Nieoficjalnie przed szczytem Bucharest Nine mówi się dziś o kilku rzeczach jednocześnie — i część z nich może być ważniejsza niż oficjalny komunikat końcowy.

1. B9 ma się de facto zmienić w „północno-wschodni blok NATO”

Najczęściej powtarzany motyw: rozszerzenie współpracy z państwami nordyckimi nie jest już dodatkiem, tylko początkiem nowej architektury bezpieczeństwa od Arktyki po Morze Czarne.

W kuluarach mówi się, że:
Polska, Rumunia i kraje bałtyckie chcą stworzyć stały mechanizm koordynacji strategicznej, Finlandia i Szwecja mają wejść głębiej w planowanie obrony wschodniej flanki, a całość zaczyna przypominać „regionalne NATO wewnątrz NATO”. To byłby ogromny wzrost znaczenia Warszawy i Bukaresztu.

2. Największy lęk: ograniczenie obecności USA w Europie

Oficjalnie nikt nie mówi o kryzysie zaufania wobec Waszyngtonu. Nieoficjalnie — to jeden z głównych tematów.

Po wypowiedziach otoczenia Donalda Trumps część państw regionu obawia się:
redukcji wojsk USA,
przesunięcia uwagi Ameryki na Indo-Pacyfik, oraz modelu „płaćcie więcej albo radźcie sobie sami”. Dlatego tak mocno wraca temat 5% PKB na obronność i regionalnej autonomii wojskowej.

3. Coraz większe pęknięcie wewnątrz samej B9

W wielu analizach pojawia się temat „wewnętrznego rozjazdu” państw flanki.

Nieoficjalnie mówi się, że:
Polska, Rumunia, Bałtowie i Finlandia chcą twardej polityki wobec Rosji, ale Węgry i częściowo Słowacja są traktowane jako element hamujący wspólne stanowiska,a Czechy balansują między aktywnym wsparciem Ukrainy a ostrożnością polityczną.
Niektóre media wręcz sugerują, że rozszerzenie o Nordyków ma „rozcieńczyć wpływ Budapesztu”.

4. Ukraina ma dostać bardzo mocny polityczny sygnał

Choć oficjalnie mówi się o „wsparciu”, w tle trwa dyskusja o czymś większym.

W przeciekach pojawiają się:
nowe formaty współpracy przemysłu zbrojeniowego,
regionalne tarcze przeciwlotnicze, wspólne zakupy amunicji, oraz przygotowania infrastruktury pod długą konfrontację z Rosją.

Coraz częściej używa się też określenia: „frontline states”
czyli państwa pierwszej linii.

5. Rumunia chce wykorzystać szczyt do wejścia do „pierwszej ligi”

W rumuńskich mediach mocno wybrzmiewa ambicja, by Bukareszt przestał być tylko „partnerem Polski”, a stał się współliderem regionu.

Szczyt ma pokazać:
znaczenie Morza Czarnego,
rolę Rumunii jako hubu logistycznego dla Ukrainy, i jej rosnące znaczenie militarne. Nieprzypadkowo Rumunia bardzo zabiegała o wysoką rangę amerykańskiej delegacji.

6. Coraz częściej mówi się o „nowym Intermarium”

Tego terminu oficjalnie się unika, ale w think tankach i analizach wraca idea pasa państw: od Finlandii, przez Bałtyk i Polskę, po Rumunię i Morze Czarne.

Różnica wobec dawnych koncepcji jest taka, że dziś:
fundamentem nie jest romantyczna geopolityka,
tylko konkret: wojsko, logistyka, energetyka i przemysł obronny.

7. Najbardziej nerwowy temat: „czy Europa zdąży przed Rosją?”

W analizach bezpieczeństwa bardzo często przewija się przekonanie, że obecne lata są „oknem przygotowawczym”.

Nieoficjalne rozmowy koncentrują się wokół pytania: czy NATO zdąży zbudować realną gotowość bojową zanim Rosja odbuduje potencjał po wojnie w Ukrainie?

Dlatego w regionie rośnie presja na: szybszą militaryzację, rozbudowę infrastruktury, produkcję amunicji i gotowość do wojny hybrydowej.

Atmosfera przed tym szczytem jest więc znacznie bardziej poważna niż jeszcze 2–3 lata temu. B9 coraz mniej wygląda na forum konsultacyjne, a coraz bardziej na polityczno-wojenny rdzeń wschodniej flanki NATO.