane?

Mirosław Piesak: To są konsekwencje mojej społecznikowskiej działalności. 20 lat temu poznałem kobietę, której wiele pomogłem. Po jakimś czasie doszło do rozwodu. W wyniku mojej naiwności, pomimo tego że spłaciłem byłą małżonkę z połowy wspólnego, a tak naprawdę mojego majątku (bo ona do małżeństwa nic nie wniosła) nie uregulowałem tych spraw notarialnie. Oświadczenie dotyczące zniesienia współwłasności mieszkania jest podpisane przez moją byłą żonę. Niestety sąd pomimo oświadczenia, w którym była żona potwierdza, że otrzymała pieniądze za zrzeczenie się praw do współwłasności, obecności wiarygodnych świadków zarządził komorniczą licytację mieszkania. Ironią losu jest to, że mieszkanie na czwartej licytacji komorniczej (trzy poprzednie nie cieszyły się zainteresowaniem) wykupił były sportowiec. W sumie tak często bywa, że taka jest zapłata za dobroć i wiarę w drugiego człowieka.

Agnieszka Białek: Co to jest za mieszkanie?

Mirosław Piesak: 34 metry, ale mieszkam w nim 29 lat i włożyłem dużo trudu i środków, żeby optymalnie przystosować je do mojej dużej niepełnosprawności. Powiem więcej, przez te lata mieszkania na osiedlu udało mi się doprowadzić do dużych udogodnień w lokalnych sklepach i punktach usługowych. Dla mnie ale i dla innych niepełnosprawnych właściciele skuwali stopnie, dostosowali wejścia. Bar, w którym jadałem obiady, poczta…

Agnieszka Białek: I byłoby najlepiej, gdybyś w tym miejscu dalej pozostał. W jaki sposób można Ci pomóc? Co my możemy zrobić dla Ciebie?

Mirosław Piesak: Ja nigdy nie prosiłem innych o wsparcie. Dawałem sobie radę sam. Ale kiedy uświadomiłem sobie, że tracę dach nad głową, to poczułem się jak bym dostał obuchem w głowę. Pojawiły się różne problemy zdrowotne, nieszczęścia chodzą parami…

Agnieszka Białek: Ja rozumiem, ale pamiętaj, że to jest teraz tak, że to my chcemy Tobie pomóc i to my pytamy w czym możemy Ci pomóc. Bo chcemy tą pomoc dać sami od siebie, tak jak Ty dajesz pomoc innym.

Mirosław Piesak: Działając na rzecz innych działam całkowicie społecznie. Za swoją pracę nie biorę nawet złotówki, nawet, jeśli są to duże projekty, które kosztują spore pieniądze… Teraz stanę się jeszcze zależny od człowieka, który został właścicielem mieszkania. To on będzie stawiał warunki, które ja będę musiał spełnić, by móc dalej tam mieszkać.

Agnieszka Białek: Mirku, powiedziałeś rzecz bardzo ważną, być może dla wielu trudną, czy wręcz niemożliwą do zrozumienia – Ty na swojej społecznej pracy nie zarabiasz ani złotówki, a czasami dokładasz do projektów, które realizujesz chociażby koszty paliwa, czas, szereg innych drobnych kosztów. Powiedz mi, żeby była pełna jasność, z czego żyjesz?

Mirosław Piesak: Tak, mam rentę i to nawet wysoką, 1650 zł. To moje jedyne źródło utrzymania.

Agnieszka Białek: Ale jeśli do tego dojdą teraz koszty odstępnego dla nowego właściciela?

Mirosław Piesak: No teraz, mogę powiedzieć, że za te pieniądze godnie żyję, ale jak sytuacja się zmieni – będę dziadował.

Agnieszka Białek: Mirku, powiedz mi, co jest Twoją pasją życiową? Ja już wiem, ale chcę, żebyś to jeszcze głośno wyartykułował.

Mirosław Piesak: Moją pasją życiową? No, to jest pomaganie innym.

Agnieszka Białek: A Twoje największe osiągnięcia?

Mirosław Piesak: To, że kilku osobom uratowałem życie. To napawa mnie największą dumą.

Agnieszka Białek: A czego żałujesz?

Mirosław Piesak: W kontekście mojej obecnej sytuacji? Że nie poszedłem w odpowiednim czasie do notariusza. Taka jest widocznie natura ludzka, że musimy się uczyć do końca życia.

Agnieszka Białek: A jakie są twoje marzenia?

Mirosław Piesak: Moim największym marzeniem jest móc zostać w swoim domu.

fotografia źródło: niepełnosprawni.pl

Agnieszka Białek: Przejdźmy jeszcze do tego, czym obecnie się zajmujesz? Opowiadałeś mi o stowarzyszeniu, którego jesteś Prezesem.

