Postać kontrowersyjna, to taka standardowa metka przyklejana ludziom, którzy po prostu mają swoje zdanie, swój styl, swój charakter. Drugim stygmatem jest rozbudowane „ale”. Niby prawdę mówi, niby mądrze prawi, ale: „ten styl”, „nie taka forma”, „szkodzi sprawie”. Pasuje do tej obróbki człowieka wielu „oszołomów”, nieskromnie sam się zaliczę do grona i z całą pewnością w taki sposób opisuje się działalność publiczną prof. Krystyny Pawłowicz. Dzieli mnie kilometr od światopoglądu wyznawanego przez Panią poseł, ale moje „ale” brzmi wyłącznie tak: „wielki szacunek za charakter i odwagę”. Słyszałem już ze 150 zapowiedzi, jak to się PiS rozliczy z tym, czy tamtym złodziejem, z tym czy tamtym oszczercą i na zapowiedziach się kończyło. Szczególnie szybko przechodziły w niepamięć deklaracje, które dotyczyły świętych krów.

Krystyna Pawłowicz nie przestraszyła się wygłupów i nudnych, prymitywnych, prowokacji Owsiaka, chociaż ten swoim zwyczajem uruchomił już machinę medialną, która przerabia jego chamstwo na „sztukiem”. Jak potwierdziła sama zainteresowana i Jej adwokat, do sądu wpłyną dwa pozwy i jeden prywatny akt oskarżenia przeciw Owsiakowi. W tym miejscu koniecznie jest małe wyjaśnienie, bo 9 dziennikarzy na 10 nie rozróżnia pozwu od aktu oskarżenia. Pozew dotyczy procesu cywilnego, a taki nie zakłada żadnych konsekwencji karnych: wiezienia, grzywny, prac społecznych. W przypadku naruszenia dóbr osobistych zastosowanie mają dwa artykuły z kodeksu cywilnego: 23 i 24. Katalog dóbr osobistych jest w prawie cywilnym katalogiem otwartym i to od powoda zależy, jakie dobra chce chronić. Art. 23 podaje te najczęściej chronione: zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska.

Sięganie po kodeks cywilny jest łagodniejszą formą ochrony własnego wizerunku, czci i godności. Karnym odpowiednikiem art. 23 i 24 k.c., są art. 212 i 216 k.k., bardzo często mylone ze sobą. Art. 212 mówi o zniesławieniu, czyli powielaniu nieprawdziwych informacji odnoszących się do pokrzywdzonego, innymi słowy zniesławienie dotyczy sfery faktów. Znieważenie zawarte art. 216 k.k. dotyczy obelg, wyzwisk, chamskiego ataku personalnego, czym się właśnie popisał Owsiak i to wobec kobiety. Pani Pawłowicz korzysta z profesjonalnej opieki prawnej i po pierwszych ruchach widać, że pełnomocnikiem nie jest Roman Giertych, ale przytomny, prawny racjonalista, który podzielił kroki prawne na dwie grupy. Dwa pozwy dotyczą naruszenia dóbr w związku z „radami” Owsiaka „terapeuty” i akcją internetowa, jaką Owsiak rozkręcił: „Ruch Wypierdolenia Krystyny Pawłowicz w Kosmos”. Prywatny akt oskarżenia dotyczy tylko wypowiedzi Owsiaka, którą BARDZO SŁUSZNIE prawnik podciągnął pod art. 216 k.k.

Czas na odpowiedź, dlaczego prof. Krystyna Pawłowicz ma niepowtarzalną szansę rozjechać Owsiaka w sądzie. Nie, nie dlatego, że jest z PiS, proszę sobie sprawdzić, że nie jest. Cała przewaga Pani Pawłowicz, choćby nad moimi procesowymi potyczkami, polega na tym, że prymitywizmu, jakim popisał się Owsiak, nie sposób bronić i nie bronili tego nawet po lewackiej stronie. Owsiak jest wręcz skazany na przegrane procesy, ponieważ nie ma tutaj żadnego „ratowania dzieci”, żadnej politycznej zadymy, w takim sensie, że bełkot Owsiaka nie dotyczył polityki i nie ma też kwestii finansowych. Owsiak zaatakował godność i cześć kobiety i to w dodatku uderzył w najbardziej intymną sferę ludzkiego życia. Sądy są na takie sprawy wyjątkowo wyczulone i zawsze pierwsze ustalenia procesowe dotyczą tego, czy wypowiedź odnosiła się do działalności publicznej, czy sfery osobistej.

We wszystkich trzech procesach Owsiak praktycznie nie ma żadnych argumentów i po raz pierwszy nie będzie mógł grać „biednego misia”, który został zaatakowany przez „mowę nienawiści”. Z jednej strony zanosi się na trzy proste i szybkie procesy, z drugiej jestem pełen podziwu dla Pani Krystyny Pawłowicz, bo wiem jak takie postępowania będą wyglądać i co się będzie działo w mediach. Publiczne odnoszenie się, a w procesy cywilne na pewno będą jawne, do kwestii tak intymnych, zwłaszcza dla kobiety jest czymś więcej niż krępującym przeżyciem. Będzie musiała Pani Pawłowicz przez to przejść, o czym pełnomocnik z pewnością uprzedził albo uprzedzi. Tym większy szacunek i niski pokłon z mojej strony, szczególnie dlatego, że najmniej 100 kolegów Posłanki narobiłoby w porty przed taką brawurową akcją. Powodzenia!

Autor: Piotr Wielgucki
Bloger Matka Kurka