Czy ktoś jeszcze pamięta czym nas obdarował „Batiuszka” prócz „Pałacu” Kultury i Nauki w środku Warszawy? Rządem oczywiście; powołanym już 22 lipca 1944 roku.

 

Czymś się przecież trzeba było zająć w oczekiwaniu, aż Niemcy uporają się ostatecznie z całkowitym zrujnowaniem Warszawy.      Później, na cześć tego wydarzenia, a może dla jego osłody, przemianowano fabrykę czekoladek „dawniej E. Wedel” na „22 lipca”. Tak się szczęśliwie złożyło, że fabryka była po praskiej stronie stolicy i nie została zburzona przez niemieckich nadludzi.

     Kanty przy okrągłym stole też potrzebowały jakichś słodkich symboli, wrócono więc do przedwojennej, prawie koniecznej nazwy, alżeby pokolenie wychowane w PRL-u wiedziało co je, dopisano „dawniej 22 lipca”.     

 

Teraz rząd mamy z nadania Berlina z porozumieniem zapewne z Moskwą. W porównaniu z tamtym, sprzed siedemdziesięciu dwóch lat, ten obecny, niestety sami sobie daliśmy narzucić.

 

KPO

‒ Co to jest KPO? – spytała Małgorzata.
– Krajowy Plan Odbudowy – odpowiedział DUCH CZASU.
‒ Ten po tak zwanej pandemii?
‒ Ten sam.
‒ Znam lepsze rozszyfrowanie tego skrótu.
‒ Jakie?
‒ Kolejne Polaków Oszwabianie.