Muszę pochwalić Witolda Jurasza. Kluczowy fragment zacytuję dosłownie:
„W czyim imieniu występuje autor?
Jarosław Bratkiewicz był jednym z najbliższych współpracowników Radosława Sikorskiego i jednym z głównych autorów resetu polsko-rosyjskiego.
To, że jego prognozy dotyczące Rosji okazały się błędne, jest jasne od dawna. Najwyraźniej jednak problem jest głębszy. Jeśli bowiem były wysoki rangą urzędnik MSZ z czasów rządów PO publikuje, a ważny – wspierający opozycję – tytuł drukuje artykuł, w którym pogarda dla własnego kraju przemieszana jest z podważaniem racji stanu i powątpiewaniem w sojusze Polski, to zdumienie musi ustąpić pytaniu. Czy gdyby rządziła opozycja, Polska stałaby, tak jak dziś stoi, po stronie Ukrainy, czy może „znałaby swoje miejsce w szeregu” i tego nie robiła?
W istocie bowiem cały wykład o historii Bratkiewicza nie dość, że pseudonaukowy, to, co gorsza, wprost powtarza historiozofię putinowskiej Rosji i sufluje wnioski dotyczące teraźniejszości. Oto II wojnę światową, w narracji Bratkiewicza, ściągnęliśmy sobie sami na głowę. Kto wie zatem – taki wniosek w istocie zostaje po lekturze Bratkiewicza – czy i teraz wspierając Ukrainę, nie ściągamy na siebie kłopotów.
Od takiego wniosku do hasła `nie nasza wojna` jest już niebezpiecznie blisko.” (czytaj)
O to, to to!
Dlaczego polscy tzw. liberałowie są tak ociężali umysłowo, że tę oczywistą prawdę widzą dopiero wówczas, kiedy dostaną nią prosto między oczy?
Przecież nawet Witold Jurasz mógł do tych wniosków dojść znacznie wcześniej. Sygnałów było dziesiątki – czytelnych czarno na białym dla patriotycznej prawicy. Prezes Kaczyński mówi o tym właściwie odkąd pamiętam. Nawet taki gamoń jak ja piszę o tym już od lat.
I dopiero teraz – po lekturze tego, co Bratkiewicz, najbardziej zaufany człowiek Sikorskiego, wywalił jednolitym tekstem w wielkonakladowym opozycyjnym dzienniku… zdumienie?
Potwierdza to niestety to, co już dawno o p. Juraszu pisałem – jemu nie zdarza się przewidywać. Potrafi jedynie komentować post-factum. Dobrze, że chociaż teraz przejrzał na oczy, chociaż nie przesądza to, czy wyciągnie z tego wnioski na przyszłość.
Skoro jednak nawet arcyliberał Jurasz musiał w końcu napisać, że polityka Opozycji, to mieszanka zaprzaństwa i głupoty, to może przebije się to szerzej i trafi do zakutych, spiżowych głów wyznawców Tuska et consortes.
Może chociaż niektórym z nich zadrży długopis podczas głosowania?
Zostaw komentarz