Ryszard Petru wchodzi do rządu. Ma zostać wiceministrem w Ministerstwie Rozwoju. I trudno nie odnieść wrażenia, że polityka po raz kolejny postanowiła przebić satyrę.
Przez lata Petru wyrósł na prawdziwą fabrykę politycznych memów. Autor lapsusów, które internet przechowuje z większą troską niż państwowe archiwa.

Pamiętacie: „Po świętach jest sześciu króli”? To już element narodowego folkloru. W Polsce można nie pamiętać dat powstań, ale ten cytat zna pół kraju. Co roku 6 stycznia wraca niczym ,,Kevin sam w domu” i wygląda na to, że zostanie z nami na zawsze.
Problem Petru polegał na tym, że często mówił szybciej, niż myślał. A polityka jest środowiskiem bezlitosnym. Jedno przejęzyczenie potrafi przykleić się do człowieka mocniej niż cały jego program wyborczy.

I nagle taki człowiek trafia do resortu rozwoju. Nie dziw się, że wielu reaguje szokiem. Tu nawet ciężko o satyrę, bo rzeczywistość zaczyna wyprzedzać żarty. Momentami wygląda to tak, jakby ktoś pomylił Ministerstwo Rozwoju z Ministerstwem Niedorozwoju.

W normalnej firmie po serii medialnych wpadek człowiek raczej dostałby ograniczenie kontaktu z mediami. W ekipie Tuska dostaje intratne stanowisko państwowe.
Co nas więc czeka? Raczej nie rozwój gospodarczy. Za to można się spodziewać dalszego rozwoju memów, chaosu i politycznego absurdu.

I jedno trzeba przyznać uczciwie: pod tym względem ekipa Tuska rozwija się szybciej niż sztuczna inteligencja. Będzie się działo.