Zaskoczyły mnie słowa Prezesa PZPN i wiceszefa UEFA Zbigniewa Bońka oceniające i poddające ostracyzmowi Jakuba Błaszczykowskiego. Nie wiem czy to „wycieczka” osobista Pana Zbigniewa Bońka czy ocena wynikająca z troski o pracę zagranicznych trenerów w polskiej piłce. Akurat spontaniczny gest i eksplozja radości z Kazimierzem Kmiecikiem i Rafałem Boguskim po zdobyciu gola przez kapitana Białej Gwiazdy nie świadczy o braku dobrego wychowania pomocnika i współwłaściciela Wisły. Dorady w stylu w jakim je usłyszałem – przeczytałam są moim zdaniem nie na miejscu i pozostawiają niesmak. Oraz nieodparte wrażenie chęci wpływania na zdarzenia, które są wewnętrzną sprawą klubu i szatni. Komentarz przez tak ważną postać jaką jest pan Prezes Boniek może źle wpływać na kształtowanie obrazu Wisły ale długofalowo i polskiej piłki. Mam nadzieję, że nowo wybrany wice szef UEFA zdaje sobie sprawę, że wrzucając „kamyki” do swojego ogródka wcale nie poprawia stanu polskiej piłki ligowej. Na szczęście wizerunek Jakuba Błaszczykowskiego jaki sobie zbudował nie odbiega od rzeczywistości i pomocnik Wisły jest pozytywną postacią nie tylko polskiej ale i europejskiej piłki nożnej. Więc żadne nawet najbardziej złośliwe komentarze nie zarysują jego obrazu. Należy zauważyć, że do wypowiedzi pana prezesa PZPN Zbigniewa Bońka dołączyło tzw. „polskie piekiełko”…

Gdy „polskie piekiełko” zajmuje się tanimi sensacjami i interpretuje radość po zdobyciu bramki Jakuba Błaszczykowskiego w meczu z Lechem. Gdy „polskie piekiełko” zajmuje się dywagacjami na temat formy pomocnika i wieloletniego kapitana reprezentacji Polski. Gdy „polskie piekiełko” czy raczej dno i kilka metrów mułu komentuje wszelkie działania oraz próbuje oceniać karierę i zarządzanie we własnej firmie przez ikonę polskiej piłki to nasuwa się pytanie dlaczego tak się dzieje ? Czy nie jest tak, że gdyby opinie tak zwanych komentatorów były zasadne nie wybrzmiewały by w momencie pojawienia się „dobrych wiatrów” do ostracyzmu ale były by wygłaszane poza modnym nurtem. Widać, że wiele osób lubi dorzucić swoje trzy grosze do kociołka gdy kolejny raz griluje się postawę porządnego człowieka, doskonałego piłkarza, który jest świadomym i doświadczonym sportowcem. Jestem przeciw takiemu traktowaniu kogoś tak ważnego dla polskiego sportu – polskiej piłki. Czy dziś tak chętnie kupczący opiniami tak samo chętnie zaczną głosić swoje opinie na temat obecnie budowanych ikon polskiej piłki. Jakub Błaszczykowski zbudował nie tylko swój wizerunek przez szczere działania ale również przez jakość sportową. Jakość przekładaną w empatii i otwartości do otoczenia. Urodzony lider, przywódca, świetny organizator i nadal świetny piłkarz, który gdy dojdzie w pełni do formy nigdy nie „obrazi się” na reprezentację. Nikt nie powinien oceniać gdyż to wybór indywidualny. Mój ulubiony piłkarz lat 90. tych Roman Kosecki ma inne zdanie ale jego brak w kadrze po 1996 roku nie wyszedł nikomu na dobre i szkoda, że wtedy tak postąpiono z nim. Każdy ma prawo decydować o swojej karierze – Tomasz Wałdoch odchodząc z reprezentacji jako kapitan i świetny obrońca mówił, że nie znosi już takiego poziomu stresu. Łukasz Piszczek twierdził podobnie. Odpowiedzialność i racjonalność decyzji zasługuje na najwyższy szacunek.

Jakub Błaszczykowski był i mentalnie jest opoką reprezentacji. Jest esencją i znakiem rozpoznawczym wszystkich cech reprezentanta Polski, reprezentanta naszych marzeń, honoru i dumy z ojczyzny. Dlaczego ktokolwiek odmawia mu prawa decydowania o swoim życiu? Przecież tak świadomy i światowego formatu piłkarz wie na co go stać i do jakiej formy jest jeszcze w stanie dojść.
Czy naprawdę niemożliwe jest to by kapitan Białej Gwiazdy był w życiowej formie zimą 2022 roku? Jeśli reprezentacja będzie go potrzebować a „KUBA” będzie grał w „swoim słynnym gazie” to ma odmówić? Wydaje mi się, że za to co zrobił dla promocji Polski należy mu się szacunek choć co do oceny sytuacji z punktu widzenia jego stabilnej postawy. Nie chcę pisać już o honorze i uczciwości ale „Kuba” to człowiek dotrzymujący słowa co w dzisiejszym świecie nie jest powszechnym zjawiskiem.
Jeśli opoka reprezentacji, którą był i w tym momencie mentalnie ale jest esencją reprezentacji Błaszczykowski grająca obecnie w Wiśle Kraków ma prawo decydować o sobie i wie jak się czuje oraz na co go jeszcze stać.

Jakub Błaszczykowski w Fiorentinie foto:Robert Gor,CC-BY-3.0

Naprawdę nie wymuszajmy zachowań sztucznych i nienaturalnych, których sami nie lubimy. Pisałem już o trenerze Hyballi i jego zachowaniu. Wtedy jakoś nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że tak nie postępuje się wobec otoczenia. Nie tworzy się toksyki, a potem ucieka od odpowiedzialności i bagatelizowania atmosfery w drużynie i całym klubie. Hyballa nie potrafił funkcjonować w Wiśle a wprowadzenie apodyktycznych rządów w drużynie tak bardzo poranionej sytuacjami sprzed dwóch lat nie ma racji bytu. Stosunek prawie wszystkich piłkarzy i działaczy do Niemca był na pierwszy rzut oka zły. tylko Jakub Błaszczykowski potrafił wesprzeć kolegów i sztab. „Błaszczu” robił tak zawsze gdy czuł niesprawiedliwość, stawał po stronie krzywdzonej i słabszej. Już pisałem o kapitanie z Euro 2016 w kwestii charyzmy, honoru i empatii. Jestem pewny, że Jakub Błaszczykowski nigdy by nie robił niczego „na pokaz” ani ostentacyjnie piętnował kogokolwiek. Zbyt wiele przeżył i za wiele osiągnął by tak postępować. Szacunek, pracowitość i honor to wartości, które kształtowały piłkarza i współwłaściciela Wisły.

Jakub Błaszczykowski foto:Chensiyuan, CC-BY-SA-4.0