Mirosław Piesak: Tak, mam przyjaciół w całej Polsce. Poznałem też osoby działające w stowarzyszeniu, które w wyniku zawirowań nie działało zbyt prężnie. Tak się złożyło, że udało mi się wlać trochę energii i działania. Zostałem wybrany prezesem. Złożyliśmy już kilka projektów.

Agnieszka Białek: Co to za stowarzyszenie?

Mirosław Piesak: Stowarzyszenie Sportu i Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i Pełnosprawnych.

Agnieszka Białek: Znając Ciebie, po tym jak zostałeś prezesem – stowarzyszenie dynamicznie rusza do przodu. Jakie zmiany się szykują?

Mirosław Piesak: Przekształcamy stowarzyszenie ze zwykłego, na pełne, z KRS-em. Chcemy zrealizować projekt aktywności fizycznej – gra w boccie (boule). Chcę doprowadzić do udziału osób niepełnosprawnych w mistrzostwach Polski w tej dyscyplinie, kto wie, może po iluś latach będą się z nami liczyć? Chcemy doprowadzić do większej aktywności osób niepełnosprawnych, da to może niektórym większe możliwości. Jeżeli udałoby się doprowadzić do udziału w Igrzyskach Paraolimpijskich, to ich laureaci mają od niedawna takie same świadczenia jak zdrowi olimpijczycy. W czasach moich startów nagrody były symboliczne. Teraz to się zmienia i jest szansą dla moich młodszych kolegów. Ale chodzi głownie o promocję aktywnego życia, uprawiania sportu – bo sport jest dobrym sposobem na życie.

Agnieszka Białek: I ma właściwości terapeutyczne, poprawia nastrój. Taka witalność bierze się właśnie z tego, że uprawiałeś sport i myślę, iż można sportem po prostu poprawić sobie humor?

Mirosław Piesak: W zdrowym ciele zdrowy duch!

Agnieszka Białek: Mówiąc o osobach niepełnosprawnych nie sposób nie powiedzieć o problemach z jakimi się zmagają. Do takich osób politycy wyciągają ręce i otwierają serca, ale niestety dzieje się tak w zasadzie tylko w trakcie kampanii wyborczych. Wtedy mówi się głośno o problemach osób niepełnosprawnych. Natomiast ja bym chciała o tych problemach porozmawiać też dzisiaj.

Mirosław Piesak: To jest bardzo obszerny temat. Spróbuję w kilku zdaniach. Politycy rzeczywiście interesują się naszymi problemami tylko w trakcie kampanii wyborczych. Przykładem niech będzie to, że na niezbędne do funkcjonowania rzeczy, takie jak np. cewniki, pampersy starcza pieniędzy na pierwszy kwartał. A co dalej? Dalej niepełnosprawny, którego renta wynosi często poniżej 1000 zł musi współfinansować zakup. To jest często dla niego ogromny, trudny do udźwignięcia wydatek. A mówimy o rzeczach pierwszej potrzeby. Musi więc na tym oszczędzać. Niesie to za sobą ogromne niedogodności i odbija się na zdrowiu. To jest wstydliwa rzecz w cywilizowanym kraju, że za niepełnosprawnym ciągnie się zapach moczu, bo nie stać go na kupno odpowiedniej ilości worków…

Agnieszka Białek: To co mówisz jest przerażające. Ale pozwolisz, że ja przerwę, bo ten temat rozwiniemy w osobnym wywiadzie. Tego nie wolno ani upraszczać, ani skracać ze względu na szacunek i godność tych ludzi, której ich się w tym momencie pozbawia. Zadam ostatnie już pytanie: co chciałbyś przekazać naszym czytelnikom?

Mirosław Piesak: Powinniśmy być bardziej dla siebie życzliwi. Szczerzy. Ale szczerzy nie tylko na pokaz, ale tak naprawdę. Życzę zmiany mentalnej – i tym naszym wybrańcom narodu i nam wszystkim.

Agnieszka Białek: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

Foto wprowadzające: Piotr Kucharski


Mirosław Józef Piesak (ur. 16 marca 1958) – polski pływak, zawodnik klubu sportowego Triumf Start Bydgoszcz, multimedalista igrzysk paraolimpijskich. Zdobywca: Złota (Atlanta 1996r), Srebra (Atlanta 1996r), Brązu (Sydney 2000r) i Srebra (Ateny 2004r). Społecznik. W 2015 roku koordynator w województwie kujawsko-pomorskim z ramienia Ruchu Kukiz’15 oraz kandydat do Sejmu z listy warszawskiej Pawła Kukiza.