Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. sytuacja gospodarcza Polski po zakończeniu wojny z Rosją w 1920 r. była tym trudniejsza, że jedynym partnerem gospodarczym w ówczesnej sytuacji mogły być Niemcy.

Podstawowym artykułem polskiego eksportu na rynki niemieckie była przed 1914 r. żywność (80% zboża i 100% bydła rzeźnego wywożono z zaboru pruskiego do Rzeszy). Przemysł górnośląski, opanowany przez kapitał niemiecki, był ściśle powiąza­ny z gospodarką Niemiec. Wywalczona w powstaniach śląskich część Górnego śląska dopiero w 1922 r. weszła w skład II Rzeczypospolitej.

Rzesza produkowała maszyny i urządzenia bardzo potrzebne zapóźnionej przez zabory i dodatkowo zdewastowanej wojną gospodarce polskiej. Teoretycznie Polska miała co kupować w Niemczech i miała czym płacić. Problemem było, czy Niemcy taką zapłatę (żywność za maszyny) przyjmą?

Rząd niemiecki doskonale zdawał sobie sprawę z położenia Polski. Gospodarka niemiecka, będąca potęgą przed wojną i rozwijająca się w czasie wojny, nie doznała zniszczeń. Rzesza miała wyśmienitą pozycję do przeprowadzenia „agresji ekonomicznej” na Polskę.

Niemiecka propaganda rozpowszechniała wieści o niezdolności Polaków do celowego działania. Pokpiwano z Polnische Wirtschaft, synonimu bałaganu i marnotrawst­wa. Niemcy zaczęli sami wierzyć własnej propagandzie. W Berlinie uważano, że przy pomocy nacisków gospodarczych uda się spowodować załamanie się polskiej gospodarki i wymusić na niej zmianę granic – zwłaszcza przywrócić połączenie z Prusami Wschodnimi po odebraniu Polsce Pomorza. Zapadła decyzja zerwania stosunków gospodarczych z Polską. Berlin wstrzymał import polskiego węgla i produktów rolnych, wprowadził ostre obostrzenia celne i nie zgadzał się na podjęcie rokowań handlowych bez wstępnych ustępstw politycznych z polskie strony.

Rząd polski prezentował niezachwianą pewność, że podejmowane wysiłki nie dadzą Niemcom oczekiwanych wyników. Świadomość poprawy koniunktury gospodarczej i za­kończona odbudowa zniszczeń wojennych napawały optymiz­mem tak rząd, jak i społeczeństwo. Zbudowany w Gdy­ni port uwolnił polski handel od konieczności korzystania z usług wrogiego Polsce Gdańska, a Niemcy straciły swą monopolistyczną pozycję w handlu zagranicznym Polski. Konsultacje rządu z przedstawicielami polskich sfer gospodarczych utwierdzały rząd w nieustępliwości. Prezes Centralnego Związku Polskiego Przemysłu Andrzej Wierzbicki powiedział: „Niemcom Bóg widocznie rozum odebrał”, gdy wskazywał na rozbudowę polskiego przemysłu i uniezależnienie się od Niemiec.

Wojna gospodarcza trwała do 1934 r., a szczegól­nemu zaostrzeniu uległa w latach 1932-1933. Ale już w 1930 r. kierow­nicze koła polityczne Rzeszy uświadomiły sobie, że Polacy wychodzą z konfliktu obronną ręką. Obiektywnie rzecz ujmując, mieli Niemcy doskonałe pozycje dla zdominowania Polski. Był bowiem okres w stosunkach handlowych polsko-niemieckich (przed 1925 r.), kiedy to polski import z Rzeszy wynosił 34,5% globalnego importu Polski, a eksport aż 43,2% Odpowiednie wielkości w 1934 r. wynosiły 13,5% oraz 16,6%.

W następstwie wojny gospodarczej Niemcom nie udało się utrzymać dawnej dominującej pozycji w polskim handlu zagranicznym. Hitler musiał w 1939 r. zawrzeć sojusz ze śmiertelnym wrogiem Stalinem i użyć wojska, aby złamać polską niezależność.
………………………………..
Na marginesie – w II Rzeczpospolitej był rząd, który budował niezależność gospodarczą państwa od Niemiec, współcześnie mamy rząd, który nie chce budować CPK.

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.