Gospodarka skrzypi, raporty NBP wyją jak syrena na stacji zagrożenia, a rząd z miną samozachwytu tańczy swoje „nic się nie stało, proszę się rozejść”. Tymczasem rzeczywistość wali drzwiami i oknami, a obywatele mają wrażenie, że władza gra w spektaklu, którego nikt już nie kupuje.
Baletmistrz z przypadku i orkiestra, co gubi nuty
Jak co roku, Narodowy Bank Polski wrzucił na stół suche liczby, które w normalnym państwie wywołałyby przynajmniej nerwowe poprawianie krawatów. Napływ inwestycji zagranicznych leci w dół jak źle zbudowany dron, a rząd odgrywa pantomimę dobrostanu, jakby Excel był jedynie pasmem zielonych strzałek w górę. Bo przecież wystarczy powiedzieć, że „jest dobrze” — i już mamy dobrobyt.
Rzeczywistość skrzypi jak stary płot
Na wsi plony zalegają jak wyrzut sumienia, w mieście rośnie bezrobocie bardziej konsekwentnie niż jakakolwiek rządowa Reforma Stulecia. Ceny dokuczają jak kamyk w bucie, ale władza woli opowiadać o „uśmiechniętej przyszłości”, w której jakoś to będzie. Tylko że „jakoś” to nie jest kategoria ekonomiczna, nawet w bardzo kreatywnej księgowości politycznej.
Wielkie Projekty: wersja demo, bez funkcji
CPK wygaszony jak kiosk na osiedlu w listopadzie, ORLEN odchudzony do roli stacji z hot-dogami, a władza twierdzi, że to wszystko „dla dobra wspólnego”.
Entuzjazm? Owszem – ale głównie wśród tych, którzy uwielbiają patrzeć, jak duże rzeczy kurczą się do rozmiaru breloczka.
Kraj uśmiechów, ale raczej ironicznych
Rząd prezentuje się jako partia harmonii, lecz na ulicach harmonia przypomina raczej fałszywe dźwięki szkolnej orkiestry. Nielegalni, legalni, zadowoleni, niezadowoleni – wszyscy spacerują obok siebie, bo chaos z definicji nie wymaga pasowania.
I znów tańczymy, choć muzyki brak
Premier występuje w roli człowieka, który już był „królem Europy”, lecz zamiast korony chyba wrócił z plastikowym diademem z nadmorskiego deptaka. W kraju tymczasem brakuje nie tylko pieniędzy, ale i cierpliwości. A rząd? Cóż – oni nie mówią, oni „realizują”, choć obywatel ma wrażenie, że realizowany jest wyłącznie spektakl pod tytułem „Nie gadamy, tylko… sami wiecie co”.
Autor: Zdzisław Sługocki
Zostaw komentarz