Spróbujmy jak najlepiej zrozumieć pozytywne zjawisko, o którym mówi się coraz więcej, czyli przejścia na właściwą stronę coraz większej liczby tych najmłodszych wyborców, aby to utrzymać jako trwałą tendencję.
Dla usystematyzowania chodzi o tych między 18, a 25 lat niektórzy rozciągają to do trzydziestki.
Wielu z nas krytykowało postawę najmłodszych we wcześniejszych latach jeszcze za PiS-u, nie tylko ja i nie tylko na naszych łamach, ale jeśli ci wyborcy zrozumieli co trzeba tym lub innym sposobem to dobrze, czyli nie wszystko stracone.
Być może jest też tak, że niektórzy wyrastają z lewactwa jeśli przyjąć taki tok myślenia nasuwa mi się pewna analogia, że w Ameryce część Republikanów, zarówno sympatyków zwykłych ludzi, jak i polityków była kiedyś po tej drugiej stronie, więc może coś jest na rzeczy.
Najwięcej pracy w dotarciu do najmłodszych wykonał Sławomir Mentzen, za co należy mu się uznanie.
Wielu może nasunąć się analogia do wczesnej młodości mojego pokolenia innymi słowy ktoś może rozważać, czy jakaś część tzw. Jebaćpisów można to uznać już za pojęcie politologiczne, dlatego go użyłem mogła przerzucić swoje poparcie na Konfederację, szczególnie na Nową Nadzieję, lecz ja jednak podtrzymuję, że to zupełnie inaczej, niż wtedy i nie ma takiego przełożenia.
To mogło być możliwe, gdyby wtedy ta część wyborców Platformy, w której byłem miała na kogo przerzucić swoje poparcie z właściwych pobudek programowych, ale wiadomo nic takiego nie nastąpiło.
Owszem z jednej strony u mnie czy u innych podobnych wchodząc w dorosłość te nastroje były mniej lub bardziej prawicowe wówczas z naturalnych względów wokół POPiS, potem już bardziej PO, ale wtedy chodziło o coś więcej, niż 8 gwiazdek.
W pewnym stopniu do części tej grupy, czyli tych, co są jeszcze na etapie szkolnym pasuje inne porównanie, mianowicie do pokolenia niżej od mojego, czyli urodzonych w pierwszych latach 90, którzy weszli w dorosłość za pierwszej PO.
Dość popularną po naszej stronie jest teza, że ci najmłodsi wcale nie poszli na PO, a na Szymona Hołownię i tę jego wówczas Trzecią Drogę.
Ten wątek był omówiony w którąś sobotę przed wyborami, gdy w radiu Maryja gościła redaktor Dorota Kania.
Jeden z dzwoniących poruszył ten temat, nie tylko w kontekście młodych, ale ogólnie wykreowania tego środowiska politycznego.
Właśnie wtedy w tym szerszym wymiarze redaktor Kania przybliżyła pewne pojęcie z socjologii elektorat piaskowy.
Jest to niezależnie od wieku właśnie taki elektorat, do którego sam też mogę się zaliczyć, czyli generalnie mniej lub bardziej prawicowy, ale nie zawsze zgadzający się z PiS-em wędrujący właśnie jak lotne piaski, gdyż wybierane stronnictwa często mają krótki żywot z tych lub innych powodów.
Wtedy w audycji słusznie zauważono, że ci młodzi stawiając na Szymona Hołownię i jego ludzi postąpili tak dlatego, bo nie wiedzieli, kim dokładnie jest.
Ktoś co najmniej po trzydziestce jednak wiedział, więc choćby ja nigdy nie rozważałem tego wyboru, więc to jednak była inna sytuacja, niż przy Kukizowcach, zatem w detalach trochę inaczej widzę opisywane zjawisko.
Kolejny możliwy element oby tak było, że tym razem rodzice, dziadkowie, czy inni krewni rozmawiali z najmłodszymi przekonując do prawidłowych decyzji.
Wreszcie bardzo ważna rzecz, otóż to właśnie ci najmłodsi odczuli na własnej skórze te wszystkie eksperymenty edukacyjne, o jakich głośno szczególnie po zmianie władzy na obecną.