Jeśli jedynymi zarzutami wobec Norberta Kaczmarczyka, które przyczyniły się do jego dymisji, są te, które przedstawiły media popapranej opozycji, to PiS nie tylko dał się wypuścić przez tę popapraną opozycję (cieszą się zwłaszcza ludzie z tzw. arbuzowej zielonej fali i ich dzisiejsi obrońcy z Borzęcina), ale PiS zrealizował też swój cel.

Tym celem, podpowiedzianym centrali PiS-u z jego lokalnych środowisk, było usunięcie Norberta z list wyborczych tzw. Zjednoczonej Prawicy, bo dla lokalnych kacyków PiS-u stanowił on i stanowi potężne zagrożenie wyborcze.

Jednocześnie PiS wcale nie pozbył się kłopotu wizerunkowego. Sprawa traktora i poddzierżawy będzie długo przypominana jak odgrzewany kotlet. Zostanie też użyta przeciw Norbertowi i Solidarnej Polsce przy układaniu list wyborczych.

Dziwi tylko, że tak naprawdę Ziobro nie stanął ostro w obronie Kaczmarczyka. Przecież sam się tym traktorem woził. Ziobro więc albo wie więcej niż media popapranej opozycji o Kaczmarczyku albo Jarosław postawił go za sprawą kacyków PiS-u pod ścianą.

Mam na kanwie sprawy dymisji Norberta Kaczmarczyka taką prośbę do Internautów. W sprawach, które jakoby szkodzą wizerunkowi osób publicznych – przypomnę tu film Latkowskiego o zatoce w Sopocie, Beata Szydło i jej syn – były (??) ksiądz, afera podkarpacka i jest takich przypadków wręcz tysiące, celebryci oraz ludzie publiczni zazwyczaj grożą procesami. Jakoś nigdy do nich nie dochodzi, przynajmniej ja o nich nie słyszałem.

Gdyby ktoś z czytających ten post wiedział o takich przypadkach, to proszę mnie o tym poinformować

Fot. Twitter/Norbert Kaczmarczyk

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.