Minione dwa tygodnie muszą utwierdzać nawet największych sceptyków w przekonaniu, że obecny kształt sceny politycznej trzeszczy w posadach i w coraz szybszym tempie przechodzi do przeszłości. Już tylko kilka głównych wydarzeń z tego okresu dowodzi tego z całą mocą.

Zainicjowana przez Tuska a wykonywana przez Giertycha i Bodnara próba wysadzenia w powietrze wyników wyborów prezydenckich ujawniła przynajmniej kilka prawd:
1) pokazała całkowity brak sprawczości Tuska, który nawet swojej własnej partii i swojego elektoratu nie był w stanie podporządkować przywództwu Giertycha,
2) udowodniła, że po spektakularnej klęsce tej akcji, jej główny aktor nie poniósł żadnych konsekwencji, co potwierdza sformułowane przeze mnie domniemanie, iż to właśnie Giertych steruje Tuskiem poprzez kontrolowanie jego pieniędzy,
3) zmusiła uczestników koalicji 13 grudnia do otwartego kontestowania pozycji Tuska i głośnego postulowania wymiany premiera
4) uaktywniła koalicjantów Tuska do szukania alternatywnych rozwiązań, czyli innymi słowy szykowania szalup ratunkowych z Tuskowej łajby
5) pokazała też, że „rekonstrukcyjne pomysły” Tuska mogą być blokowane i mają w istocie wartość niższą niż rekonstrukcje np. bitwy pod Grunwaldem.

To pokazuje, że dekompozycja obozu 13 grudnia postępuje szybciej niż można było przypuszczać, a nadchodzące tygodnie tylko będą to potęgować. Tragiczna sytuacja budżetowa, fatalne predykcje budżetowe na kolejny rok, narastający kryzys graniczny i migracyjny, niezdolność do reagowania na problemy gospodarcze w kraju i narastające zniecierpliwienie społeczne, konieczność drastycznych cięć finansowych w sferze budżetowej, to tylko kilka konkretnych problemów, których rozwiązania w tej konstrukcji politycznej jaką jest koalicja 13 grudnia nie da się znaleźć. A potencjał trwania w niej tylko „przeciwko PiSowi”, już się wyraźnie wyczerpal.

Co istotne, postępuje przesunięcie nastrojów społecznych w prawo i nie jest to zjawisko widoczne tylko w Polsce. Świadomość żałosnych skutków dwóch dekad rządów w Europie mafii spod znaku neobolszewików oraz pseudochadeków, jest już powszechna. Ci drudzy udają obecnie „zwrot w prawo”, ale to oszustwo jest czytelne coraz szerzej. Mimo rozpaczliwych podrygów grupy Webera, manewr ten nie uratuje i tej formacji przed pełną odpowiedzialnością za bagno, w które wprowadzili Unię i jej państwa członkowskie.

Skutkiem tego przesunięcia w Polsce jest rosnący potencjał „obozu Nawrockiego”. Początek lipca jak sygnalizowałem, przyniósł kolejne dowody tego zjawiska. Jak wynika z prognozy Centrum Analiz Wyborczych, mimo procentowego osłabienia wyniku PiS i nie ujęcia w sondażach grupy p. Dumy formacji Brauna (nie wspominając już o ewidentnym, notorycznym zawyżaniu u niego wyników Lewicy), prognoza CAW daje PiSowi i Konfederacji łącznie 282 mandaty (PiS 189, Konfederacja 93). W porównaniu z prognozą czerwcową – 272 mandaty (PiS 184, Konfederacja 74, Braun 14) jest to istotna poprawa W praktyce to Konfederacja przejmuje w okręgach mandaty które przypadałaby Braunowi). Dla KO obserwujemy „zjazd” ze 172 mandatów na 157.

Wyniki te oznaczają również utwierdzenie tendencji, z której wynika perspektywa większości konstytucyjnej dla „obozu Nawrockiego”. Z lipcowej predykcji wynika, że brakuje do niej już tylko 25 mandatów, co biorąc pod uwagę dynamikę zmiany, zmaterializuje się we wrześniu. Pytaniem oczywiście pozostaje, na ile świadomość tego posiadają dzisiaj liderzy formacji centroprawicowych. To odrębne zagadnienie, któremu trzeba będzie poświęcić więcej uwagi, bowiem – jak wspominałem – stoimy u progu szansy, która pojawią się co 25-30 lat. I wszystko wskazuje na to, że powstaną warunki dla przyjęcia nowej konstytucji. Już tylko to powinno stać się głównym tematem i osią debaty publicznej w najbliższych czasie.

Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.pl