Pokłosiem moich życzeń Wielkanocnych (czytaj) były też takie trochę deprecjonujące komentarze m. in., że z czego mamy się cieszyć, bo Chrystus zmartwychwstał. Rozumiem kontekst tych wypowiedzi, często nadludzkie cierpienie i obłuda składających życzenia. Do siebie tego nie biorę. Jak wiecie jestem człowiekiem dość jednoznacznym. Jak mnie coś boli, to o tym piszę i mówię. Przeważnie. Nieraz nie robię tego z tego względu, iż nie chcę kogoś urazić.

Cóż – tak mamy się cieszyć ze Zmartwychwstania Chrystusa, bo to nadziej na wieczność, ale i na dziś. Działalność wolnotariacka osoby, która trochę zakwestionowała sens tego Zmartwychwstania, jest jednak dowodem, że cierpienie ma sens.

Dodam też, że nie jest ona jedyna, która to robi i którą ogarniają chwile zwątpienie, a ze względu na rzeczywistość polityczną wściekłość. Mnie też ogarnia.

Ale zaciskajmy więc zęby i róbmy swoje – właśnie ze względu na nadzieję płynącą ze Zmartwychwstania Chrystusa.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.